Google+ Followers

Medytacja

To jest tekst mojej medytacji 6 maja. Nie zamieszczam go jako ojciec Wirgilusz (Hejże, dzieci, hejże ha! Róbcie wszystko tak jak ja!). Po prostu tak to rozumiem i dzielę się z wami.

Drodzy Bracia i Siostry,
Tak! Bracia i Siostry. Prosimy, niech Was nie dziwi i nie oburza to sformułowanie. Wszyscy jesteśmy Istotami pochodzącymi od jednego Stwórcy. Mimo to, Wy, w swoim przekonaniu, że żyjemy na Ziemi po to, by Wam służyć, staraliście się odebrać nam prawo do życia na Ziemi w godności Boskiego Dziecka. Jednakże my zwracamy się do Was, by prosić Was: Odstąpcie od swoich poczynań i ustąpcie, by zrobić miejsce Boskim Dekretom, w myśl których na Ziemi i we wszechświatach następuje Wzniesienie do wyższego poziomu.
Rozumiemy Waszą wolę życia, nawet kosztem innych, prawo do życia jest prawem niezbywalnym we Wszechświecie. Nie zmienia to faktu, że zgodnie z Wyższymi Prawami Kosmicznymi ustalonymi przez Najwyższe Hierarchie Duchowe i z upoważnienia Stwórcy, przyszedł czas na Przemianę. Ziemia dojrzała do niej a ludzkość, przez wieki ciemiężona, upokarzana i oszukiwana ma teraz prawo sięgnąć po przywilej życia w dobrobycie materialnym i duchowym, w Radości i Miłości.
Przez wieki dzierżyliście na Ziemi władzę, ukrywając przed nami wiedzę o świecie, o Bogu, o nas samych, zamykając szukających Światła w lochach i więzieniach, torturując ich i zabijając. Wszczynaliście wojny dla swoich interesów, a dla zaspokojenia własnej chciwości nie wahaliście sięgać po takie narzędzia jak zastraszanie, kontrolowanie, dezinformację. Nie zawahaliście się otumanić dzieci Boga, stawiając przed nimi fałszywe Jego wizerunki, nakazując Boskiemu dziecku padać na kolana i wybijać ukłony przez obrazem lub inną ludzką Istotą, zamykając umysły i serca w ciasnych więzieniach dogmatów i systemów zakazów i nakazów religijnych, jątrząc dzieci Boga przeciw sobie w Jego imię...
Tworząc zaborcze, lichwiarskie systemy bankowe przez wieki wpędziliście w długi całe państwa i jednostki. Zmusiliście nas w ten sposób do kręcenia się wokół spraw doczesnego przetrwania i zniewoliliście nas, zmuszając do pracy często ponad siły, by sprostać spłacaniu kredytów, zaniedbując nasze domy i rodziny. Staraliście się nakarmić nas tanią, trywialną rozrywką i świętość naszych ciał uczyniliście towarem na pokaz i na sprzedaż.
Zniszczyliście przyrodę, skaziliście naszą wodę, glebę, powietrze, którym oddychamy, pożywienie, rozdarliście łono naszej Matki Gai, aby wydrzeć z niego wszystko, co ma dla Was wartość, by uzyskać jeszcze więcej. Naszym dzieciom pod pozorem dobrodziejstwa podaliście truciznę, jak i nam podawaliście ją w substancjach, które miały nam przywracać zdrowie.
Słowem, nie było takiej dziedziny życia, której nie skazilibyście swoją działalnością w ramach depopulacji, a teraz, kiedy wytrącono Wam z rąk większość środków, mieliście zamiar sięgnąć po ostateczny argument w postaci broni, która miała zgładzić większość ludzkości.
Mamy prawo do obrony i nie możemy  pozwolić Wam na to, byście dalej żyli kosztem naszego życia.
Wiedzcie, pomimo bólu, jaki czujemy patrząc na Was, teraz zdeterminowanych, oburzonych a i  może przestraszonych perspektywą bliskich aresztowań i kary, jesteśmy w stanie zrozumieć Wasze postawy, bowiem dowiedzieliśmy się o Was od tych, którzy Wam służyli, ale uciekli od Was, ponieważ ich duch był silniejszy niż Wasza kontrola i indoktrynacja. Wiemy, że większość z Was od samego początku była poddawana przez Wasz satanistyczny system okrutnej edukacji, której celem było wytworzenie u Was okrucieństwa i agresji - poprzez bycie jej ofiarą, chęci zadawania upokorzeń - poprzez ich doznawanie. Zamiast Boga przedstawiano Wam jako Jego szkaradne, zdeformowane wizerunki a czarną magię uczyniono Waszą religią. Te zabójcze wzorce przepaliły Wasze dusze i serca na wskroś, tkwią w Was tak mocno, że chyba nawet nie potraficie wyobrazić sobie innego życia. Wasze serca stały się twarde, a umysły przejęte Waszą idee fixe.
Wypełniliście już w dziejach tego świata swoją rolę! Wiemy, że być może i my w przeszłych inkarnacjach wstępowaliśmy w Wasze szeregi. Dlatego nie oceniamy Was i nie osądzamy, ale komunikujemy, że nadszedł koniec Waszego doświadczenia. Możecie zdjąć z siebie to jarzmo bycia ciemną połową świata. Nie jesteśmy mściwi. Ci z Was, którzy zechcą zmiany swojego życia, przekształcenia i uzdrowienia, otrzymają szansę uleczenia swego ducha i psychiki i rozpoczęcia swojej drogi do Wzniesienia w 3. wymiarze. Odejdą zaś ci, którzy pozostaną przy swoich zapiekłych przekonaniach i nie chcą się zmienić. Bo takie jest Prawo.
Dziękujemy Wam, Bracia i Siostry za Waszą niewdzięczną rolę, jaką przez wcielenia wypełnialiście w naszym życiu, stawiając przed nami bolesne, tragiczne doświadczenia i stwarzając nam przez to najbardziej wyzywające warunki dla doskonalenia się naszych dusz...
Teraz my dla Was, na rzecz Waszego dobra, łączymy nasze serca i duchy w jedną całość, sięgamy po Miłość, który spływa obficie z Niebios jednakowo na wszystkich, wyogromniany tę Miłość przez naszą synergię i przesyłamy Wam wszystkim Światło i Miłość z naszych serc. Niech Wam towarzyszą w Waszej drodze ku celom, które sobie wybierzecie. Idźcie ku swojemu Dobru.
Pracownicy Światła


NIEZWYKŁA BYŁA TA PEŁNIA...


To dziwne, nigdy nie było tak, żebym jakoś szczególnie czekała na pełnię Księżyca. Tym razem było inaczej: Przez cały dzień towarzyszyło mi  jakieś nieokreślone podenerwowanie, rozedrganie, ciągle wypływały jakieś emocje domagające się uświadomienia i uzdrowienia. No cóż Księżyc w Skorpionie – wszystko jasne!
Na zewnątrz również erupcje z podświadomości: podminowani sąsiedzi, agresywne, buntujące się dzieci, impreza na podwórku zakończona ostrą wymianą słów...
W tym wszystkim musiałam bardzo się starać, by utrzymać się po jasnej stronie życia, zachować nadzieję, ufność i miłość, którą czasem tak trudno jest z siebie wydobyć. Wieczorem padłam i zasnęłam podczas medytacji, jak ostatnio często mi się zdarza...
W nocy mąż wyszedł fotografować Księżyc, a ja zadowoliłam się obserwacją przez okno. Dawno nie widziałam tak imponującego widoku naszego satelity. Jednak szybko wróciłam do łóżka, ponieważ bardzo chciałam się obudzić o 5.30. Uuups! Obudziłam się w godzinę później na odgłos filiżanki z kawą (zbożową), którą postawił mój mąż na stoliku. Nagrodziłam go pomrukiem dziękczynnym, lecz nie otwierałam oczu, żeby nie zaczął rozmowy.
Rozpoczęłam niezwłocznie medytację, wierząc w to, że wchodzę w tę linię czasową, w której ona się odbywa.
To było niesamowite: Aresztanci przebywali w dużych grupach, w różnych lokalizacjach na Ziemi. Stali milczący, z zaciętymi ustami pod telebimami, na których migały postacie Pracowników Światła, ubranych w świetliście białe kombinezony. Odczuwałam coś jakby skorupę i jednocześnie ciężką, ciemną chmurę nad zgromadzonymi. Byli kompletnie, ponuro zamknięci.
W pewnej chwili na telebimach pojawiła się czyjaś twarz i zaczęła się przemowa do aresztantów.
Posłużyłam się tu tekstem napisanej już medytacji. Słowa padały na milczącą, zwartą w nienawiści grupę. Widziałam, jak energia tych słów stara się przebić jakby przez skorupę. Pojedyncze strumienie Światła docierały w niektóre miejsca i tam robił się jakby jaśniejszy wyłom. Niektórzy spuszczali głowy...
Po zakończeniu przemowy na ekranach pojawiliśmy się znowu my, Pracownicy Światła – staliśmy na rozległej murawie, w okręgu, trzymając się za ręce.
Zwróciliśmy się do Ojca i Matki z prośbą o Moc Miłości, która przemienia wszystko, co Miłością nie jest.
 W odpowiedzi z Niebios lunęły strugi Światła mieniącego się złotem, fioletem i zielenią. Czakry naszych serc wchłaniały ją i rozszerzały się na całe nasze ciała. W kręgu tańczyła, obiegając nas cudowna, silna energia, a w pewnym momencie zaczęła się wylewać na boki, sięgając do tych ponurych, stojących w milczeniu... Światło zaczęło zalewać ich, wnikając przez te poprzednio zrobione, jaśniejsze miejsca. Chwiali się na nogach, niepewnie i z niepokojem rozglądając się na boki, popatrując po sobie wzajemnie, jakby dziwili się, że są tutaj razem. Światło tańczyło omiatając ich, jakby głaszcząc, jakby tłumacząc... W pewnym momencie nastąpił jakiś rozbłysk i kilku z nich podniosło ręce, prosząc o możliwość wypowiedzenia się. Na telebimach ukazał się starszy, szpakowaty człowiek. Dygotał cały, z oczu ciekły mu łzy, a twarde, aroganckie usta usiłowały wypowiedzieć słowa, które były mu dotąd nieznane.
W końcu wykrztusił: Błagam Was o przebaczenie. Zrozumiałem, co robiłem. Nie wiem, jak sobie z tym poradzę.  Proszę wybaczcie mi oraz tym, którzy czują to samo, co ja... Po czym zwiesił głowę i rozpłakał się głośno.
Wszyscy zamilkli poruszeni jego widokiem i słowami. Wrócił na swoje miejsce i przez długi czas trwała cisza. Część z aresztowanych zdawała się odczuwać to samo, bo nie podnosili głów. Większość jednak stała w zapiekłym milczeniu, zamknięta w sobie. Nad wszystkimi tańczyły języki jakby z ognia.
Postanowiłam wzbić się na orbitę i natychmiast tam się znalazłam: Ziemia wyglądała cudownie, spowita śmigającymi płomieniami przepięknych, kolorowych świateł. „Teraz Gaja bierze kąpiel” – pomyślałam. Widziałam, jak spośród kolorowych rozbłysków strzelają w górę Promyki białego światła i łączą się, tworząc dodatkową łunę nad Gają.
Wiedziałam, że te Promyki to my wszyscy, którzy troszczymy się o naszą Boginię, Gaję, chcąc uczynić ją piękną, czystą, szczęśliwą i radosną.
Kłaniam się Wam nisko, Kochane Promyki, z wdzięcznością za to, że dane mi było stać się jedną z Was, dzielić z Wami szlachetne i uszlachetniające uczucia, przeżywać wspólnie cud Boskości naszego istnienia i pracować na rzecz Światła i Miłości, wspaniałe, Świetliste Istoty. Namaste!


Równoważenie w sobie energii męskiej i żeńskiej




Równoważenie energii męskiej i żeńskiej
Zaczynasz przygotowanie do medytacji w pozycji stojącej lub siedzącej. Oddychasz równo i spokojnie (nie musi to być oddech pełny czyli jogiczny, ale jest ona bardzo wskazany).
Po kilkunastu oddechach wizualizujesz snop pięknego, jasnego Światła, które jest Energią i Miłością pochodzącą z Czystej Świadomości. To Światło wpływa do Twojego wnętrza przez czakrę korony i spływa w dół, przez środek Twojego ciała (przez tubę praniczną, której nie należy mylić z głównymi kanałami energetycznymi, Idą i Szuszumną). Światło spływa już poniżej Twoich stóp, przepływa przez Gwiazdę Ziemi i dociera do rdzenia Ziemi. Stamtąd tryska słup pięknego, białego Światła i płynie w górę tą samą drogą, aż wydostaje się z czakry korony i przez Gwiazdę Duszy płynie do obszaru Czystej Świadomości. Teraz uświadamiasz sobie, że te dwa promienie Światła i Energii płyną nieustannie, niezależnie od tego, jak oddychasz się i poruszasz.
Wizualizujesz, jak te dwa promienie Energii wpływają do twojego serca duchowego, płynąc po obwodzie okręgu, w przeciwnych kierunkach (ruch wirowy), podczas gdy z góry i z dołu stale, nieprzerwanie płynie Energia i Światło. Postaraj się poczuć ten ruch energii w sobie, zarówno w pionie, jak i w obszarze serca duchowego. Pobądź z tym stanem. Możesz teraz zabarwić energię dowolnym kolorem, zgodnie z emocją, którą chcesz przekazać otoczeniu. Pozwól, by za każdym wydechem wypływała z Ciebie ta emocja, rozprzestrzeniając się dookoła. Możesz przesłać ją mentalnie gdzie chcesz.  
Gorąco zalecam wykonywanie tego ćwiczenia codziennie rano i przypominanie sobie w ciągu dnia, że jest się  połączonym/połączoną z Niebem i Ziemią. Już to samo w sobie równoważy Cię na wszystkich poziomach.
Teraz, aby wykonać równoważenie energii męskich i żeńskich, które są w Tobie w stanie nierównowagi, kładziesz się na niezbyt miękkim podłożu. Przy kłopotach z kręgosłupem możesz posłużyć się wałkami z ręcznika podkładanymi pod plecy i pod zgięcia nóg. (Najlepiej samemu wypraktykować, jak jest najwygodniej).
Leżysz wygodnie, ręce wzdłuż boków, nogi i stopy lekko rozstawione. Kontynuujesz oddech, ale nie skupiasz się na tej czynności.
Teraz wizualizujesz długą linię, która przedziela na pół Twoje ciało w osi pionowej, na wszystkich płaszczyznach i poziomach. Przeciągnij tę linię w dół, do rdzenia Ziemi, a potem w górę, do obszaru Czystej Świadomości.
Najpierw zajmujesz się prawą połową, jeśli jesteś kobietą. Mężczyźni zajmują się najpierw lewą połową: Bądź uważny/a, zajmij się najpierw doznaniami cielesnymi:
Jakie odczucia fizyczne Ci towarzyszą (drganie, swędzenie, szczypanie, napięcie itp.)
Czy towarzyszą Ci jakieś obrazy, wspomnienia, czy widzisz jakieś sceny?

