Google+ Followers

czwartek, 25 grudnia 2014

Ponadkulturowe spojrzenie na kwestię duchowości



Ponadkulturowe spojrzenie na kwestię duchowości 

Nadesłał Steve Beckow




Życie jest zaprojektowane 
Wczoraj przyglądaliśmy się przekonaniom i filozofiom, które trzymają nas w niższych gęstościach (1).
Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się innej filozofii życia oraz realiom, które nie wynikły z tych samych przesłanek i nie prowadzą do tych samych konkluzji, lecz zaślepiają nas w niższych gęstościach lub zawierają w sobie zalążek konfliktu.
A piszę to w tym czasie (świąt Bożego Narodzenia), ponieważ pojawia się największa szansa, aby tekst ten został przeczytany i zrozumiany.
Istnieje inny pogląd na życie i rzeczywistość, który nie prowadzi do śmierci i zniszczenia, lecz do życia i tworzenia. Jest to międzykulturowe spojrzenie. Jest to odwieczne i wieczne spojrzenie. I ten sposób widzenia jest zasadniczy dla duchowości.
Postrzega on Boga jako pierwszego i ostatniego, źródło i przeznaczenie.
Postrzega Boga jako Jednego i jako wielość. Jako każdą rzecz i wszystko poza każdą rzeczą. Jest On wszystkim i niczym.
Utrzymuje, że jeden Bóg może zrobić wszystko i tak jest w jego wyobraźni. Może podzielić siebie na dwie części i na wiele. On Sam ciągle śni egzystencję u swojego boku, która jest aktywna i może tworzyć, zachować i transformować. To jest ten drugi.
Mędrcy doszli do nazywania tego pierwszego „Ojcem”, chociaż nie jest on mężczyzną. Doszli do nazywania tego drugiego „Matką”, chociaż nie jest kobietą. Jednakże Bóg jako Matka jest wszystkim, co może być poznane. Ojciec jest cichy i nieruchomy. Tylko Matka porusza się i mówi.
Zawiera On wiele „fragmentów” (wszystkie te opisy są metaforą) Siebie i ukrywa je w naczyniu zaprojektowanym przez Matkę. Są oni nami a naczynia są naszymi ciałami.
Nazywamy ten fragment nieśmiertelną Jaźnią. Lecz inni nazywają go Atmanem, naturą Buddy i naszym oryginalnym obliczem. 



Inne tradycje zwą ją (naszą nieśmiertelną Jaźń – tłum.) księciem pokoju, Perłą o wielkiej wartości, skarbem pogrzebanym w polu, lampą, która nigdy nie gaśnie na ołtarzu i głownią wyrwaną z pożaru. Jest to Dziecko Matki i Ojca, ta sama Jaźń lub esencja wszystkiego.
Mówi się, że ta Jaźń jest pochowana w sercu. W rzeczywistości jest ona sercem. Serce i dusza są tym samym.
Kiedy Ojciec zrodził Jaźń i owinął ją w materię, mater, Matkę, nałożyło to na Jaźń zadanie.
Mówi się: Poznaj siebie. Ponieważ jesteś fragmentem Mnie. Dałem ci to zadanie po to, abym w chwili twojego oświecenia mógł doświadczyć siebie, kiedy ty spotykasz się ze sobą.
Ponieważ spotkanie to Ty stworzyłeś. Ponieważ Ty i Ja jesteśmy Jednym, a kiedy się spotykamy, Bóg spotyka Boga.
Płynie z tego dla nas obojga doświadczenie niezmiernej radości. Odkrywamy, że nigdy nie było dwojga, lecz że oboje odbyliśmy podróż do siebie podczas tego odkrywania!
Nie ma rozdzielenia pomiędzy mną a tobą, lecz ja stworzyłem je w swojej wyobraźni dla naszej przyjemności.
Wysyła On fragmenty samego siebie.
Skupmy się na współczesności, na ulicach miast, na deszczu, który pada za moim oknem. Jesteśmy tutaj w pracy.
I zawsze część z nas nie jest usatysfakcjonowana. Zawsze jesteśmy głodni. Zawsze jesteśmy spragnieni. Zaspokajamy pragnienie ostatnimi drinkami, nowym ubraniem lub wystrzałową kurtką. Albo wycieczką do Madrasu lub do piramid. 