Czy masz jakieś doznania, emocje, podczas gdy się skupiasz na tej połowie ciała? Jakie?
Zajmij się obszarami poza Twoim ciałem fizycznym i eterycznym, pod stopami i nad głową.
Czy dochodzą do Ciebie jakieś bodźce? Sygnały? Subtelne przekazy?
Jak postrzegasz siebie, biorąc pod uwagę wszystkie te doznania i wrażenia? Kim jesteś?
(To wszystko nie musi być w takiej kolejności, bądź swobodny/a w tym doświadczeniu).
Teraz przejdź na drugą stronę i powtórz wszystkie poprzednie czynności:
Jakie odczucia fizyczne Ci towarzyszą (drganie, swędzenie, szczypanie, napięcie itp.)
Czy towarzyszą Ci jakieś obrazy, wspomnienia, widzisz jakieś sceny?
Czy masz jakieś doznania, emocje, podczas gdy się skupiasz na tej połowie ciała? Jakie?
Zajmij się obszarami poza Twoim ciałem fizycznym i eterycznym, pod stopami i nad głową.
Czy dochodzą do Ciebie jakieś bodźce? Sygnały? Subtelne przekazy?
Jak postrzegasz siebie, biorąc pod uwagę wszystkie te doznania i wrażenia? Kim jesteś?
Teraz czas na ponowne połączenie Twoich obu aspektów:
Wizualizuj, jak linia dzieląca Cię po środku rozmywa się i rozmazuje. Poczuj, jak obie energie, męska i żeńska przenikają się wzajemnie. Zintegruj je w sobie. (Może być tak, że zobaczysz swojego partnera komplementarnego /swoją partnerkę komplementarną.  Postępuj zgodnie ze swoją intuicją.)
Zobacz siebie, jak teraz wyglądasz w swoich oczach. Zbadaj swoje samopoczucie duchowe i psychiczne.
Oddychaj swobodnie i bardzo powoli, z zamkniętymi oczami przewróć się na brzuch i leż tak dwie minuty spokojnie. Powoli otwórz oczy, poruszaj rękami i nogami i bez pośpiechu wstań. Jesteś Tu i Teraz i jest Ci z tym dobrze.





WIZUALIZACJA UWALNIAJĄCA OD ZNIEWALAJĄCYCH ZAKODOWAŃ WEWNĘTRZNYCH
(Chodzi o wzorce myślowe i sposoby reagowania nabyte w procesie wychowania i negatywnej indoktrynacji oraz podczas wchodzenia w negatywne relacje i związki.)
Przygotowanie:  Wykonaj relaksację ciała wypracowanymi już metodami. Jeśli ich nie znasz, przejrzyj, proszę, i zastosuj zapisy z kursu medytacji - poniżej.
Jeśli nie potrafisz wizualizować, wystarczy, jeśli będziesz powtarzać w myśli tekst wizualizacji. Należy, oczywiście, przeczytać go kilka razy a nawet dopisać swoje własne zakodowania.

Stoję na brzegu morza, na złocistym i miękkim piasku plaży. Słyszę szum fal, które rozbijają się o brzeg i obmywają plażę, która staje się gładka i równa jak powierzchnia stołu.
Czuję powiew łagodnej bryzy i zapach jodu, który jest wyjątkowo silny o poranku. Na horyzoncie jaśnieje pas światła – tam niedługo wzejdzie słońce.
Moje stopy obmywają drobne fale, aby po chwili wycofywać się, jakby zapraszały mnie do zabawy.
Chcę iść ku tym falom, zanurzać się w nie, w ich ożywczą moc.
Chcę pełna piersią zaczerpnąć oddechu przepojonego tym wspaniałym, świeżym i pełnym energii zapachem.
A jednak czuję, że nie mogę tego zrobić: moje stopy są czymś skrępowane i ściągnięte są opaską, na której napisano:
Nie idź tam, nie wolno!
Moje płuca wołają o życiodajny tlen – lecz mój oddech jest płytki i krótki, jakbym bał/a się oddychać – ponieważ moje piersi krępuje opaska z napisem:
To ci się nie należy!
Prawie się duszę, chcąc oddychać, ale udaję, że wszystko jest w porządku.
Chciałbym/chciałabym uklęknąć w podziwie dla majestatu Natury, by wyrazić swój podziw dla dzieła Stwórcy, lecz moje łydki i kolana krępuje opaska z napisem:
Tak nie wypada!
Stoję więc w milczeniu, podziwiając wspaniały widok i chcę wyciągnąć ręce, by chwycić w dłonie chociaż odrobinę wiatru, dotknąć fali i poczuć, jak woda przelewa się między palcami, lecz moje dłonie i stopy spowijają opaski z napisem:
To ci się nie uda!
Całe moje ciało pragnie ożywczej ochłody w falach morza, dotyku słonej fali, uderzeń spienionej wody, przyspieszonego bicia serca, radości, która ogarnia, gdy płynie się naprzeciw spiętrzonym wzgórzom fal, wznosi wraz z nimi i opada. Lecz całe moje ciało ciasno spowija całun z napisem:
Po co ci to, czy nie pragniesz zbyt wiele?
Gdy usiłuję wciągnąć w nozdrza zapach bryzy, czyjaś ręka zatyka je i spowija opaską z napisem:
Twoje możliwości są ograniczone!
A gdy pragnę wypatrzeć z oddali blask pierwszych promieni słonecznych, ktoś znienacka spowija moje oczy opaską z napisem:
Poczekaj, aż ci pokażę to, co chcę i tak jak ja chcę!
Stoję na brzegu morza...  Stoję na brzegu morza... Stoję na brzegu morza...
Jedyne, czego pragnę to:
 WOLNOŚĆ.
Chcę żyć, oddychać, chłonąć Piękno każdym atomem swego ciała, chcę działać w świecie zgodnie ze swoimi pragnieniami, chcę odczuwać swoją niezależność, ŻYĆ, ŻYĆ, ŻYĆ...
Z całej siły napinam mięśnie i wiązadła moich stóp (wykonuj te czynności, o których mowa „realnie”, w każdej sekwencji)....................... aż
spada z nich opaska z napisem: Nie idź tam, nie wolno!
Moje stopy uwolniły się, ich palce głaszczą miękki, wilgotny piasek plaży.
Pójdę tam, gdzie prowadzi mnie moja własna intuicja, gdzie prowadzi mnie moja wolna wola, gdzie woła mnie moja, bo uznana przeze mnie powinność.
***
Czas na dalsze działania: potrzebuję powietrza, energii, która pulsuje w powietrzu, chcę poczuć ją w sobie.
Z całej siły rozciągam mięśnie klatki piersiowej, niech nawet boli, ale ten ból w końcu przynosi haust świeżego powietrza.
Rozrywa się i spada opaska z napisem: To ci się nie należy!
Jestem prawowitym mieszkańcem tej planety, przyszedłem/przyszłam na nią po to, by żyć, działać z radością, doświadczać, kochać i być kochaną/kochanym. Wszechświat jest bogaty i łaskawy: obdarzył mnie obficie zaletami i potencjałem, który mam za zadanie wykorzystać na Ziemi.
MAM NIEZBYWALNE PRAWO DO MĄDREGO KORZYSTANIA Z DÓBR TEGO ŚWIATA I NIKT NIE MOŻE MI TEGO PRAWA ODEBRAĆ.
***
A teraz chcę odzyskać swobodę nóg i kolan. Chcę wyrazić swoim ciałem uwielbienie dla piękna świata, pragnę pokory, która jest wyrazem podziwu i bezbolesnym uznaniem dla czyjejś wartości – napinam więc z całej siły mięśnie łydek, aż rozrywa się i spada opaska z napisem: Tak nie wypada!
Moje nogi są teraz wolne, mogę chodzić, mogę biegać, mogę klękać, mogę wytańczyć swoją radość istnienia. Mam teraz wolność wyrażania swych uczuć gestem i ruchem. Liczę się z uczuciami innych, ale nie rezygnuję z siebie, z własnych poglądów i uczuć za cenę czyjejś ich akceptacji.
***
Moje dłonie chcą chwytać piasek morski, przesypywać go pomiędzy palcami, chcą poczuć dotknięcie fal, chcą zbudować zamek z piasku i dom z cegły, zbierać kamyki i wyszukiwać wśród nich złotych grudek bursztynu, chcą głaskać, chcą pieścić, chcą zrobić coś, co ma wartość dla mnie, a także dla świata.
Napinam mocno ręce i dłonie, niech rozedrze się i zniknie ten okrutny napis: To ci się nie uda!
Odnoszę sukces wszędzie, gdzie włączam swoje uczucia, emocje i wiarę w sukces, ponieważ nie wyznaczam sobie żadnych granic. Mogę zrobić bardzo wiele, o ile odpowiednio się do tego przygotuję. Wiem, że mi się uda, bo nawet porażka może stać się droga do sukcesu, o ile uznam to, że jest ona cenną lekcją na przyszłość.
***
Pragnę wolności i radości działania, pragnę zmierzyć się z losem, doświadczyć siebie w zawziętym wysiłku, doświadczyć także chwilowych porażek, poznać radość przełamywania własnych słabości i lęków, zasmakować sukcesu dzielonego z innymi i wzmacniającej satysfakcji z samodzielnych zmagań i zwycięstw nad sobą.
Z całej siły naprężam wszystkie grupy mięśni, nawet do bólu. Całe moje ciało, cała psychika angażuje się w to zmaganie. Rozdziera się ten straszliwy całun z napisem: Po co ci to? Czy nie pragniesz zbyt wiele?
Tak, mam prawo do marzeń, mam prawo do planów szerokich i rozległych. To JA kreuję swój świat na miarę pragnień mojej duszy. Mam w sobie moc realizowania, mam w sobie moc zmieniania siebie, a wraz z tym – moc zmieniania rzeczywistości wokół siebie.
To JA jestem swoim własnym stwórcą i stwarzam siebie każdego dnia od początku, według najlepszych wzorców, które przychodzą do mnie, gdy ich potrzebuję i zapragnę.
Nikt nie może narzucić mi swoich planów i swoich celów, o ile ja ich nie zaakceptuję i nie uczynię swoimi dobrowolnie.
***
Nie pozwolę na to, by ktoś mówił mi: Twoje możliwości są ograniczone.  To nieprawda – nie stawiam przed sobą żadnych granic, cały świat jest polem mojego działania, a każde moje działanie odbija się echem we Wszechświecie. Nie istnieją żadne ograniczenia. Jestem połączony/a milionami nici ze świadomością wielu istnień we wszystkich wymiarach Wszechświata.
Naprężam mięśnie twarzy – znikaj opasko!... Żyję tak, jakbym miał/a żyć wiecznie w tym ciele, i wiem, że mój duch jest wieczną świadomością, która będzie kontynuować moje dzieło, które wykonuję tu, na Ziemi.
***
Moje oczy chcą patrzeć daleko, chcą widzieć bezmiar piękna tego świata, przenikać strukturę wszystkiego, chcą emanować dobrą, pocieszycielską energią do innych, zbolałych i zapłakanych oczu. Polegam na własnym oglądzie i osądzie lub mądrze zaakceptowanych przeze mnie opiniach tych, których uznaję za swoich nauczycieli. Idę tam, gdzie skłania mnie potrzeba, oglądam to, co chcę oglądać i wyrabiam sobie swoje własne poglądy.
Nie poddaję się żadnej sugestii ani presji. Rozrywam opaskę, która zasłania moje oczy: Poczekaj, aż ci pokażę to, co chcę i tak jak ja chcę!
Widzę blask wschodzącego nad horyzontem słońca, widzę różowe obłoki – wstaje NOWY DZIEŃ!
Nikt nie może zamknąć mi ust, niech wyrwie się z nich radosna pieśń na powitanie poranka.
(Wypowiedz teraz to, co czujesz, że powinnaś/powinieneś powiedzieć w tej chwili i zapamiętaj te słowa.)
Jeśli nie jesteś w plenerze, niekoniecznie nad morzem), możesz teraz biec, ale jeśli nie masz takiej możliwości, zrób to w wizualizacji.
A teraz wolna/y i radosna/y biegnę przed siebie, z rozpostartymi ramionami, z wiatrem we włosach. Biegnę ku radości, ku wolności, ku samorealizacji, ku szczęściu, jakie daje bycie sobą, niezależnym/ą, silnym/ą, wspaniałym/ą.
I tak się dzieje już od tej chwili!


Ta medytacja jest na moje oko jedną z lepiej skonstruowanych ćwiczeń - pracy z podświadomością, działających na głębokich poziomach naszego "ja". Jeśli przeprowadzimy medytację zgodnie z instrukcjami, z pewnością odczujemy jej siłę działania i wyraźnie podniesie się nasze poczucie własnej wartości i wiara we własne siły;)
Zaprogramowanie wizerunku wewnętrznego na sukces:
1. Poświęć kilka chwil by się odprężyć i głęboko oddychać. W miarę jak rozluźniają się mięśnie, łatwiej jest uwolnić wyobraźnię.
2. Teraz wyobraź sobie, że staje przed Tobą twoje inne „ja", to najwspanialsze „ja" jakie jesteś sobie w stanie wyobrazić -- twoje autentyczne „ja".
3. Pozwól sobie poczuć, jak jesteś szczęśliwy ze swoim autentycznym „ja". Spójrz jak Twoje autentyczne „ja" stoi, oddycha, uśmiecha się, chodzi i mówi. Przyjrzyj się, jak rozmawia z innymi. Zauważ, jak twoje autentyczne „ja" radzi sobie z problemami i realizuje cele.
4. A teraz wejdź w nie, połącz się ze swoim autentycznym „ja". Spójrz oczami swojego „ja", słuchaj przez jego uszy i poczuj jak dobrze jest żyć życiem Twojego prawdziwego „ja".
5. Zakończ tę sesję programowania, poświęcając minutę na marzenia, jak zmieni się swoje życie, gdy będziesz coraz bardziej żyć życiem swojego autentycznego „ja". Wyobraź sobie, że żyjesz autentycznie w dowolnie wybranych rzeczywistych sytuacjach z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Kwiat Lotosu | Kwiecień 4, 2012 at 8:32 pm | Categories: inspiracje, medytacja, praktyka | URL: http://wp.me/p1cVfR-jz














CZĘSTOTLIWOŚCI SOLFEŻOWE





MEDYTACJA MERKABY (wersja uproszczona)




Przebieg medytacji:

Siedzimy prosto, stopy na ziemi, można ręce ułożyć dłońmi do góry. Głowa prosto. Na początek -trzy głębokie oddechy. Później - oddech przeponowy. Wdychamy światło i energię. Prowadzimy energię do serca. Przy wydechu rozszerzamy ją stopniowo po całym ciele – zawsze z serca. Następnie energia rozszerza się na zewnątrz.

Ręce (można mentalnie) wyciągamy do góry. Sięgamy wydłużającymi się mentalnie palcami do czystego, białego światła Boskiej Świadomości. Ściągamy powoli w dół sznur tej czystej, białej energii, wizualizując, jak rozszerza się on od góry, obejmując i otaczając nas całkowicie, aż poczujemy, że jesteśmy w odwróconej piramidzie o czterech ścianach z tej energii. Poczujmy ją. Po chwili sięgamy rękami (również mentalnie) w głąb ziemi, do samego jej jądra, chwytamy wydłużając mentalnie palce, sznur tego cudownego, białego światła i powoli ciągniemy go do góry, podczas gdy on rozszerza się od dołu, aż obejmuje nas i czujemy, że jesteśmy w piramidzie o czterech ścianach z białej, czystej energii. Poczujmy, jak przepływają przez nas te czyste, silne energie.

Wizualizujemy naprzeciw siebie naszego partnera komplementarnego/partnerkę komplementarną. Wykonujemy te same działania dla niego/ dla niej.

Ręce wyciągamy do góry. Sięgamy wydłużającymi się mentalnie palcami do czystego, białego światła Boskiej Świadomości. Ściągamy powoli w dół sznur tej czystej, białej energii na naszego partnera/ partnerkę, wizualizując, jak rozszerza się on od góry, obejmując i otaczając go/ją całkowicie, aż poczujemy, że jest on/ona w odwróconej piramidzie o czterech ścianach z tej energii. Po chwili sięgamy rękami w głąb ziemi, do samego jej jądra, chwytamy wydłużając mentalnie palce, sznur tego cudownego, białego światła i powoli ciągniemy go do góry, podczas gdy on rozszerza się od dołu, aż obejmuje naszego partnera/partnerkę i czujemy, że jest on/ona w piramidzie o czterech ścianach białej, czystej energii. Popatrzmy, jak przepływają przez niego/ nią te czyste, silne energie.

Teraz wykonujemy te same działania dla nas obojga: Ręce wyciągamy do góry. Sięgamy wydłużającymi się mentalnie palcami do czystego, białego światła Boskiej Świadomości. Ściągamy powoli w dół sznur tej czystej, białej energii na nas oboje, wizualizując, jak rozszerza się on od góry, obejmując i otaczając nas całkowicie, aż poczujemy, że jesteśmy w odwróconej piramidzie o czterech ścianach z tej energii. Po chwili sięgamy rękami w głąb ziemi, do samego jej jądra, chwytamy wydłużając mentalnie palce, sznur tego cudownego, białego światła i powoli ciągniemy go do góry, podczas gdy on rozszerza się od dołu, aż obejmuje nas, i czujemy, że jesteśmy w piramidzie o czterech ścianach białej, czystej energii. Popatrzmy, jak przepływają przez nas te czyste, silne energie z dołu i z góry.

Popatrzmy i poczujmy, jak te nasze  energie łączą się w środku spiralnym ruchem, tworząc pomiędzy nami inną jakość.

Możemy uformować różę, poczuć jej zapach, niech będzie on MIŁOŚCIĄ, którą możemy wysłać do kogoś, z kim mamy problem, czegoś, z czym mamy problem.

Możemy rozszerzyć merkabę na cały świat, wszechświat. Możemy powiedzieć: Jestem bytem miłości, radości i światła itd.

Ochrania nas przed sniezbyt rozsądnymi decyzjami. Pomaga definitywnie rozwiązać problem (posyłamy w jego stronę miłość).

Jeśli mamy problem z jakąś osobą, rozszerzamy merkabę na tę osobę.

Najważniejszym zastosowaniem jest użycie jej jako pojazdu do podróży międzywymiarowych.
















GAYATRI MANTRA

Oṃ bhūr bhuvaḥ svaḥ
tat savitur vareṇiyaṃ
bhargo devasya dhīmahi
dhiyo yó naḥ pracodayāt



 http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=dvSnrF8V8os


   Uwaga: na końcu strony zamieściłam I. II,III i IV (ostatnią) część cyklu medytacji oczyszczającej wnętrze, której celem jest uzyskanie połaczenia z Podświadomością i Nadświadomością. ZAPRASZAM SERDECZNIE!
Zapraszam także na część VIII kursu medytacji...                            
                                                  KURS MEDYTACJI - CZĘŚĆ I.
















Witam Cię na kursie medytacji. Jeśli należysz do osób, które interesują się rozwojem duchowym (inaczej nie trafiłbyś na tę stronę), z pewnością zetknąłeś/aś się z tematem medytacji, praktycznie bądź teoretycznie. A jeśli masz niewielkie doświadczenie w tej dziedzinie albo należysz do teoretyków – zapraszam Cię serdecznie do uczestnictwa. Przeprowadzę Cię przez przygotowanie do medytacji, naukęrelaksacji, właściwego oddychania. Poznasz też różne typy medytacji, nauczysz się pracować z czakrami i energią, a następnie przejdziesz do jeszcze bardziej zaawansowanych form...
JAKIE SĄ KORZYŚCI Z MEDYTOWANIA?
Zacznijmy od tych, które przejawiają się na poziomie fizycznym:
· Ustąpienie napięcia mięśni;
· Lepsza cyrkulacja krwi;
· Pogłębienie i uregulowanie oddechu;
· Lepsza praca serca i układu krążenia;
· Poprawa działania układu hormonalnego;
· Uregulowanie ciśnienia krwi.
W sferze psychiki zauważymy następujące zmiany:
· Wyciszenie emocji;
· Ustąpienie nerwowości;
· Wzrost empatii, pozytywnych uczuć, miłości;
· Usprawnienie pracy umysłu;
· Poprawienie pamięci i koncentracji;
· Uzyskanie równowagi psychicznej;
· Zwiększenie odporności psychicznej.
W sferze ducha nastąpi:
· Stopniowe przenikanie do nieznanych obszarów naszej duszy;
· Zrozumienie siebie, swej najistotniejszej natury;
· Poznanie własnej prawdziwej tożsamości duchowej;
· Uzyskanie pełnej harmonii ciała, psychiki i ducha;
· Poznanie wyższych poziomów świadomości;
· Uzyskanie kontaktu z Opiekunem Duchowym i z wyższymi istotami duchowymi;
· Możliwość wykonywania pracy duchowej na rzecz podniesienia ludzkości;
· Dotarcie do Źródła Wszystkich Bytów, Stwórcy, Najwyższej Istoty...
OD CZEGO ZACZNIEMY?
I PRZYGOTOWANIE
Czas – stwórz sobie enklawę czasowo-przestrzenną,czyli wybierz taką porę dnia (bądź nocy), kiedy będziesz mógł/mogła odseparować się od biegu wydarzeń i codziennych czynności oraz ich odgłosów. Ważne jest także miejsce, powinno być zaciszne i takie, byśnie był narażony/a na nagłe wejście kogoś z domowników. Tak prawdę mówiąc, najlepiej byłoby medytować na tle natury, ale tylko nieliczni i nie zawsze mają taką wspaniałą sposobność.
Lubisz spokojną relaksującą muzykę? Jeśli tak, odtwarzaj ją sobie, z płyty, z komputera – na You Tube są całe zestawy muzyki relaksacyjno-medytacyjnej. Lecz nie idź w ciemno, najpierw przesłuchaj sobie parę utworów, na początek niech będą krótkie, co najwyżej 15-minutowe, zapisz je, byś mógł/mogła z nich korzystać swobodnie, w słuchawkach lub z dystansu. Jeśli wolisz brzmienie ciszy – wspaniale!
Ubierz się tak, aby było Ci wygodnie i ciepło, i pamiętaj o generalnej zasadzie: unikamy syntetyków i ciemnych kolorów!
Dla większego komfortu nie powinieneś/powinnaśbyć ani głodny/a, ani bezpośrednio po posiłku, po czarnej kawie, czy mocnej czarnej herbacie, że nie wspomnę o innych środkach wywołujących pobudzenie.
Pozycja: Wcale nie musisz siedzieć w pozycji lotosu. Jeśli nie jesteś biegły/a w asanach hatha-jogi, tylko przysporzysz sobie trudności. Jeśli wolisz siedzieć, możesz to zrobić: w siadzie skrzyżnym na kocyku lub poduszce, na podłodze, na krześle, na fotelu. Możesz także zechcieć się położyć, wtedy zadbaj o lekki, ciepły kocyk, chociażpoczątkującym nie zalecam tej pozycji, no co tu dużo mówić, bardzo łatwo zapaśćw drzemkę, która też ma swoje zalety, ale nam w tej chwili nie o to chodzi!
ĆWICZENIE PIERWSZE:
Relaksacja:
Ważne jest, abyś przed rozpoczęciem medytacji był odprężony/a, ponieważ obok hałasu i zimna nic tak nie przeszkadza w medytacji, jak usztywnione i napięte mięśnie, które nie pozwalają nam właściwie się skoncentrować.
Jest kilka metod odprężenia mięśni, wszystkie są czasochłonne i pracochłonne, i jak zauważyłam, mało kto lubi je stosować. Z lenistwa wypracowałam następującą, która sprawdziła się nie tylko w moim przypadku:
Siedzisz lub leżysz gotowy/a do medytacji na swoim miejscu. I teraz wyobrażasz sobie, że tam, gdzie jesteś, ktoś narzuciłna Ciebie przezroczyste, ale bardzo mocne pudło, które kompletnie krępuje Twoje ruchy. Ręce masz przy bokach, nogi z konieczności podkulone. Jesteś jak w kaftanie bezpieczeństwa albo nawet gorzej!
Poczuj to! A teraz, robisz wydech, potem wdech i wysiłkiem woli oraz wysiłkiem fizycznym napinasz z całej siły wszystkie mięśnie, wszystkie ich grupy, pięści zaciśnięte, nogi podkulone, zęby i powieki zaciśnięte... i rozpychasz się w tym pudle, jakbyś chciała/a się uwolnić,rozerwać te ściany na boki i od góry! Uuuuuf! Udało się! Czy już czujesz się wystarczająco wiotko? Nie? Powtórka! Gdy Twój cel został osiągnięty, przyciśnij kciukiem Twojej aktywnej ręki środek brody, jakbyś chciał/a ten punkt wcisnąć do wnętrza. Twoje mięśnie twarzy „puszczają”... Relaks... Relaks.... Możesz mieć zamknięte oczy. Kręgosłup prosty. Siedź po prostu wygodnie.
Włączasz swoją wybraną muzykę, pójdź za nią... pozwól, by Cię prowadziła. Podążaj za jej dźwiękiem, jak za przewodnikiem po nieznanym terenie. Oddychaj w swoim rytmie. Powiedz sobie w myślach: TO JEST MÓJ CZAS, PRZEZNACZONY TYLKO DLA MNIE! Nie rób nic więcej: siedź, oddychaj, słuchaj! I niech Cię to cieszy...
Kiedy ucichnie muzyka, pozwól jej wybrzmieć.Powiedz sobie: TERAZ WRACAM DO STANU TU I TERAZ I BARDZO DOBRZE SIĘ Z TYM CZUJĘ. Baaardzo powoli otwórz oczy, poruszaj palcami rąk i nóg. Powoli wstań,zrób parę kroków, poruszaj ciałem. I niech Cię to cieszy!
Rób to ćwiczenie w miarę możliwości codziennie. Jest to pierwszy krok TWOJEJ WIELKIEJ PODRÓŻY DO WNĘTRZA TWOJEJ DUSZY. Życzę Ci powodzenia! Następny krok – za 3-4 dni.
Do następnego spotkania!
CZĘŚĆ II
Jeśli rozluźnianie ciała, słuchanie ulubionej muzyki połączone ze swobodnym oddechem poszło Ci w miarę dobrze, możemy przejść do następnego etapu. Jeśli jednak wystąpiły jakieś trudności, masz jakieś pytania czy wątpliwości, skorzystaj, proszę, z okienka Komentarza, chętnie odpowiem na pytania.
Dzisiaj zajmiemy się następującym tematem:

                                          MEDYTACJA Z KONCENTRACJĄ NA ODDECHU

ĆWICZENIE I
Przygotowanie:
Przeprowadź znaną Ci procedurę rozluźniania mięśni, możesz korzystać z tej, którą podałam w poprzednim ćwiczeniu, możesz zastosować inną – ważne jest, aby była skuteczna. 
Zajmij wygodną pozycję. Oddychaj w swoim rytmie. Powiedz sobie w myślach: TO JEST MÓJ CZAS, PRZEZNACZONY TYLKO DLA MNIE! Nie rób nic więcej: siedź, oddychaj... słuchaj, jak Twoje ciało reaguje na te słowa. Czy czujesz komfort?... 
Jeśli tak, postaraj się o ochronę swojego ciała, na wszystkich jego poziomach, podczas tej medytacji. Możesz w myślach krótko o to poprosić, wypowiadając np. taką formułę: „PROSZĘ MOICH OPIEKUNÓW DUCHOWYCH O OPIEKĘ PODCZAS TEJ MEDYTACJI NAD MOIM CIAŁEM, DUCHEM I DUSZĄ – NA WSZYSTKICH POZIOMACH. TAK SIĘ STAJE”. Wystarczy. 
Jeszcze nie włączaj muzyki. Zapewnij sobie przestrzeń wewnętrzną dla jak najlepszego wykonania ćwiczenia. Zrób głęboki, jak najdłuższy wydech i powiedz sobie: W TEJ CHWILI OPUSZCZAJĄ MNIE WSZYSTKIE SPRAWY, MYŚLI I KŁOPOTY TEGO DNIA. Zrób spokojny, długi wdech, ale krótszy niż wydech. Jak się z tym czujesz? Powtarzaj tę procedurę tak długo, aż poczujesz, że jesteś uwolniony od natrętnych myśli. (One mogą wrócić później, ale dowiesz się, co z tym zrobić.) 
Zwróć uwagę na swój brzuch, czy jego mięśnie nie są napięte? Możesz dla pewności oklepać go lekko płaskimi dłońmi.
W przyszłości, gdy zajmiemy się oddechem pełnym, bardziej docenisz dobrostan tej części ciała... 
Teraz skupiasz się na oddechu... Pamiętaj, medytację oddechową rozpoczynamy zawsze od głębokiego, spokojnego wydechu, dłuższego niż wdech, który potem nastąpi. 
Wykonaj kilka spokojnych wdechów i wydechów w podany sposób, utrzymując koncentrację wyłącznie na odczuciach płynących z ciała. Poczuj w nozdrzach ciepło wydychanego powietrza, poczuj chłód powietrza, które wdychasz. Skup się potem kolejno na doznaniach w tchawicy, klatce piersiowej, brzuchu... w całym ciele
Jeśli powstaje w Tobie jakaś niecierpliwość, chęć gonitwy za czymś, gadanina umysłu, oznacza to, że Ty jesteś tym, który medytacji bardzo potrzebuje! 
Te doznania i myśli, które opisałam powyżej, są reakcją naszego ciała i umysłu na niespodziewane zwolnienie rytmu aktywności. To tak, jakbyś szedł/szła szybko, niosąc przed sobą miskę wypełnioną po brzegi wodą. Jeśli zwolnisz, woda na pewno się przeleje nad brzegiem. W medytacji chodzi o to, aby nauczyć się takiego funkcjonowania, jakby nosiło się tę miskę z nienaruszaną zawartością, idąc, biegnąc, nawet skacząc. Słowem, chodzi o całkowitą koordynację ciała, psychiki i ducha, co daje równowagę w życiu codziennych oraz szybkość i precyzję reagowania w sytuacjach wymagających natychmiastowej i adekwatnej do bodźca reakcji. 
Jakiś przykład? Kiedyś jechałam tramwajem, medytując. Taki miałam wtedy zwyczaj. Wagon był pusty. W pewnym momencie obudowa jarzeniówki, która była umieszczona na samym przedzie wagonu (ja siedziałam w drugiej połowie jego długości) jakimś cudem otworzyła się gwałtownie, a jarzeniówka wyleciała z niej i ponieważ tramwaj jechał bardzo szybko, zaczęła lecieć skosem, prosto tam, gdzie siedziałam. Ja tego nie widziałam, tylko zarejestrowałam jakiś niepokój, bezwiednie uchyliłam się w stronę okna, usłyszałam świst koło ucha, a w chwilę potem huk jarzeniówki roztrzaskującej się o podłogę, z tyłu wagonu za moimi plecami. Motorniczy zatrzymał tramwaj i wyszedł ze swojej kabiny blady jak kreda. Spojrzał na mnie, potem na jarzeniówkę, po czym spytał, czy nic mi się nie stało. Spokojnie, z uśmiechem powiedziałam, że nic, a on bardzo zdenerwowany krzyknął: Jak to, przecież teoretycznie ona powinna trafić panią w głowę! O Boże! Koniec dygresji. 
Postaraj się wykonywać to ćwiczenie z zamkniętymi oczami, przez kilka minut, a kiedy Cię znuży, włącz przygotowaną muzykę. 
Postaraj się kontynuować ćwiczenie, słuchając muzyki. Niech rytm dźwięków nie zmienia ani tempa, ani sposobu Twojego oddychania. Odczuwaj swój oddech w ciele, a po paru minutach posłuchaj siebie, zapytaj swojego ciała, jakie doznania budzi w Tobie muzyka i postaraj się je rozeznać: gdzie je odczuwasz, jakie budzą w Twoim ciele wrażenia ... emocje ... czy są one przyjemne, czy nie, czy uspokajają cię, czy pobudzają itd. Słuchaj, oddychaj, rozpoznawaj, przeżywaj swoim ciałem. 
Kiedy ucichnie muzyka, pozwól jej wybrzmieć. Powiedz sobie: TERAZ WRACAM DO STANU TU I TERAZ I BARDZO DOBRZE SIĘ Z TYM CZUJĘ. Podziękuj swojemu Opiekunowi Duchowemu. Bardzo powoli otwórz oczy, poruszaj palcami rąk i nóg. Powoli wstań, zrób parę kroków, poruszaj ciałem. I niech Cię to cieszy! 
Rób to ćwiczenie w miarę możliwości codziennie. Jest to drugi krok TWOJEJ WIELKIEJ PODRÓŻY DO WNĘTRZA TWOJEJ DUSZY. Życzę Ci powodzenia! Następny krok – za 3-4 dni.
Do następnego spotkania! 
Uprzedzam Twoje ewentualne pytanie: Co robić, kiedy umysł jednak przeszkadza, gada, kiedy przychodzą natrętne i niemiłe odczucia z ciała (ucisk, mrowienie, swędzenie itd.) 
- Gdy to się zdarza, przyjmij to jako normalne zjawisko. Połóż trzy palce (kciuk, wskazujący i trzeci na środku mostka i powiedz w myślach: Mimo że mam problem z ... natrętnymi myślami, dyskomfortem cielesnym (itp.), akceptuję ten fakt w całej pełni, jak i siebie w tej sytuacji. Po tym rozładowaniu napięcia wypowiedz: Uwalniam się od natrętnych myśli, dyskomfortu cielesnego (itp.) To pomaga, niekoniecznie od razu, ale pomaga. Tylko pamiętaj – pierwsza rzecz to akceptacja. 
Postaraj się ćwiczyć codziennie. Spotkamy się za trzy, cztery dni.



CZĘŚĆ III



MEDYTACJA ŁĄCZĄCA ODDECH Z WIZUALIZACJĄ 

Przygotowanie (jak zwykle):

Przeprowadź znaną Ci procedurę rozluźniania mięśni, możesz korzystać z tej, którą podałam w pierwszym ćwiczeniu, możesz zastosować inną – ważne jest, aby była skuteczna. 

Zajmij wygodną pozycję. Oddychaj w swoim rytmie. Powiedz sobie w myślach: TO JEST MÓJ CZAS, PRZEZNACZONY TYLKO DLA MNIE! Nie rób nic więcej: siedź, oddychaj... słuchaj, jak Twoje ciało reaguje na te słowa. Czy czujesz komfort?... 

Jeśli tak, postaraj się o ochronę swojego ciała, na wszystkich jego poziomach, podczas tej medytacji. Możesz w myślach krótko o to poprosić, wypowiadając np. taką formułę: „PROSZĘ MOICH OPIEKUNÓW DUCHOWYCH O OPIEKĘ PODCZAS TEJ MEDYTACJI NAD MOIM CIAŁEM, DUCHEM I DUSZĄ – NA WSZYSTKICH POZIOMACH. TAK SIĘ STAJE”. Wystarczy. 

Jeszcze nie włączaj muzyki. Zapewnij sobie przestrzeń wewnętrzną dla jak najlepszego wykonania ćwiczenia. Zrób głęboki, jak najdłuższy wydech i powiedz sobie: W TEJ CHWILI OPUSZCZAJĄ MNIE WSZYSTKIE SPRAWY, MYŚLI I KŁOPOTY TEGO DNIA. Zrób spokojny, długi wdech, ale krótszy niż wydech. Jak się z tym czujesz? Powtarzaj tę procedurę tak długo, aż poczujesz, że jesteś uwolniony od natrętnych myśli.  

Zwróć uwagę na swój brzuch, czy jego mięśnie nie są napięte? Możesz dla pewności oklepać go lekko płaskimi dłońmi.

W przyszłości, gdy zajmiemy się oddechem pełnym, bardziej docenisz dobrostan tej części ciała...

Teraz skupiasz się na oddechu... Pamiętaj, medytację oddechową rozpoczynamy od głębokiego, spokojnego wydechu oczyszczającego, dłuższego niż wdech, który potem nastąpi. 

Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś, jak bardzo zależy Twoje samopoczucie i zdrowie od właściwego sposobu oddychania? Chodzi tu nie tylko o dotlenienie organizmu, chociaż jest ono niezwykle ważne. Chciałabym dzisiaj pomóc Ci przećwiczyć „oddech jogiczny”. Warto się go nauczyć, ponieważ ten typ oddychania ma wyjątkowy wpływ na zrównoważenie emocji, wyciszenie wewnętrzne i doskonałe dotlenienie organizmu z masażem energetycznym narządów wewnętrznych. Jeśli nie miałeś/aś dotąd problemów z oddechem podczas dotychczasowych sesji, opanujesz go z łatwością, a najlepiej byłoby, gdybyś uczynił/a ten sposób oddychania swoim stałym zwyczajem. 

ĆWICZENIE I

Na razie nie włączaj muzyki. Usiądź prosto, jak dotąd. Zacznij od głębokiego, długiego wydechu. Pamiętaj o tym, że nie będziesz robić żadnych przerw pomiędzy oddechami.

Teraz wciągasz delikatnie nosem powietrze, kierując świadomie jego strumień przez jamę nosowo-gardłową, tchawicę, oskrzela, płuca, przeponę – do brzucha, tak aby napełnił się on powietrzem jak balonik i lekko napiął. (Teraz już wiesz, dlaczego jest lepiej, gdy mięśnie brzucha są rozluźnione.)

Pozwól, aby powietrze, napełniając brzuch, rozprzestrzeniało się, wypełniając cały obszar klatki piersiowej, żebra wtedy lekko się rozstępują, a obojczyki lekko unoszą się.

Ostatni etap to wypełnienie powietrzem jamy nosowo-gardłowej.  

Wydech wykonujesz w odwrotnej kolejności, pozwalając, aby ściana brzucha zapadła się i zwiotczała, klatka piersiowa zmniejszyła się, obojczyki opadły i powietrze wyszło z jamy nosowo-gardłowej. 

Na razie poćwicz ten typ oddychania, nie myśląc o tym, że nie możesz robić przerw pomiędzy poszczególnymi fazami. (Chyba że nie sprawia Ci to trudności!).

Baw się tym oddychaniem, masz uzyskać uczucie lekkości. Nie przejmuj się drobnymi dyskomfortami.

Przećwicz ten oddech jakieś 20-30 razy, a potem spróbuj oddychać, nie robiąc przerw.

Jeśli Ci się to uda, włącz sobie ulubioną muzykę i oddychaj, słuchając jej. 

ĆWICZENIE II
Dołącz wizualizację: Wyobrażaj sobie strumień wdychanego powietrza jako srebrno-białe czyste światło, które wchodzi w Twoje ciało, rozświetlając je od wewnątrz i czyniąc coraz lżejszym z każdym oddechem. 

Podczas wydechu ujrzyj jak strumień nieco brudnawego zabarwienia opuszcza Twoje ciało, zabierając z niego wszelkie zanieczyszczenia. 

Kiedy zakończysz te ćwiczenia, powiedz sobie: TERAZ WRACAM DO STANU TU I TERAZ I BARDZO DOBRZE SIĘ Z TYM CZUJĘ. Podziękuj swojemu Opiekunowi Duchowemu. Bardzo powoli otwórz oczy, poruszaj palcami rąk i nóg. Powoli wstań, zrób parę kroków, poruszaj ciałem.  

Ćwicz tak często, jak możesz, a najlepiej, gdybyś uczynił/a ten typ oddychania swoim stałym zwyczajem. Dzisiaj zrobiłeś/aś wielki postęp w nauce medytacji!
























CZĘŚĆ IV – MEDYTACJA, WIZUALIZACJA – ZASTOSOWANIE
ĆWICZENIE:
Przygotowanie (jak zwykle):
Przeprowadź znaną Ci procedurę rozluźniania mięśni, możesz korzystać z tej, którą podałam w pierwszym ćwiczeniu, możesz zastosować inną – ważne jest, aby była skuteczna.
Zajmij wygodną pozycję. Oddychaj w swoim rytmie, najlepiej stosując oddech pełny. Powiedz sobie w myślach: TO JEST MÓJ CZAS, PRZEZNACZONY TYLKO DLA MNIE! Nie rób nic więcej: siedź, oddychaj... słuchaj, jak Twoje ciało reaguje na te słowa. Czy czujesz komfort?... 

Jeśli tak, postaraj się o ochronę swojego ciała, na wszystkich jego poziomach, podczas tej medytacji. Możesz w myślach krótko o to poprosić, wypowiadając np. taką formułę: „PROSZĘ MOICH OPIEKUNÓW DUCHOWYCH O OPIEKĘ PODCZAS TEJ MEDYTACJI NAD MOIM CIAŁEM, DUCHEM I DUSZĄ – NA WSZYSTKICH POZIOMACH. TAK SIĘ STAJE”. Wystarczy. 

Zapewnij sobie przestrzeń wewnętrzną dla jak najlepszego wykonania ćwiczenia. Zrób głęboki, jak najdłuższy wydech i powiedz sobie: W TEJ CHWILI OPUSZCZAJĄ MNIE WSZYSTKIE SPRAWY, MYŚLI I KŁOPOTY TEGO DNIA. Zrób spokojny, długi wdech, ale krótszy niż wydech. Jak się z tym czujesz? Powtarzaj tę procedurę tak długo, aż poczujesz, że jesteś uwolniony od natrętnych myśli.

Zwróć uwagę na swój brzuch, czy jego mięśnie nie są napięte? Możesz dla pewności oklepać go lekko płaskimi dłońmi. 

Teraz skupiasz się na oddechu... Pamiętaj, medytację oddechową rozpoczynamy od głębokiego, spokojnego wydechu oczyszczającego, dłuższego niż wdech, który potem nastąpi. 

Dzisiaj poznasz korzyści, jakie płyną z zastosowania wizualizacji połączonej z oddechem:
Jest taki rodzaj medytacji, który wyjątkowo harmonizuje i równoważy psychikę. Działa podobnie jak asana hatha jogi drzewo, wzmacniając wolę i koncentrację oraz uodporniając na zawirowania energetyczne wokół nas.

Jest to jednocześnie ćwiczenie, które dosłownie i przenośni zakotwicza nas pomiędzy Niebem a Ziemią, sprawiając, że nie tylko czujemy się pewniejsi siebie, ale także jesteśmy lepiej i z większą uwagą traktowani przez swoje otoczenie.
Metodę tę podali Hathorowie – przedstawiciele przyjaznej nam cywilizacji, którzy założyli w starożytnym Egipcie pierwsze szkoły wiedzy tajemnej. To ćwiczenie jest wariantem jednej z ich metod. Wypróbowałam je i zapewniam, że jest skuteczne, i prawdą jest wszystko, co o nim powyżej napisałam. 

Usiądź prosto lub wyjątkowo – przy tym ćwiczeniu możesz stać, byleby kręgosłup był wyprostowany, a nie napięty. Ręce wzdłuż boków, jeśli stoisz lub swobodnie ułożone, jeśli siedzisz. Oddychasz miarowo, ale nie skupiaj się na oddychaniu.

Wyobrażasz sobie, że przez środek Twojego ciała, od czubka głowy do krocza przebiega świetlista, pusta w środku tuba o średnicy okręgu, jaki tworzą Twoje złożone palce – kciuk i wskazujący. Pamiętaj – ta tuba nie przebiega przez kręgosłup ani nie ma nic wspólnego z dwoma kanałami energetycznymi – idą i szuszumną – przechodzi przez środek Twojego ciała w linii pionowej. 