I nadal jesteśmy złaknieni. Ciągle chcemy. Nasz fizyczny głód jest tylko odbiciem naszego głodu duchowego. Żaden sportowy samochód, żadna egzotyczna wycieczka nie zaspokoi nas na długo. Głód i pragnienie Boga powraca, więc nadal podróżujemy, nic nie wiedząc o tej podróży i niewiele podejrzewając, nawet co do faktu, że podróżujemy.
Bóg zaszczepił w nas tę tęsknotę za Nim, której istnieniu nie może zaprzeczyć nikt z nas. Utwierdza ona siebie spokojnie, stopniowo, poza świadomością w każdym okresie życia i nic nie powstrzyma jej przed uczynieniem siebie odczuwalną. Różnią nas tylko nasze reakcje na nią.
Będzie ona przyciągać nas tak długo, aż połączymy się ponownie z Bogiem, a w tym miejscu wypełnimy cel, dla którego jesteśmy tutaj i dla którego zgodziliśmy się być stworzeni (ponieważ my również jesteśmy Bogiem).
Oddamy nasze cechy indywidualne i rozpuścimy się ponownie w transcendentnym morzu miłości … lub powrócimy na inną placówkę, jak kiedyś opisał to Archanioł Michał.
To nie jest tak, że tylko chrześcijanie mogą dotrzeć do mety. Lub tylko muzułmanie lub żydzi czy hindusi. Każdy może dotrzeć do linii mety. Niektórzy wcześniej niż inni, ponieważ wolna wola jest święta. Jest to również częścią pierwotnego planu lub projektu.
Każde źdźbło trawy gra swoją rolę jako część tego planu. Obejmuje on wszelkie działania, w każdym miejscu i w każdym czasie. Lub w bezczasowości.  
Zatem nie ma podstaw do tego, aby wyznawcy jednej religii krzywdzili wyznawców innej, dlatego że ta druga grupa nie zgadza się z poglądami pierwszej.
Każdy, kto wyciąga miecz przeciw innemu, by zranić go z tego powodu, nie jest wyznawcą żadnej duchowej ścieżki, o której wiem.
Nie może być tak, że ktoś jest wyznawcą pewnej duchowej ścieżki a ingeruje w wolną wolę innego lub krzywdzi go. Wszechświat jest zarządzany przez prawo i nie jest to zachowanie, które uwzględnia jakiekolwiek prawa wszechświata, które znam.
Nikt, kto tak postępuje, nie ma nic wspólnego z duchowością, którą właśnie opisałem, która jest duchowością największych mędrców Ziemi.
W świetle tego każda istota jest dla innych bratem i siostrą. Wszyscy są w tej samej podróży do Boga do Boga.
Nasze źródła konsekwentnie mówią nam, że ta podróż, ten sposób podróżowania jest dla nas nie do odróżnienia do końca.
Podróżowanie z przejawianiem boskich cech jest tym, co osiągamy na końcu w samej boskości. Im dłużej podróżujemy, tym bardziej stajemy się boscy, aż to, co jest iluzoryczne stopniowo odpadnie, odkrywając boski „spód”, który zawsze tam był.
Tak dalece, jak widzę, jest to podróż, która została zamierzona. Wydaje mi się, że Jezus zgodzi się ze mną. (Wiele z tego pochodzi z jego nauk.) 