Teraz wyobraź sobie, że z góry, z bardzo odległych przestrzeni płynie do Ciebie struga bardzo jasnego światła – jest bardzo czyste, piękne i silne. Jest ono Boską energią miłości. Przechodzi przez jasno świecącą gwiazdę, która znajduje się nad Twoją głową – jest to Gwiazda Duszy... Twojej Duszy. Spróbuj ją zobaczyć. Nie martw się, jeśli Ci się nie uda, ona na pewno tam jest. Teraz Światło przechodzi przez tę jaśniejącą czakrę i wnika przez czubek głowy do Twojej tuby, docierając do Twojego serca duchowego, które możesz wyobrazić sobie jako krąg przepięknego zielonego lub różowego światła. Pozwól, by to białe światło krążyło dookoła w przestrzeni Twojego serca. Skup się na odczuwaniu tej energii, która niezależnie od Twojego oddechu  płynie przez cały czas i obraca się dookoła wnętrza Twojego serca duchowego. 

Z każdym ćwiczeniem będzie Ci to lepiej szło, więc nie zrażaj się niepowodzeniem. 

Teraz skup się na miejscu około 30 cm pod Twoimi stopami – tam również znajduje się świetlista gwiazda – Gwiazda Ziemi. Zobacz jądro Ziemi – krystaliczne, lśniące szlachetnym blaskiem, Ujrzyj, jak płynie od niego strumień pięknej, mocnej energii w postaci czystego Światła. Przeprowadź tę energię przez Gwiazdę Ziemi, niech zalśni mocniej i wejdzie do twojej tuby pranicznej, płynąc do góry, do przestrzeni Twojego serca. Niech tam wiruje podobnie jak energia zaczerpnięta z góry. Postaraj się poczuć obie te energie krążące w przestrzeni Twojego serca.

Cała maestria tego ćwiczenia polega na tym, byś czuł/a te dwa strumienie energii, które płyną nieustannie z góry i z dołu i nieustannie wirują w Twoim sercu – niezależnie od tempa Twojego oddechu. Możesz zresztą spróbować oddychać raz szybciej, raz wolniej, wykonywać to ćwiczenie nawet w lekkim truchcie czy biegu. Jeśli osiągniesz w tym biegłość, staniesz się bardzo stabilny emocjonalnie. (I nie tylko – wykonuję to ćwiczenie od ponad pół roku, codziennie od rana lub także w ciągu dnia, gdy sobie o nim przypomnę – jestem w takim wieku, kiedy miewa się zawroty głowy i zaburzenia równowagi. Jak dotąd swoje długie i dość wąskie botki zakładam bez siadania na krześle.)

Za następnym razem podam sposoby udoskonalenia tego ćwiczenia dla uzyskania pięknych doznań duchowych. 

Kiedy zakończysz te ćwiczenia, powiedz sobie: TERAZ WRACAM DO STANU TU I TERAZ I BARDZO DOBRZE SIĘ Z TYM CZUJĘ. Podziękuj swojemu Opiekunowi Duchowemu. Bardzo powoli otwórz oczy, poruszaj palcami rąk i nóg. Powoli wstań, zrób parę kroków, poruszaj ciałem. Już odnosisz pierwsze korzyści!

Do następnego spotkania.

CZĘŚĆ V – MEDYTACJA Z WIZUALIZACJĄ –

AXIS MUNDI:

Przygotowanie (jak zwykle):
Przeprowadź znaną Ci procedurę rozluźniania mięśni, możesz korzystać z tej, którą podałam w pierwszym ćwiczeniu, możesz zastosować inną – ważne jest, aby była skuteczna.
Zajmij wygodną pozycję. Oddychaj w swoim rytmie, najlepiej stosując oddech pełny. Powiedz sobie w myślach: TO JEST MÓJ CZAS, PRZEZNACZONY TYLKO DLA MNIE! Nie rób nic więcej: siedź, oddychaj... słuchaj, jak Twoje ciało reaguje na te słowa. Czy czujesz komfort?...
Jeśli tak, postaraj się o ochronę swojego ciała, na wszystkich jego poziomach, podczas tej medytacji. Możesz w myślach krótko o to poprosić, wypowiadając np. taką formułę: „PROSZĘ MOICH OPIEKUNÓW DUCHOWYCH O OPIEKĘ PODCZAS TEJ MEDYTACJI NAD MOIM CIAŁEM, DUCHEM I DUSZĄ – NA WSZYSTKICH POZIOMACH. TAK SIĘ STAJE”. Wystarczy.
Jeszcze nie włączaj muzyki. Zapewnij sobie przestrzeń wewnętrzną dla jak najlepszego wykonania ćwiczenia. Zrób głęboki, jak najdłuższy wydech i powiedz sobie: W TEJ CHWILI OPUSZCZAJĄ MNIE WSZYSTKIE SPRAWY, MYŚLI I KŁOPOTY TEGO DNIA. Zrób spokojny, długi wdech, ale krótszy niż wydech. Jak się z tym czujesz? Powtarzaj tę procedurę tak długo, aż poczujesz, że jesteś uwolniony od natrętnych myśli.

Zwróć uwagę na swój brzuch, czy jego mięśnie nie są napięte? Możesz dla pewności oklepać go lekko płaskimi dłońmi.
Teraz skupiasz się na oddechu... Pamiętaj, medytację oddechową rozpoczynamy od głębokiego, spokojnego wydechu oczyszczającego, dłuższego niż wdech, który potem nastąpi.

Powrócimy do ćwiczenia z poprzedniego spotkania: poćwicz przez parę minut oddech do tuby pranicznej.
A teraz, oddychając w tym samym, równym tempie, skup się na swoim sercu duchowym, przywołaj do siebie uczucie miłości. Najlepiej, żeby była to miłość uniwersalna, ale możesz także wzbudzić w sobie wspomnienie odczuć, jakie miałeś/aś, gdy kogoś lub coś bardzo kochałeś/aś.
Postaraj się, by to uczucie wypełniło całą przestrzeń Twojego serca, niech krąży w niej razem ze strumieniami energii płynącymi z góry i z dołu. Możesz temu uczuciu/ tej energii nadać kolor: zielony bądź różowy. Poczuj to. Oddychaj tak przez minutę – dwie.
A teraz, za każdym razem, gdy robisz wydech, postaraj się, by ta nacechowana uczuciem energia opuszczała Twoje ciało, kierując się lekko w górę, w skos i na boki. Energia ta, poruszając się zgodnie ze swym ukierunkowaniem utworzy wokół Ciebie kształt torusa, konfigurację, która uczyni z Ciebie samozasilający się układ energetyczny. Wszystko to według zasady: Co dasz z siebie światu, to wróci do Ciebie. Ty właśnie teraz świadomie emanujesz energią Miłości....
Wracaj, proszę, do tego ćwiczenia tak często, jak często poczujesz potrzebę.

 

Kiedy zakończysz te ćwiczenia, powiedz sobie: TERAZ WRACAM DO STANU TU I TERAZ I BARDZO DOBRZE SIĘ Z TYM CZUJĘ. Podziękuj swojemu Opiekunowi Duchowemu. Bardzo powoli otwórz oczy, poruszaj palcami rąk i nóg. Powoli wstań, zrób parę kroków, poruszaj ciałem. Już odnosisz pierwsze korzyści!
Do następnego spotkania.

AXIS MUNDI  (wg Marjana Ogorevca)
Medytacja ta jest zalecana, by  wykonywać ją na początku dnia, w celu uziemienia się i uodpornienia na negatywne energie. Można ją także stosować dla określonych celów, np. oczyszczenia miejsca zamieszkania, pracy, uzdrowienia jakiejś sytuacji, wzmocnienia się w trudnych chwilach życia, wsparcia duchowego dla osób, grup, społeczeństw, miast, krajów.
Siedzisz prosto, stopy przylegają do podłoża.  Oddychasz oddechem pełnym z intencją kierowania go do czakry serca.
Oddychasz głęboko, wdychając do czakry serca biała, czystą energię, która jest Światłem. Kiedy cała przestrzeń czakry wypełnia się tą energią, pozwalasz, by przelewała się ona w obszar całego ciała, potem wyszła poza ciało przechodząc przez jego poziomy subtelne.
Sięgasz myślą do jądra ziemi i do tej energii, którą oddychasz, dołączasz białe, czyste Światło energii Ziemi.     
Rozszerzasz emanację wydychanej energii na pomieszczenie, w którym się znajdujesz, na miasto/miejscowość, kraj, ziemię – jednocześnie rozszerzasz się sam/a!
Unosisz się znad Ziemi i oddychając wędrujesz ku Słońcu, wnikasz do jego wnętrza, oddychasz Słońcem, wychodzisz, idziesz ku gwiazdom,  coraz wyżej i coraz dalej, aż sięgasz do cudownie czystego białego Światła, które jest Najwyższym Poziomem Boskości. Wnikasz w to Światło, oddychasz nim, a ono przenika Cię całkowicie, przepaja wszystkie Twoje ciała i poziomy.
Wychodzisz z tego Światła i to, co masz teraz w sobie, rozprzestrzeniasz na Wszechświaty.
Powoli kierujesz się ku Ziemi, zniżasz się i spływasz na jej powierzchnię, jednocześnie otaczając ją Białym Światłem. Schodzisz na Ziemię.
 JESTEŚ TU I TERAZ POŁĄCZONY Z NIEBEM I ZIEMIĄ.
Powoli otwierasz oczy i wracasz do stanu codzienności. Sam/a zobaczysz, jak potoczą się sprawy dnia...
Jeśli chcesz komuś pomóc przy pomocy tej medytacji, posyłasz energię w tym kierunku, jak zrobiłeś/aś to dla Ziemi podczas powrotu na nią. Możesz przebaczyć. Możesz prosić o przebaczenie. Ta medytacja ma dużą moc...  
Powodzenia!                                                                                                                     
CZĘŚĆ VI MEDYTACJA                                                                                                     Z WIZUALIZACJĄ                                                                                                                         ĆWICZENIE WIDZENIA EJDETYCZNEGO*)
*)   ejdetyzm (gr. eidetikós 'widzący, znający' od eidénai 'zobaczyć, wiedzieć') pojęcie z zakresu psychologii oznaczające przeżywanie wyobrażeń tak, jakby były to prawdziwe spostrzeżenia.
Od dzisiaj rozpoczniemy naukę techniki, która bardzo nam pomoże przy medytacjach z wizualizacją, a także wzbogaci i rozszerzy i polepszy nasze możliwości widzenia wewnętrznego i postrzegania pozazmysłowego. Jest to szczególnie przydatne przy niektórych rodzajach medytacji. 


Przeprowadź, jak zwykle, procedurę rozluźniania oraz procedurę ochronną. Jeśli chcesz, włącz sobie ulubioną, spokojną muzykę, chociaż nie jest to na początku konieczne.
Teraz zwróć uwagę na obrazek, poświęć mu około 5 minut: obejrzyj go dokładnie, badając:
·         wrażenie ogólne;
·         elementy tego obrazu – smok i palce;
·         obejrzyj każdy element osobno;
·         przyjrzyj się detalom;
·         postaraj się zapamiętać jak najwięcej szczegółów;
·         postaraj się wyczuć w wyobraźni fakturę palców, skóry smoka;
·         ZAMKNIJ OCZY;
·         odtwórz widziany obraz, starając się uruchomić jak najwięcej detali;
·         przypomnij sobie swoje odczucia i wrażenia podczas oglądania.
·         zwróć uwagę, czy obraz widziany przez Ciebie ma tonację jaśniejsza niż oryginał, czy ciemniejszą?
·         Otwórz oczy i porównaj ”swój” obraz z oryginałem...
JAK OCENIASZ SWOJE WYSIŁKI?
Jeśli nie jesteś zadowolony/a, ponów próbę i nie zrażaj się, jeśli znowu się nie uda, próbuj, to można wyćwiczyć!

A to jest trudniejsze zadanie, ale za to bardzo satysfakcjonujące!

Stosuj te same zasady. Dla szczególnie wytrwałych mam propozycję: weźcie dowolny przedmiot, byleby był wyrazisty w kształcie i kolorystyce. Postawcie przed sobą i kontemplujcie go przez 5 minut, a potem odwzorujcie wewnętrznym widzeniem.
Im szybciej opanujecie tę technikę, tym lepiej będzie Wam się podróżowało po światach innego planu.
Na zakończenie przeprowadź „swoje” procedury zamknięcia i postaraj się poćwiczyć jeszcze kilka razy, zanim przejdziemy do następnego etapu.
Powodzenia!


CZĘŚĆ SIÓDMA                                                                                                    C. d. Medytacja z wizualizacją

Ćwiczenie pierwsze:


Znajdź kamień średniej wielkości (powinien zmieścić się w zagłębieniu dłoni).

Umyj go pod bieżącą wodą i oczyść mentalnie, np. płomieniem fioletowego ognia, wychodzącego z czubka Twojej głowy.

Po relaksacji i przygotowaniu do medytacji połóż go przed sobą na białej kartce papieru. Skup się na nim przez 5 minut. Obserwuj jego wygląd, kolor, kształt, strukturę, staraj się odgadnąć fakturę jego powierzchni.

Weź kamień do ręki, poczuj jego kształt, ciężar, temperaturę, sposób, w jaki przylega do dłoni. Skup się na wrażeniach, nie staraj się szukać słów...

Połóż kamień na swoim miejscu i zamknij oczy. Odtwórz szczegóły jego wyglądu i wrażenia, jakie odbierałeś/aś.

Otwórz oczy i weź kamień ponownie do ręki. Zamknij oczy. Przypomnij sobie wrażenia, jakie odbierałeś/aś, podczas gdy miałeś/aś go w dłoni.

Teraz, z zamkniętymi oczami spróbuj wniknąć mentalnie do wnętrza kamienia. Niech Cię nie zniechęca gęstość materii, z której jest ukształtowany, możesz poruszać się swobodnie, zmieniać swoje  rozmiary, i na pewno nie zabraknie Ci powietrza!

Co widzisz i co czujesz poruszając się po wnętrzu kamienia? Nie twórz myśli, odbieraj tylko wrażenia. Jak odbierasz jego strukturę, poszczególne cząstki materii, z której jest zbudowany?

A może nasuwają Ci się jakieś nawet odległe skojarzenia? Czekaj spokojnie i rejestruj napływające wrażenia. Postaraj się je zapamiętać...

Wyjdź z wnętrza kamienia i podziękuj mu za to, co widziałeś/aś i czułeś/aś. Czy coś się zmieniło w odbiorze tego kamienia?

Wyjdź z medytacji z pomocą sprawdzonych procedur.

Ćwiczenie drugie:


Dzisiaj Twoim obiektem medytacji będzie roślina, może to być roślina doniczkowa, byleby nie była zbyt duża i zbyt bogata w detale budowy.

Po przygotowaniu do medytacji usiądź przed rośliną i studiuj dokładnie jej wygląd, wrażenie, jakie robi, zapach, spróbuj ułożyć dłoń wnętrzem do rośliny, w odległości 20-30 cm i zarejestrować odczucia na dłoni, w miarę jak przybliżasz ją do niej.

Powtórz sesję z zamkniętymi oczami. Na czym polega różnica?