Ta odwieczna filozofia, widoczna w dziełach kilkudziesięciu ziemskich mędrców i uczonych, zawiera obietnicę pokoju Jezusa, bardziej pewną niż duchowość, która polega na oddzieleniu i wyłączności. Pozbawia ona tlenu ten ogień religijnej wrogości i przywraca świat do równowagi i harmonii, która zawsze była zamierzona.
Jesteśmy jedną rodziną. Podróżujemy razem ku jednemu przeznaczeniu, przestrzegając jednych praw i wymagań. Jest to w naszym interesie, by odłożyć broń, która jest tylko przeszkodą dla bezpieczeństwa i szczęścia,  i budować społeczeństwo oparte na miłości, dobroci i wspieraniu się. Poświęćcie chwilę, by tylko uznać to w swoich sercach („Tak”) a praca ta dokona się.
Przypisy
(1) „What is the Matrix that Held us in 3D?” (Czym jest Matrix, który utrzymuje nas w 3 D?) na: http://goldenageofgaia.com/building-nova-earth-toward-a-world-that-works-for-everyone/nova-earth-society/what-is-the-matrix-that-held-us-in-3d/.

Tłum.: Anna Euleya

wtorek, 23 grudnia 2014

Czym jest Matrix, który trzyma nas w 3.D?



Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele,
i znowu spotykamy się  w tym niezwykłym czasie ...
Życzę wam, aby Święta  Bożego narodzenia obfitowały dla Was we wszystko to, czego potrzeba Wam w życiu: Niechaj przyniosą Wam spokój, radość, zdrowie, miłość we wszelkich jej postaciach,  a przede wszystkim dużo sił i odwagi, aby żyjąc w obecnych czasach, nieść Światło światu.
Namaste, Mistrzowie.
Anna








Czym jest Matrix, który trzyma nas w 3.D?
22 grudnia 2014 r. - Steve Beckow




Stary paradygmat: Żyjemy w świecie niedostatku, gdzie przetrwać mogą tylko najsilniejsi.

Czym jest społeczna sieć fałszywych przekonań, którą niektórzy nazywają „matrixem”, a która jak mówią, jest z nami od czasów starożytnych i trzyma nas w Trzecim Wymiarze, o ile do niej przylgniemy?
Chciałbym wyodrębnić niektóre z tych przekonań i filozofii, które zebrane razem, uchwycą istotę siatki fałszywych przekonań, utrzymujących istoty ludzkie w wierzeniach charakterystycznych dla niższego wymiaru i systemu wartości.
Kiedy wszystkie te przekonania zostaną sformułowane w kategoriach zdrowego rozsądku, tak aby nawet osoba najmniej inteligentna była w stanie je zrozumieć i opanować, chciałbym także omówić je w kategoriach zdrowego rozsądku.
Pierwszym, zasadniczym przekonaniem, które dowodzi, ze odeszliśmy od prawdy o naszej istocie, jest pogląd, że każdy z nas jest oddzielną jednostką, bez wspólnych więzów, źródła lub istoty.
Nie istnieje pojęcie duszy, ponieważ jej nie ma, nie ma wiedzy o samej istocie duszy w każdym z nas, ani o tym, że dusza jest naprawdę Nad-duszą, która jest jedyną naturą wszystkiego.
Cała ta wiedza nie została uwzględniona ani zbadana.
Natomiast dzielimy siebie lub jednoczymy się w różnych efemerycznych tożsamościach, takich jak rasy, narody itd. A następnie walczymy o dominację jednych nad drugimi i unikamy bycia zdominowanymi.
Nikt z nas nie odzwierciedla wiecznej prawdy, że jesteśmy jednością.
Drugie przekonanie dotyczy niedostatku lub jak nazywa to Archanioł Michał – braku czy ograniczeń. Uważamy, że żyjemy w świecie stałych zasobów, których nie wystarczy dla wszystkich. Biorąc pod uwagę fakt, że potrzebujemy tych zasobów, a jest ich zbyt mało, by podzielić je równo, chcąc je pozyskać, decydujemy się na bardziej współzawodnictwo niż na współpracę.
W rzeczywistości obfitość natury jest prawdopodobnie nieograniczona, jak również nasza zdolność do kreowania. W wyższych wymiarach, oczywiście. Lecz nawet tutaj, niezależnie od tego, w jakim wymiarze jesteśmy (prawdopodobnie w czwartym), nasze moce stwórcze są dużo większe, niż możemy sobie to wyobrazić. Lecz ta bieżąca perspektywa przekonuje nas, że zasobów jest zbyt mało dla wszystkich i ustawia scenę dla konkurowania, co prowadzi do wojen.
Trzecie przekonanie polega na wierze, że nie ma rozwiązania dla dylematów, które narosły wraz z pierwszymi dwoma przekonaniami. Nic nie można zrobić, by zakończyć to poczucie oddzielenia od siebie wzajemnie i nic nie można zrobić, aby zakończyć ten sposób postrzegania źródła zasobów.
Zmiany czy reformy są niemożliwe. Niezależnie od tego, ile rzeczy zmienimy, pozostają one taki same. Nie ma drogi wyjścia. Są to banalne powiedzenia, które odzwierciedlają i ożywiają nasze zniewolenie tą perspektywą braku rozwiązań.
Czwartym punktem widzenia jest przekonanie, że mamy tylko jedno ciało i jedno życie do przeżycia. Kiedy umieramy, następuje koniec tego wszystkiego. Nie można uciec od śmierci i podatków. Śmierć jest końcem. Zatem możemy równie dobrze żyć bieżącą chwilą, ponieważ jutro umrzemy. Te przekonania idą z sobą ręka w rękę, mając wsparcie tej materialistycznej perspektywy.
Piąty sposób widzenia dotyczy przekonania, że natura jest chaotyczna. W przyrodzie nie ma porządku. Matka Natura jest nieprzewidywalna. Obecnie nie ma wyższych mocy ani praw uniwersalnych. Wszechświat przemieszcza się przypadkowo. Nieprzewidziane katastrofy zdarzają się codziennie w świecie i nie można im zapobiec. Tak już jest.
Kiedy ludzie przyswajają sobie te poglądy i utożsamiają się z nimi oraz tworzą w oparciu o nie swoje wypowiedzi oraz działania, nazywamy to uwarunkowaniem. Będąc uwarunkowani  zaakceptowaniem tych pięciu przekonań, otwieramy się na społeczną filozofię, która także wyrosła na bazie tych przekonań.
Te społeczne filozofie tworzą w wielu częściach świata wspólną kulturę stylu życia, gdzie instytucje uwarunkowujące badają środowisko kulturalne, a wspólne granice są umacniane do tego stopnia, że dana osoba nie może przejść poza nie, nie będąc posądzona o „przekroczenie czerwonej linii”, aby żyć w pewnym rodzaju apostazji – i być godnym ostracyzmu.



 
Świat jest utrzymywany w prawie ciągłym stanie wojny.