Teraz, nadal z zamkniętymi oczami, wniknij do wnętrza. Masz tu duże możliwości, możesz przemieszczać się wraz z sokami, wejść do wnętrza komórek w różnych częściach rośliny, popatrzeć na świat poprzez komórki płatków czy liści. Rozruszaj wyobraźnię, baw się tym! Rejestruj, jak zawsze, tylko wrażenia i odczucia. Czy odebrałeś od rośliny jakąś wiadomość? Może ma za mało lub za dużo wody? Może coś się dzieje z korzeniami? Nic więcej nie sugeruję...

Wyjdź na zewnątrz, otwórz oczy i jeszcze raz popatrz na nią. Czy coś się zmieniło w Twoim odbiorze tej rośliny?



Ćwiczenie trzecie


Twoim obiektem będzie dziś zwierzę, najlepiej, żeby było to żywe zwierzę, ale zachowujące się spokojnie. Możesz także posłużyć się zdjęciem, ale wtedy trzeba będzie większej mobilizacji.

Po przygotowaniu do medytacji powinieneś/powinnaś usadowić się tak, żeby dobrze widzieć swój obiekt.

Oglądasz zwierzątko przez pięć minut i rejestrujesz wrażenia. Próbujesz na odległość odebrać temperaturę jego ciała, miękkość skóry itp.

Zamykasz oczy i przerabiasz sesję z pamięci.

Wnikasz w ciało zwierzęcia. Podobnie jak w wypadku rośliny, możesz poruszać się w krwiobiegu, wraz ze strumieniem krwi, wchodzić w komórki poszczególnych tkanek, oglądać narządy wewnętrzne. Bądź uwrażliwiony na dysfunkcje organizmu. Może zauważysz jakieś uszkodzenie? Poślij w jego stronę strumień zielonego światła ze swojego serca. Zobacz, jak uszkodzenie się leczy... Przez cały czas rejestruj wrażenia i uczucia.

Wyjdź na zewnątrz, otwórz oczy i popatrz na zwierzątko. Jak je teraz odbierasz? Podziękuj mu mentalnie za piękną lekcję.
Zakończ tę medytację jak zwykle. Ten rodzaj medytacji
bardzo uwrażliwia i jest bardzo pomocny dla osób, które przejawiają zdolności uzdrowicielskie. Uwrażliwienie i empatia – tak można nazwać korzyści wynikające z tych ćwiczeń...
Do następnego spotkania!

































CZĘŚĆ ÓSMA
Medytacja z dźwiękiem                                                                     
Upewnij się, że nie słyszy Cię nikt z domowników. Przy tym rodzaju medytacji powinieneś mieć komfort. Przygotuj się, jak zwykle. Pamiętaj o tym, żeby nie mieć napiętej ściany brzucha, ponieważ Twoja przepona musi prawidłowo pracować.
Dzisiaj poćwiczysz medytację dźwiękową, przez co dodasz sobie śmiałości w wypowiadaniu się na forum publicznym i pewności siebie, o ile masz z tym kłopoty.
Siedź wygodnie, postaraj się, aby ciało nie napinało się w żadnych partiach.
Zacznij delikatnie, wyobrażając sobie, że w tylnej ścianie gardła rodzi się cichy dźwięk, jest nim głoska „m”. Wyobraź sobie, jak wibruje ona cicho, a drgania przenoszą się na  obszar gardła i cicho rezonują w przestrzeni czaszki.
„Podłącz dźwięk” i powolutku, cichutko ciągnij: mmmmmmmmmmmmmmm, Aż do konieczności dokonania następnego wdechu. Powtórz parę razy. Obserwuj reakcje swojego ciała na dźwięk: Gdzie go czujesz? Jak go odbierasz? Które części ciała najbardziej reagują? Z jakim kolorem kojarzy Ci się dźwięk? A może coś widzisz?
Teraz poćwiczysz samogłoskę, niech to będzie „a”. Pamiętaj, kiedy otwierasz usta do jej wymawiania, wargi nie mogą być napięte. Niech głos wychodzi swobodnie i nieprzerwanie: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, podobnie, aż do następnego wdechu. Powtórz kilka razy i odpowiedz sobie na te same pytania: Gdzie go czujesz? (Połóż dłoń na czaszce.) Jak go odbierasz? Które części ciała najbardziej reagują? Z jakim kolorem kojarzy Ci się dźwięk? A może coś widzisz?
Przerób to samo z innymi samogłoskami: e, i, o, u, zwracając uwagę na to samo.
Teraz wypowiedz głoski łącznie: aeiou, aeiou, aeiou, aeiou, aeiou, aeiou, aeiou.... starannie wymawiając poszczególne głoski. Powtórz kilka razy, odpocznij.
Teraz powtarzaj te ciągi głosek z akcentem – wydłużeniem uuuuuuuuuuuuuuu.
Jak się czujesz?
To nie była jeszcze „klasyczna” mantra, ale zaraz poćwiczysz tę najbardziej znaną mantrę: OM. Jest jeszcze jeden jej wariant: AUM, ale zostaw go sobie na później.
Jeśli nigdy jeszcze nie śpiewałeś/aś mantr, pamiętaj o tym, że mają one wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie, stan psychiki i ducha. Ile razy zdarzy Ci się poznać nową mantrę, sprawdzaj, jak działa ona na Ciebie, to bardzo ważne! Śpiewaj tylko te, po których czujesz się lepiej niż przedtem.
Śpiewając, wydłuż maksymalnie „o” a „m” niech brzmi tak długo, jak starczy Ci oddechu.
Wykonaj test swojego spokoju wewnętrznego: Jak oceniasz swój śpiew, jakie dźwięki wydajesz: wysokie czy niskie, a może średnie?
Dąż do tego, by wydawać z siebie jak najniższy głos, uspokoisz się, zrównoważysz, pogodzisz się z sobą....
W zakładce LINKI niedługo umieszczę inne mantry, które będziesz mógł sobie przećwiczyć. Ale to za tydzień.
Życzę powodzenia!
  












Witajcie,

Mam dla Was coś naprawdę szczególnego. Dzisiaj dostałem od mojego Wyższego Ja, wspaniałątechnikę „Wzniesieniową”. Nie jest to technika tylko na granicę wymiaru piątego, ale jeszcze dalej, zgodnie z rozwojem świadomości jednostki. Aby zbytnio się nie rozpisywać, po prostu wkleję Wam „Jego” słowa:


MEDYTACJA WZNOSZENIA SIĘ

„Witaj Mój Drogi. Patrzę i Jestem pełen podziwu, jak pięknie się rozwijasz. Dlatego przygotowałem dla Ciebie pewną technikę ćwiczeniową. Jesteś już gotowy aby brnąć dalej, a ja jestem tu po to aby Ci pomóc. Nazwijmy tą technikę: „wzniesieniową”,ponieważ ma za zadanie pomóc Ci swobodnie przemieszczać się przez wymiary, oraz„przeskoczyć” nie jeden a kilka szczebli (wymiarów) wyżej. Ćwiczenie należy wykonać w pozycji leżącej. Twoim zadaniem będzie wyobrażenie sobie liny. Lina ma być koloru szarego. Jej początek zaczyna się w Twoich rękach i ciągnie sięgórę na odległość milionów kilometrów. Lina ma być naprężona i chociaż widzisz jej początek w Twoich rękach, nie widzisz końca, ponieważ przy jej bardzo długim odcinku, koniec zanika Ci w wyobraźni. Mimo iż leżysz, wyobraź sobie że stoisz na niewidzialnej podłodze. Zupełnie tak, jakbyś szedł po pionowejścianie niewidzialnego budynku. Tło dookoła Ciebie jest jasnoniebieskie. Twoje ręce i stopy, które będziesz widział, mają być lekko brązowe. Podobne do delikatnej opalenizny. Wszystko na czym tak naprawdę masz się skupiać to: szara lina, twoje opalone ręce które trzymają się tej liny. Wszystko co widzisz dookoła to: jasnoniebieskie tło. Następnie spróbuj podciągnąć się na tej linie, jednocześnie stąpając po niewidzialnej ścianie ku górze. Nie próbuj spoglądać w dół, lecz utrzymuj pełne skupienie na linie. Gdy oderwiesz się „od Ziemi” i gdy pokonasz kilka pierwszych metrów, zobacz w wyobraźni jak lina z koloru szarego, jak i Twoje lekko brązowe ręce i stopy, stopniowo przechodzą do koloru białego. W wyobraźni spróbuj stworzyć „kolor” krystalicznego czystego światła, najintensywniej jak tylko potrafisz. Przypominam że jest to technika„stopniowania”, a więc nie śpiesz się z rozjaśnianiem tych rzeczy. Nie powinieneś również na starcie, od razu widzieć tych rzeczy jako białych. Twój umysł sam podpowie Ci, kiedy z koloru szarego przejść do jasno szarego do bieli i pełnego „czystego” światła, tak samo z brązem. Gdy będziesz to ćwiczenie wykonywał dość często, wspaniałe rzeczy dokonają się na poziomie Twojego Ciała fizycznego. Musisz wiedzieć, że Twoja Iskra zwana „duszą” jest jużwielowymiarowa i tak naprawdę wielowymiarowość, to Twoja prawdziwa natura. Ale Twoim jedynym zadaniem jako istoty wcielonej, jest dokonać wielowymiarowości będąc w ciele a to wymaga treningu. Gdy osiągniesz poziom czystego światła, oznacza to, iż Twoje ciało z gęstej materii przeszło w częstotliwośćniematerialno-świetlną. Jeżeli poziom ten będzie osiągnięty, będziesz mógł byćw każdym wymiarze jednocześnie a zadanie z którym przyszedłeś na Ziemię,zostanie w pełni wykonane. Z pewnością pomoże Tobie to ćwiczenie. Życzę Tobie Powodzenia”.

Gdy zapytałem dlaczego lina ma być szara a dłonie i stopy wykonującego to ćwiczenie brązowe, dostałem taką odpowiedź:

„Cząsteczki które tworzą Twoją materię ciała, w Twoim stopniu rozwoju potrzebują jeszcze czasu, aby mogły przejść na inne częstotliwości. Wyobrażenie „rozjaśniania”,powoduje przejście cząsteczek na wyższe częstotliwości drgań w Twoim ciele, a to z kolei pozwoli na automatyczne umieszczenie Ciebie i Twojego ciała w innym wyższym wymiarze”.

Ćwiczenie jest nieco trudne do wykonania, ponieważ musimy poczuć iż naprawdę podnosimy nasze ciało rękoma na linie. A ponadto stale koncentrować się na etapie prawidłowego „rozjaśniania” liny, naszych rąk i stóp. Gdy nasza koncentracja zostanie przerwana, trzeba niestety zacząć od początku. Ale z informacji jakie dostałem wynika, iż ćwiczenie to jest niezwykle potężne, przeznaczone dla osób, które chcą osiągnąć wielowymiarowość, nie tylko duszy, lecz także ciała fizycznego.

Pozdrawiam w Świetle Miłości.

Źródło: Wordpress, Transformacja 2012

KRAJOBRAZY DYNAMICZNE

Od dzisiaj zaczynam prezentację cyklu sesji (dla osób już nieco zaawansowanych w medytacji i wizualizacji), których celem jest stopniowe oczyszczanie wnętrza poprzez pracę nad „krajobrazami wewnętrznymi”, nawiązanie kontaktu z Niższym Ja, czyli podświadomością, a następnie – nawiązanie i utrzymywanie kontaktu z Wyższym Ja jako naszym stałym Opiekunem i Doradcą. Jeżli masz już pewne doświadczenie w medytacji i nie sprawia Ci trudności wizualizacja – zapraszam Cię serdecznie.
Sesja pierwsza:
 przegląd krajobrazu wewnętrznego
(Proszę Cię, aby podczas sesji nastawił/a się bierne odbieranie obrazów, które do Ciebie przyjdą, bez zastanawiania się nad ich znaczeniem, aż do chwili, gdy zaczniesz pracę nad przekształceniem swojego otoczenia.)
Relaksacja i przygotowanie:
Przeczytaj kilka razy tekst, abyś nie musiał/a zaglądać do niego podczas sesji.
Połóż się wygodnie na plecach i okryj się kocem. Rozluźnij wszystkie grupy mięśni. (Można wykorzystać znane techniki.) Podaję jedną, którą stosuję:
Siedzisz lub leżysz gotowy/a do medytacji na swoim miejscu. I teraz wyobrażasz sobie, że tam, gdzie jesteś, ktoś narzucił na Ciebie przezroczyste, ale bardzo mocne pudło, które kompletnie krępuje Twoje ruchy. Ręce masz przy bokach, nogi z konieczności podkulone. Jesteś jak w kaftanie bezpieczeństwa albo nawet gorzej!
Poczuj to! A teraz, robisz wydech, potem wdech i wysiłkiem woli oraz wysiłkiem fizycznym napinasz z całej siły wszystkie mięśnie, wszystkie ich grupy, pięści zaciśnięte, nogi podkulone, zęby i powieki zaciśnięte... i rozpychasz się w tym pudle, jakbyś chciała/a się uwolnić, rozerwać te ściany na boki i od góry! Uuuuuf! Udało się! Czy już czujesz się wystarczająco rozluźniony/a? Nie? Powtórka! Gdy osiągnąłeś/osiągnęłaś cel, przyciśnij kciukiem Twojej aktywnej ręki środek brody, jakbyś chciał/a ten punkt wcisnąć do wnętrza. Twoje mięśnie twarzy „puszczają”... Relaks... Relaks.... Możesz mieć zamknięte oczy. Kręgosłup prosty. Leż wygodnie.
Skupiasz się przez chwilę się na uczuciu spokoju w ciele...
Oczy zamknięte – oddychasz spokojnie, stopniowo zwalniasz oddech i pogłębiasz go.
Wsłuchujesz się w rytm oddechu i starasz się, aby wdech rozpływał się pionowo, wchodząc do całego ciała przez nozdrza i podobnie dzieje się z wydechem, który opuszcza ciało również przez nos. (Trzeba wytworzyć w sobie wrażenie jakby wstęg/pasm oddechu, które przesuwają się w ciele, nasycając je zdrowiem i lekkością.)
Z każdym oddechem przychodzi coraz większe wrażenie lekkości. Twój oddech kołysze Cię miarowo – od czubka głowy do stóp... Ciało staje się bardzo lekkie, coraz lżejsze, faluje w rytm oddechu. Z każdym oddechem Twoje ciało staje się coraz bardziej świetliste.
A teraz, stopniowo, zanurzasz się w jasnym, świetlistym obłoku, który jest tak jasny i świetlisty jak obecnie twoje ciało. Jest on jak ciepła, miękka kołdra, która daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
Płyniesz wraz z tym jasnym, świetlistym obłokiem daleko i wysoko. Jesteś całkowicie bezpieczna/y jak dziecko w kołysce.
Czujesz, jak przez obłok przenikają złociste, ciepłe promienie słońca. Grzeją cię tak cudownie, dodają energii, radości i spokoju.
Ten obłok niesie cię tam, gdzie przeżyjesz coś pięknego, coś niezmiernie ważnego, co da ci w przyszłości wielką radość i spełnienie. Dzisiaj jest twój wielki dzień!
Jesteś szczęśliwa/y, pełna/pełen nadziei i ufności.
Rozgrzana/y słońcem, łagodnym ruchem opadającego liścia, spływasz powoli na ... swoją osobistą, prywatną łąkę.
To jest twój prywatny teren, gdzie nie ma wstępu nikt, kogo nie chciałabyś/chciałbyś spotkać, jesteś tu absolutnie bezpieczna/y.
Otwórz swoje wewnętrzne oczy i rozejrzyj się dookoła uważnie.
Zwróć uwagę na wszystkie szczegóły:
Co widzisz?
Jak wygląda twoja łąka?
Jakie jest ogólne wrażenie?
Co znajduje się z lewej strony? Co – z prawej? Z przodu? Z tyłu?
Czy jest tam trawa? Jaka?
Czy są kwiaty, zioła? Owady? Zwierzęta? Ptaki? Drzewa? Krzewy?
Jakie jest niebo?
Jaka to może być pora dnia?
Przejdź się po terenie i zapamiętaj wszystko, co widziałeś/aś...
Czy jest na tej łące coś, co Ci się nie podoba?
Czy wygląda tak, jak łąka, na której chciałabyś/chciałbyś stale przebywać i relaksować się?
Co Ci przeszkadza w tym?
Zapamiętaj...
Czy wiesz o tym, że jesteś w stanie zmienić wszystko, co ci nie odpowiada na tej łące? Może na razie wydaje Ci się to niewiarygodne, ale praca na tej łące przełoży się bezpośrednio na pozytywne zmiany w wielu obszarach Twojego życia.
Podejdź do obłoku, który jest zawieszony pół metra nad ziemią. Sięgnij do jego wnętrza, jest tam skrzynia ze wszelkimi narzędziami, jakie będą ci potrzebne: od ogrodniczych po urządzenia melioracyjne, spychacze, koparki itp., wystarczy nacisnąć guzik z odpowiednim obrazkiem, umieszczony na wieczku, a potrzebny przedmiot zmaterializuje się. Obok masz butelkę z napojem, który cię pokrzepi, jeśli się zmęczysz.
Wybierz, od czego chcesz zacząć i – do roboty!
.................................................
Po skończeniu pracy wejdź do wnętrza obłoku. Narzędzia powracają same do skrzyni, z której się materializowały. Połóż się wygodnie. Powtórz pracę z oddechem, aby wprawić obłok w ruch.
W drodze powrotnej grzeje słońce, ale także czujesz powiew wietrzyka, który zdmuchuje wszelkie objawy zmęczenia i negatywną energię, jeśłi taka się pojawiła.

Obłok wraca na to miejsce, od którego zacząłeś/zaczęłaś sesję. Przez jakiś czas niech trwa praca z oddechem, aż powróci do Ciebie świadomość przebywania w „tu i teraz”.

Otwórz powoli oczy i gdy poczujesz, że możesz to zrobić – sięgnij po papier i ołówek, aby zapisać: co widziałeś/aś i co zrobiłeś/aś.

Zapewniam Cię, że prace wykonane na łące mają związek z Twoimi problemami osobistymi, zarówno tymi, które Cię zaprzątają świadomie, jak i tymi, które żyją swoim ukrytym życiem w zakamarkach Twojej duszy. Czynności, które będziesz wykonywać, pozwolą całkowicie wyeliminować bądź zmniejszyć konflikty wewnętrzne, a z sesji na sesję Twoja łąka będzie przedstawiać się coraz lepiej, aż wpłynie to na kształt Twojego życia.
Powtarzaj to ćwiczenie w miarę możliwości co najmniej dwa razy w tygodniu, aż osiągniesz zadowolenie z wyglądu łąki i swojego samopoczucia w trakcie, gdy na niej przebywasz.
Za kilka dni zamieszczę następną sesję, lecz proszę, obiecaj mi, że przystąpisz do niej wtedy, gdy osiągniesz komfort podczas prowadzenia swoich pierwszych sesji. Powodzenia!


Sesja druga:

Zanim przystąpisz do sesji, zapytaj siebie, czy czujesz sięgotowy/a do podjęcia następnego etapu; Jeżeli rzeczywiście pracowałeś/aś solidnie na łące i udało Ci się zmienić wszystko to, co Ci się nie podobało, możesz to zrobić. W tej metodzie nie da się iść na skróty. Zapewniam Cię, że warto pracować nad sobą, efekty są niebywałe.

Przykład: Kiedyś poznałam młodą kobietę: nieśmiałą, o lękliwym, uciekającym spojrzeniu. Miała kłopoty z wysławianiem się, wyrażaniem siebie, pracowała w nudnej pracy, upokarzana przez szefów i kolegów. Zdążyłam z niązrobić zaledwie dwie pełne sesje, ale za to w bezpośrednim kontakcie i przy kilku powtórzeniach. Skutek przerósł nie tylko moje oczekiwania. W ciągu półroku ta dziewczyna zyskała nową wiedzę, taką, o której przedtem mogła tylko marzyć, ale nie odważyła się, by pójść na kurs. Zwolniła się z nielubianej pracy. Założyła własny gabinet. Jeździ na seminaria, wykłady, prowadzi zajęcia, również za granicą, w obcym języku. Jest pewna siebie, spokojna i godna.


Weź się za siebie, to nie był jednorazowy cud! Możesz wiele zmienić w swoim życiu, a przede wszystkim – uporządkujesz siebie i swoje relacje wszelkiego rodzaju...


Relaksacja i przygotowanie:

Połóż się wygodnie na plecach i okryj się kocem. Rozluźnij wszystkie grupy mięśni.

Skupiasz się przez chwilę się na uczuciu spokoju w ciele...

Oczy zamknięte – oddychasz spokojnie, stopniowo zwalniasz oddech i pogłębiasz go.

Wsłuchujesz się w rytm oddechu i starasz się, aby wdech rozpływał się pionowo, wchodząc do całego ciała przez nozdrza i podobnie dzieje się z wydechem, który opuszcza ciało również przez nos. (Trzeba wytworzyć w sobie wrażenie jakby wstęg/pasm oddechu, które przesuwają się w ciele, nasycając je zdrowiem i lekkością.)

Z każdym oddechem przychodzi coraz większe wrażenie lekkości. Twój oddech kołysze Cięmiarowo – od czubka głowy do stóp... Ciało staje się bardzo lekkie, coraz lżejsze, faluje w rytm oddechu. Z każdym oddechem Twoje ciało staje się coraz bardziej świetliste.


A teraz, stopniowo, zanurzasz się w jasnym, świetlistym obłoku, który jest tak jasny iświetlisty jak obecnie twoje ciało. Jest on jak ciepła, miękka kołdra, która daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa.


Płyniesz wraz z tym jasnym, świetlistym obłokiem daleko i wysoko. Jesteś całkowicie bezpieczna/y jak dziecko w kołysce.


Czujesz, jak przez obłok przenikają złociste, ciepłe promienie słońca. Grzeją cię tak cudownie, dodają energii, radości i spokoju.


Ten obłok niesie cię tam, gdzie przeżyjesz coś pięknego, coś niezmiernie ważnego, co da ci w przyszłości wielką radość i spełnienie. Dzisiaj jest twój wielki dzień!

Jesteśszczęśliwa/y, pełna/pełen nadziei i ufności.


Rozgrzana/y słońcem, łagodnym ruchem opadającego liścia, spływasz powoli na ... swojąosobistą, prywatną łąkę.

To jest twój prywatny teren, gdzie nie ma wstępu nikt, kogo nie chciałabyś/chciałbyśspotkać, jesteś tu absolutnie bezpieczna/y.

Praca

Otwórz swoje wewnętrzne oczy i rozejrzyj się dookoła uważnie.

Zwróćuwagę na wszystkie szczegóły: Czy wszystko wygląda tak, jak zostawiłeś/aś za poprzednim razem? Jeśli nie – popraw. Teraz obejdź swoją łakę, ciesz się jej wyglądem.

Spójrz teraz w dal – tuż przed linią horyzontu widać z daleka las. Widzisz go już? To jest Twój dzisiejszy cel.

Udaj sięw jego kierunku, ale przedtem wyjmij z obłoku – pojazdu skrzynkę z narzędziami. Idąc, badaj swoje odczucia:

Jak odbierasz ten zbliżający się do Ciebie las?

Czy wydaje Ci się ciemny, groźny?

Czy może jest radosnym, zielonym zagajnikiem?

A może górskim, majestatycznym lasem?

Zbliżając się, wypatruj ścieżki do lasu.

Może byćtak, że będziesz musiał/a jej poszukać... albo po prostu wejść do lasu...

Ogladaj wszystko: drzewa, ich pnie, gałęzie i liście, czy są zdrowe, dorodne?

Czy sąjakieś zwierzęta? Jakie? Obserwuj, nie nawiązuj kontaktu!

Ptaki? Owady?

Jakie ogólne wrażenie robi fauna i flora tego lasu?

Jakie jest poszycie, po którym stąpasz?

Co widzisz w górze?

Jużwiesz, co masz robić?

Niech ten las stanie się takim, jakim chciałbyś/chciałabyś go widzieć, po jakim chciałbyś/chciałabyś chodzić, zbierać runo lub chociażby cieszyć sięprzechadzką.

Zakończenie

Po skończeniu pracy wróć na miejsce lądowania i wejdź do wnętrza obłoku. Narzędzia powróciły same do skrzyni, z której się materializowały. Połóż się wygodnie. Powtórz pracę z oddechem, aby wprawić obłok w ruch.


W drodze powrotnej grzeje słońce, ale także czujesz powiew wietrzyka, który zdmuchuje wszelkie objawy zmęczenia i negatywną energię, jeśłi taka się pojawiła.


Obłok wraca na to miejsce, od którego zacząłeś/zaczęłaś sesję. Przez jakiś czas niech trwa praca z oddechem, aż powróci do Ciebie świadomość przebywania w „tu i teraz”.

Otwórz powoli oczy i gdy poczujesz, że możesz to zrobić – sięgnij po papier i ołówek, aby zapisać: co widziałeś/aś i co zrobiłeś/aś.


Zapewniam Cię, że prace wykonane w lesie, tak samo jak prace na łące mają związek z Twoimi problemami osobistymi, zarówno tymi, które Cię zaprzątają świadomie, jak i tymi, które żyją swoim ukrytym życiem w zakamarkach Twojej duszy. Czynności, które będziesz wykonywać, pozwolą całkowicie wyeliminować bądź zmniejszyćkonflikty wewnętrzne, a z sesji na sesję Twój krajobraz wewnętrzny będzie przedstawiać się coraz lepiej, aż wpłynie to na kształt Twojego życia.


Powtarzaj to ćwiczenie w miarę możliwości co najmniej dwa razy w tygodniu, aż osiągniesz zadowolenie z wyglądu lasu i swojego samopoczucia w trakcie, gdy w nim przebywasz.

Do następnego spotkania!




Sesja trzecia:



Relaksacja i przygotowanie:



Połóż się wygodnie na plecach i okryj się kocem. Rozluźnij wszystkie grupy mięśni.



Skupiasz się przez chwilę się na uczuciu spokoju w ciele...

Oczy zamknięte – oddychasz spokojnie, stopniowo zwalniasz oddech i pogłębiasz go.



Wsłuchujesz się w rytm oddechu i starasz się, aby wdech rozpływał się pionowo, wchodząc do całego ciała przez nozdrza i podobnie dzieje się z wydechem, który opuszcza ciało również przez nos. (Trzeba wytworzyć w sobie wrażenie jakby wstęg/pasm oddechu, które przesuwają się w ciele, nasycając je zdrowiem i lekkością.)



Z każdym oddechem przychodzi coraz większe wrażenie lekkości. Twój oddech kołysze Cię miarowo – od czubka głowy do stóp... Ciało staje się bardzo lekkie, coraz lżejsze, faluje w rytm oddechu. Z każdym oddechem Twoje ciało staje się coraz bardziej świetliste.



A teraz, stopniowo, zanurzasz się w jasnym, świetlistym obłoku, który jest tak jasny i świetlisty jak obecnie twoje ciało. Jest on jak ciepła, miękka kołdra, która daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa.



Płyniesz wraz z tym jasnym, świetlistym obłokiem daleko i wysoko. Jesteś całkowicie bezpieczna/y jak dziecko w kołysce.



Czujesz, jak przez obłok przenikają złociste, ciepłe promienie słońca. Grzeją cię tak cudownie, dodają energii, radości i spokoju.



Ten obłok niesie cię tam, gdzie przeżyjesz coś pięknego, coś niezmiernie ważnego, co da ci w przyszłości wielką radość i spełnienie. Dzisiaj jest twój wielki dzień!

Jesteś szczęśliwa/y, pełna/pełen nadziei i ufności.



Rozgrzana/y słońcem, łagodnym ruchem opadającego liścia, spływasz powoli na ... swoją osobistą, prywatną łąkę.

To jest twój prywatny teren, gdzie nie ma wstępu nikt, kogo nie chciałabyś/chciałbyś spotkać, jesteś tu absolutnie bezpieczna/y.



Praca

Otwórz swoje wewnętrzne oczy i rozejrzyj się dookoła uważnie.

Zwróć uwagę na wszystkie szczegóły: Czy wszystko wygląda tak, jak zostawiłeś/aś za poprzednim razem? Jeśli nie – popraw. Teraz obejdź swoją łakę i las, ciesz się ich wyglądem.



Kiedy wyjdziesz z lasu, pomyśl o tym, by odnaleźć strumień. Idź w jego kierunku, nie zastanawiając się, gdzie on jest. Na pewno trafisz!



Czy słyszysz już szmer wody?...

Podejdź i zobacz, jak wygląda Twój strumień...

Jakie sprawia ogólne wrażenie?

Jakie są jego brzegi?

Spójrz na wodę, jej kolor, czystość, wartkość nurtu, szerokość strumienia.

Pochyl się tak, by zobaczyć dno...

Jakie jest? Piaszczyste? Muliste? Czy jest czyste, czy zmącone?

Czy rosną w nim jakieś rośliny?

A może widzisz ryby, żaby, owady?

Pokontempluj przez chwilę ten widok, a potem spójrz za biegiem nurtu.              Jak wygląda strumień w swoim dalszym biegu?

Czy rozszerza się?                                                                                                                   A może zwęża?

Czy woda napotyka na swojej drodze jakieś przeszkody?

.........

Zapamiętaj szczegóły, ponieważ teraz udasz się w górę strumienia, wbrew prądowi.

Czy twoja droga wzdłuż strumienia sprawia Ci kłopoty?

Może pojawiają się jakieś wrażenia?