Ta pierwsza filozofia społeczna rozszerza się na wszystkie obszary życia, które zwykle jest nazywane Diagonalnym Służeniem Sobie. Opiera się ono na przekonaniu, że czyjeś interesy są najważniejsze i w wielu przypadkach wszystko to się liczy. Od jednostki oczekuje się, że „zwróci się do osoby nr 1”, aby argumentować w sprawie swoich interesów i że robić będzie tylko to, co służy jej w namacalny sposób.
Podczas omawiania zdarzeń, człowiek działający na rzecz służenia sobie powiększy swoje zwycięstwa, sukcesy i osiągnięcia. Mają oni tendencję do minimalizowania swoich porażek, pomyłek i strat.
Odwrotnie jest, kiedy omawiają rolę innych, wówczas mają skłonność do pomniejszania zwycięstw, sukcesów i osiągnięć innych, powiększając rozmiary ich porażek, błędów i strat.
Patrząc z innej perspektywy, kiedy omawiają działania zakończone sukcesem, zwykle przypisują go swojemu wkładowi, natomiast omawiając nieudane działania, zwykle przypisują błędy komuś innemu. Działanie tego rodzaju jest działaniem na rzecz służenia sobie.
Druga filozofia społeczna, która wyrosła z tej mieszanki przekonań jest nazywana materializmem empirycznym. Materializm empiryczny jest obecnym postrzeganiem natury, rzeczywistości, fizyki itd. Jako taki utrzymuje, że tylko to, co jest dotykalne, wykrywalne lub wymierne można uważać za realne. Wszystko, co jest poza zasięgiem fizycznych zmysłów, nie jest uważane za realne.  
A kiedy zastosuje się te poglądy do realiów społecznych, okazuje się, że nie ma istot z wyższych wymiarów, łącznie z archaniołami i mieszkańcami galaktyki. Utrzymuje się pogląd, że nie ma statków kosmicznych, że nie istnieje życie po śmierci, zatem liczne inkarnacje równie dobrze nie istnieją, itd.
Wszystko, co kojarzy się ze Wzniesieniem i Ujawnieniem, wszystko, co wprowadza te pojęcia, żyjąc zgodnie z nimi, i sprowadza je do skutecznego rozwiązania, jest uważane za nierealne. Nie ma wyższego wymiaru życia, bo nie można zobaczyć go ani dotknąć. To, co widzisz, jest tym, co masz, dosłownie.
Trzecia filozofia społeczna, która wyrosła z tej mieszanki poglądów jest zwykle nazywana społecznym darwinizmem. Jest to przekonanie, że życie jest zmaganiem o przetrwanie i w tej walce jedynie najsilniejsi przetrwają.
Pogląd ten faworyzują elity światowe, Iluminaci, kompleks militarno-przemysłowy, oligarchia finansowa i tak dalej.
Podobnie jak w krwiożerczej naturze, która ma zęby i pazury, biznes i przemysł są dżunglą, w której jeden drugiemu usiłuje zjeść jego posiłek. Usprawiedliwiamy to wchodzeniem w konkurencję, owo zdawanie innym cierpienia, rzucanie ich na kolana i tak dalej.
Ten pogląd wiedzie do teorii wyższości rasowej, genetycznego „czyszczenia” populacji, takiego jak Holocaust lub masakra w Armenii, tworzenie rozwijających się podklas ekonomicznych, zrzucanie wszystkiego na służby społeczne i plany korzyści, rabowanie zasobów, wymieranie całych gatunków zwierząt itp.
Jest to doskonałe odzwierciedlenie pierwszego zestawu przekonań, doskonałego zastosowania ich do spoistej społecznej filozofii opartej na niedostatku, zysku/stracie, nie dających nic rozwiązaniach i tak dalej.
Jest to przepis na ciągłe wojny, wewnętrzne i zewnętrzne, ciągłe doświadczanie i rozszerzanie pozbawiania czegoś, kreowanie nieskończonych pozostałości, które pozostawiają relacje i sytuacje coraz bardziej jątrzące się poprzez wieki, pośród sporów bez żadnych rezultatów. Nie ma rozwiązania, ponieważ wszystko, co wiąże się z tą filozofią, faktycznie jest przeznaczone dla celów wywoływania konfliktów – w rzeczywistości dla elitarnych grup – aby dzielić ludzi i pokonywać ich.
To matrix wspiera bezrobocie, i prowadzi ostatecznie do rozwiązania i rozpadu więzi społecznych, które pozwalają ludziom żyć razem w harmonii i współpracy. Jest to przepis na świat, który nie funkcjonuje.
Ten światopogląd obecnie schodzi ze sceny. Możemy pozwolić sobie na pomachanie mu ręką na pożegnanie i podziękować za wszystko, czego nauczył nas o tym, co nie działa.
Teraz wiemy, czego nie chcemy. Poszukiwanie obecnie staje się odkrywaniem, czego my chcemy jako  świat.
To, co właśnie zostało opisane, jest consensusem co do kształtu Starej Ziemi. A jaki jest consensus co do kształtu Nowej Ziemi? 

Tłum. Anna Euleya