Strumień zwęża się, w miarę jak dochodzisz do źródła.

........

Odszukaj je....

Jeśli już je widzisz, jakie wrażenie na Tobie ono robi?

Co czujesz, patrząc na nie?

Przyjrzyj się, jak woda wypływa ze źródła.

Jak wylewa się i rozlewa płynąc dalej....

Czy wszystko, co widzisz i czujesz, jest dla Ciebie miłe i wzmacniające?

Jeśli jest jakiś dyskomfort i widzisz coś w obrazie źródła, co powinno wyglądać inaczej, przywołaj swój kontener z narzędziami i weż się do pracy....

Kiedy skończysz pracę nad źródłem, zacznij upiększać, udrożniać, modernizować swój osobisty Strumień.

Jest to bardzo ważna praca, ponieważ to, co zrobisz, przełoży się bezpośrednio na najważniejsze relacje w Twoim życiu i uporządkuje ostatecznie wszystkie jego obszary. Bądź uważny/a i staranny/a, wracaj nawet po kilka razy w następnych takich medytacjach, aż uznasz, że Twój strumień wygląda tak, jakbyś chciał, aby wyglądał.



Podczas następnej sesji dokonamy bardzo ważnego Połączenia, które wyposaży Cię na Twoją dalszą Drogę Życia.





Zakończenie

Po skończeniu pracy wróć na miejsce lądowania i wejdź do wnętrza obłoku. Narzędzia powróciły same do skrzyni, z której się materializowały. Połóż się wygodnie. Powtórz pracę z oddechem, aby wprawić obłok w ruch.



W drodze powrotnej grzeje słońce, ale także czujesz powiew wietrzyka, który zdmuchuje wszelkie objawy zmęczenia i negatywną energię, jeśłi taka się pojawiła.



Obłok wraca na to miejsce, od którego zacząłeś/zaczęłaś sesję. Przez jakiś czas niech trwa praca z oddechem, aż powróci do Ciebie świadomość przebywania w „tu i teraz”.

Otwórz powoli oczy i gdy poczujesz, że możesz to zrobić – sięgnij po papier i ołówek, aby zapisać: co widziałeś/aś i co zrobiłeś/aś.



Zapewniam Cię, że prace wykonane w strumieniu i przy źródle, i w lesie, podobnie jak prace na łące mają związek z Twoimi problemami osobistymi, zarówno tymi, które Cię zaprzątają świadomie, jak i tymi, które żyją swoim ukrytym życiem w zakamarkach Twojej duszy. Czynności, które będziesz wykonywać, pozwolą całkowicie wyeliminować bądź zmniejszyć konflikty wewnętrzne, a z sesji na sesję Twój krajobraz wewnętrzny będzie przedstawiać się coraz lepiej, aż wpłynie to na kształt Twojego życia.



Powtarzaj to ćwiczenie w miarę możliwości co najmniej dwa razy w tygodniu, aż osiągniesz zadowolenie z wyglądu strumienia i źródła oraz swojego samopoczucia w trakcie, gdy w koło nich przebywasz.

Do następnego spotkania!



SESJA CZWARTA I OSTATNIA



Relaksacja i przygotowanie:



Połóż się wygodnie na plecach i okryj się kocem. Rozluźnij wszystkie grupy mięśni.



Skupiasz się przez chwilę się na uczuciu spokoju w ciele...

Oczy zamknięte – oddychasz spokojnie, stopniowo zwalniasz oddech i pogłębiasz go.



Wsłuchujesz się w rytm oddechu i starasz się, aby wdech rozpływał się pionowo, wchodząc do całego ciała przez nozdrza i podobnie dzieje się z wydechem, który opuszcza ciało również przez nos. (Trzeba wytworzyć w sobie wrażenie jakby wstęg/pasm oddechu, które przesuwają się w ciele, nasycając je zdrowiem i lekkością.)



Z każdym oddechem przychodzi coraz większe wrażenie lekkości. Twój oddech kołysze Cię miarowo – od czubka głowy do stóp... Ciało staje się bardzo lekkie, coraz lżejsze, faluje w rytm oddechu. Z każdym oddechem Twoje ciało staje się coraz bardziej świetliste.



A teraz, stopniowo, zanurzasz się w jasnym, świetlistym obłoku, który jest tak jasny i świetlisty jak obecnie twoje ciało. Jest on jak ciepła, miękka kołdra, która daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa.



Płyniesz wraz z tym jasnym, świetlistym obłokiem daleko i wysoko. Jesteś całkowicie bezpieczna/y jak dziecko w kołysce.



Czujesz, jak przez obłok przenikają złociste, ciepłe promienie słońca. Grzeją cię tak cudownie, dodają energii, radości i spokoju.



Ten obłok niesie cię tam, gdzie przeżyjesz coś pięknego, coś niezmiernie ważnego, co da ci w przyszłości wielką radość i spełnienie. Dzisiaj jest twój wielki dzień!

Jesteś szczęśliwa/y, pełna/pełen nadziei i ufności.



Rozgrzana/y słońcem, łagodnym ruchem opadającego liścia, spływasz powoli na ... swoją osobistą, prywatną łąkę.

To jest twój prywatny teren, gdzie nie ma wstępu nikt, kogo nie chciałabyś/chciałbyś spotkać, jesteś tu absolutnie bezpieczna/y.



Praca

Otwórz swoje wewnętrzne oczy i rozejrzyj się dookoła uważnie.

Zwróć uwagę na wszystkie szczegóły: Czy wszystko wygląda tak, jak zostawiłeś/aś za poprzednim razem? Jeśli nie – popraw. Teraz obejdź swoją łakę i las, strumień wraz ze źródłem, sprawdź, czy wszystkie elementy wyglądają tak, by dawać Ci uczucie komfortu. Jeśli uznajesz, że Twój wewnętrzny krajobraz jest taki sam bądź prawie taki, jak ten z Twoich marzeń, możesz przystąpić do ostatniego – najważniejszego etapu:



Podejdź do strumienia. Spójrz w jego nurt, pójdź wzrokiem za nurtem płynącej wody aż do horyzontu.

Zejdź z brzegu do wody, powoli, stopa za stopą zanurzaj się w wodzie.

Jeśli nie jest to przyjemne, wycofaj się i pomyśl, jaki element Twojej pracy wymaga korekty. Dokonaj jej i powróć.

Zanurzaj się coraz głębiej i głębiej. Możesz nurkować, możesz pływać, bawić się w wodzie. Jest to kąpiel, która oczyszcza i energetyzuje, więc poświęć na nią wystarczająco dużo czasu.

Kiedy uznasz, że już dosyć, wyjdź z wody. Pozwól, by osuszyły Cię słońce i wiatr. Poczuj pod stopami ciepło ziemi, piasku, trawy. Oddychaj głęboko.

Na brzegu czeka na Ciebie przygotowana biała odzież. Ubierz się w nią i stań twarzą do strumienia.

Czekaj.

Po chwili powinnaś/powinieneś poczuć za sobą czyjąś obecność lub zobaczyć w lustrze wody czyjeś odbicie.

Jest to przyjazna Istota, która towarzyszy Ci wiernie w Twoim życiu i jest nieodłączną częścią Ciebie. Przechowuje Twoje doznania i uczucia oraz wiedzę z poziomu nieświadomości - z obecnego i przeszłych wcieleń. Ostrzega Cię w niebezpiecznych momentach życia, dodaje Ci siły i motywacji, a jeśli będziesz otwarty na jej podszepty – powiedzie Cię do miejsc i sytuacji, w których wypełnią się cele planu Twojego życia...

Dzięki swojej pilnej pracy ukoiłeś/aś ją, uspokoiłeś/aś i oczyściłeś/aś, a ona jest Ci za to bardzo wdzięczna.

Odwróć się do niej powolnym i łagodnym ruchem. Zobacz ją. Może to być mężczyzna lub kobieta albo dziecko, może to być zwierzę lub inna, bajkowa Istota. Daj sobie czas, byście mogli wzajemnie przyjrzeć się sobie.

Jakie uczucia i emocje budzi w Tobie ta Istota? Powiedz coś do niej, coś, co przychodzi Ci na myśl, nie zastanawiaj się i nie układaj swojej przemowy.

Posłuchaj, może ona/on/ono coś Ci zasygnalizuje, pokaże? Bądź uważny/a...



Teraz weź za rękę tę drogą Ci Istotę, która jak się domyślasz, jest Twoją Podświadomością.

Udajcie się razem w kierunku lasu... Wejdźcie do niego i idźcie drogą lub na przełaj w kierunku polany...

Wchodzicie na polanę, jest ona rozległa, zielona i wesoła. Okalające ją drzewa szumią uroczyście... To bardzo ważna chwila w Twoim życiu!



Na najdalszym krańcu polany widać grotę. Przed tą grotą, na kamiennym stole stoi kryształowa czara....

Przytul do siebie swoją Podświadomość – bądźcie jednością.

Stańcie naprzeciw tego stołu i oddychajcie w sposób ciągły, nie robiąc przerw pomiędzy wdechem i wydechem, w następującym rytmie:

4 razy wdech-wydech, przy czwartym wydechu kierujesz długi strumień oddechu - energii do czary, która stopniowo będzie się napełniać świetlistą, migotliwą energią.

Powtarzasz tę procedurę jeszcze trzy razy, czara jest pełna świetlistej, żywo przelewającej się energii.

Z groty wyłania się Postać. Jest wzniosła, pełna Mocy, Dobroci, Mądrości i Miłości.

Nie jest to ważne, jak ją widzisz i czy ją widzisz, możesz także zaledwie wyczuwać jej Obecność.

Jest to Twoja Nadświadomość, którą kapłani Kahunów nazywają Twoim wewnętrznym bogiem. Jest to ta część Twojej duszy, która kontaktuje się z wyższymi poziomami duchowymi, zna doskonale Ciebie jako istotę duchową, ma pamięć wszystkich Twoich wcieleń oraz planów duchowych każdego z nich, patrzy na Twoje życie z wyższego poziomu i czuwa nad tym, byś realizował siebie, wykorzystując w najwyższym stopniu swój duchowy potencjał.

Twoja Nadświadomość to Twój Opiekun Duchowy, Twój Doradca. Czeka On na Ciebie od dawna, by z radością i miłością podjąć współpracę z Tobą, świadomym/świadomą Jego istnienia i Jego chęci udzielenia Ci pomocy.

Jeżeli nawiążesz z Nim kontakt, będziesz czuć się bezpieczny/a, ponieważ będziesz miał/a świadomość, że jest ktoś, kogo możesz zapytać o wszystko, a On udzieli Ci rady, jak najlepszy przyjaciel, zawsze pamiętając o tym, kim jesteś – wspaniałą kreacją Boga, świetlistą Istotą, która przyjęła ziemskie ciało, aby poprzez doświadczenia życia realizować się, przejawiając Boską miłość i stosując się do Boskich praw.

Możesz prosić Go o radę; możesz prosić Go o ochronę w trudnych lub niebezpiecznych momentach życia.

Jeśli uzna to za właściwe i zostanie o to poproszony, ujawni Ci konsekwencje Twoich decyzji.

Pamiętaj, że On nie zrobi niczego bez Twojej prośby i przyzwolenia.



Zwróć się do swojej Nadświadomości lub poczekaj na to, co powie...

.....................................................................................................................



Dzisiaj jest bardzo ważny dzień Twojego życia – zharmonizowałeś/aś się ze swoją Podświadomością i Nadświadomością. Teraz Twoje życie potoczy się spokojniej i wiele problemów rozwiążesz dużo łatwiej, o ile już się tak nie stało z wieloma z nich.

Jeśli Nadświadomość otworzy ramiona, przytulcie się, możecie także tylko stać naprzeciw siebie...

Pozwól, aby postacie Nadświadomości i Podświadomości rozwiały się w powietrzu.

Powoli powróć do swojego pojazdu...





Zakończenie

Wejdź do wnętrza obłoku. Połóż się wygodnie. Powtórz pracę z oddechem, aby wprawić obłok w ruch.



W drodze powrotnej grzeje słońce, ale także czujesz powiew wietrzyka, który zdmuchuje wszelkie objawy zmęczenia.



Obłok wraca na to miejsce, od którego zacząłeś/zaczęłaś sesję. Przez jakiś czas niech trwa praca z oddechem, aż powróci do Ciebie świadomość przebywania w „tu i teraz”.

Otwórz powoli oczy i gdy poczujesz, że możesz to zrobić – sięgnij po papier i ołówek, aby zapisać: co widziałeś/aś i co zrobiłeś/aś. Jak wyglądał przebieg dzisiejszego Spotkania.



Jak pracować z nadświadomością na co dzień?

Nie musisz przeprowadzać procedury jak podczas pracy z krajobrazami wewnętrznymi. (Zachęcam Cię jednak, abyś od czasu do czasu odwiedzał/a „swoje strony”, gdyby nadarzył się jakis dyskomfort życiowy – masz w zasięgu ręki wspaniałe narzędzie do naprawy!)



Wystarczy usiąść w ciszy i odosobnieniu, możesz na początku wizualizować czarę i wykonywać serie oddechów (4 razy po cztery (wdechy i wydechy), przy każdym czwartym wydechu kierujesz go do czary).



Możesz także głęboko oddychając i wyciszając umysł zapraszać swoją Nadświadomość. Nie musisz wizualizować jej, chociaż możesz. Wyczujesz jej obecność. Jeśli nie: powiedz po prostu: Witaj! I poczekaj na reakcję.



Możesz zadawać pytania, na początku staraj się zapamiętywać odpowiedzi, z czasem, gdy osiągniesz wysoki stopień koncentracji, nauczysz się zapisywać je w trakcie rozmowy.

W miarę praktyki będziesz zasięgać rady lub prosić o ochronę w czasie codziennych czynności życiowych – wszystko zależy od Twojego skupienia.



Innym sposobem jest wejście w stan medytacji i przeniesienie się do swojej osobistej przestrzeni. Ja sobie taką stworzyłam, ale z powodzeniem może to być także Twoja osobista łąka, polana, brzeg strumienia z cyklu medytacji.



Z czasem Nadświadomość będzie przejawiać się w Twoim życiu jako stały towarzysz, o ile na to przyzwolisz.



Zapewniam Cię, że nie ma lepszego Doradcy, Opiekuna a nawet Ochroniarza!

Prowadzi mnie od wielu lat i przyznam się, że narobiłam sobie w życiu bałaganu tylko wtedy, gdy zapominałam o Jego istnieniu.



Na tym kończymy ten cykl. Dziękuję Ci za Twoją cierpliwość i pracę, którą wykonałeś/aś. Pracując dla siebie, wykonałeś/aś jednocześnie pracę dla całego Wszechświata!

Dla mnie to zaszczyt, że mogłam pracować z Tobą i dla Ciebie.

Żegnam Cię z szacunkiem i miłością!

Anna

11 marca 2012 r.