poniedziałek, 30 lipca 2012

Jeśli urodziłeś się dnia 31...




Uwaga! W sprawach związanych z parapsychologią i okultyzmem należysz do ekspertów.  Jeśli dotąd nie interesowałeś się tymi zagadnieniami, rozważ taką możliwość.

Należysz do ludzi, którzy nogami stoją na ziemi, ale głowę mają w niebie.

Jesteś człowiekiem o oryginalnych pomysłach. Lubisz podróżować. Nie lubisz mieszkać sam. Nie zapominasz urazów, które przyniosło Ci życie.  Nie mścisz sie, ale pamiętasz... Nie jesteś zbyt ufny. Cechuje cię swoiście nieugięta postawa,  pewna surowość zasad, czasem nawet zawziętość i brak tolerancji wobec słabości własnych i otoczenia.
Wiedz o tym, że zawsze możesz przekroczyć swoje ograniczenia, w końcu przychodzimy na świat po to, by się doskonalić.

PANUJ NAD WŁASNYMI FINANSAMI, MUSISZ JE PODPORZĄDKOWYWAĆ SOBIE. 
Masz duże uzdolnienia do pracy w handlu, możesz także zajmować się dziedzinami związanymi z wystrojem wnętrz i ogrodów.

Wszystkie dziedziny wiedzy tajemnej, astrologia, numerologia, tarot, wszelkie techniki mantyczne, psychotronika, parapsychologia, medycyna alternatywna – są jak najbardziej dla Ciebie.

Życzę  Ci spełnienia się na najwyższym poziomie Twoich możliwości i radości oraz satysfakcji we wszystkich dziedzinach życia.

Anna Bogusz-Dobrowolska

(Na podstawie konspektu z zajęć z p. Heleną Wildą-Kowalską)

czwartek, 26 lipca 2012

ANNA - oczkiem numerologa






Anna/Hanna

Zawsze ją zauważysz. Nawet, kiedy siedzi spokojnie gdzieś na uboczu, gdzieś wśród tłumu. Nie zawsze lubi być na widoku, ponieważ posiada niepospolitą cechę: potrafi cieszyć się towarzystwem, przebywając jednocześnie na uboczu, jakby trochę pogrążona w swoich myślach.

Jest nieco „inna”, ponieważ jako indywidualistka nie boi się posiadać własnych poglądów, chociaż nie zawsze je wypowiada. Nie dlatego, że obawia się krytyki czy sprzeciwu, w żadnym wypadku ona jest po prostu ostrożna, chociaż czasami stać ją na bardzo zdecydowane i jednoznaczne wypowiedzi. Mieszka w niej bowiem całkiem niezła, choć w dobrej sprawie - awanturnica i buntownik. Jeśli chcesz zrobić rewolucję, nie zapomnij o Annie!

Inteligentna, wszystko lubi sprawdzać, umysł pracuje na wysokich obrotach. Ma raczej intelektualne podejście do spraw i zjawisk świata, chyba że w jej Portrecie przeważają "ogniste wibracje". Skoro już o ogniu mowa, Anna jest ciepłym, jasnym płomieniem, który pali się raźno, strzelając wesołumi iskierkami, dając ciepło, światło i radość tym, którzy są dookoła gotowi, by cieszyć się jej towarzystwem.
Pełna innowacyjnych pomysłów i niezależna potrafi być cennym źródłem inspiracji oraz innowacji, zachęcić do zbadania nowych obszarów, podjęcia nowego, nowatorskiego pomysłu.

Jeśli jest Hanną – przez całe życie pięknie zmaga się z łączeniem trudnych realiów życia codziennego z wysokim poziomem duchowym. Haneczki, pamiętajcie, że potrzebujecie trochę więcej odpoczynku i luzu!

Bogata w swoim życiu wewnętrznym, wrażliwa i uduchowiona, obficie czerpie z bogatych pokładów wiedzy, zgromadzonych w podświadomości.

Dobra koleżanka i kumpelka, życzliwa przyjaciółka, partnerka życiowa, o której się nie zapomina...

                Wszystkim Aniom i Haniom składam dziś najserdeczniejsze życzenia: Spełniajcie się, wspaniałe Istoty, w swoich największych i najpiekniejszych możliwościach – bądźcie całe tym, Kim jesteście. Niech towarzyszy Wam Światło, Miłość, Radość, a pełen szczęścia i życzliwości uśmiech zawsze gości na Waszych miłych buziach.

                Anna Bogusz-Dobrowolska

Dziękuję także bardzo serdecznie wszystkim, którzy przesłali mi życzenia imieninowe!

                Ania


poniedziałek, 16 lipca 2012

Lipiec jako miesiąc uniwersalny trzeci - orientacja na przeorientowanie się

Artykuł poprzedzający:

DL Zeta: Rola chaosu w przejściu do piątego wymiaru

15 lipca 2012 r.

Nadesłała Vina


Rola chaosu w przejściu do piątego wymiaru

By DL Zeta

July 2012

www.celestialvision.org

Kreatywne energie nasilają się, w miarę jak zagłębiamy się w lipiec.  Kreatywny przepływ oferuje nam nowe pomysły i okoliczności – o ile jesteśmy w stanie płynąć na fali tych energii.

Efekt retrogradującego Merkurego trwać będzie do 7 sierpnia, co trochę zwolni bieg spraw, lecz przy Uranie kierującym się ruchem wstecznym ku spotkaniu z Plutonem, jest to czas, w którym możemy oczekiwać wydarzeń nieoczekiwanych.  Merkury również wchodzi w mix, tworząc ulotną kwadraturę z miejscem Urana-Plutona.  Flary słoneczne stanowią inne składniki energii tranzytujących.

Jest to idealny czas na ponowne próby przeorientowania siebie.  Jest to czas na uczestniczenie w sprawach domowych, zdrowe odżywianie się, medytację, czytanie dobrych książek i wszystkiego, co odżywia nasze dusze.

Niezależnie od tego, jak ułoży się dla was najbliższe kilka tygodni, chaos znajdzie się na porządku dziennym.

Kiedy stare energie przeszłości staną przeciwko nowym, bardziej ekspansywnym energiom, oczekuj pewnych wstrząsów, gdy te energie się wyłonią i przeorganizuj siebie. Jest to niemożliwe, by zmienić się bez jakichkolwiek turbulencji; taki sam będzie wzorzec przebiegu spraw w ciągu najbliższych kilku lat.

Chaos zarządza przestrzenią pomiędzy rzeczywistościami

Kiedy zakończysz jeden poziom doświadczeń i przygotowujesz się do wejścia na nowy, odkrywasz, że jesteś w miejscu „pomiędzy”, gdzie stare realia rozwikłują się, a nowe zaczynają sie kształtować.  Jest to delikatne przejście, kiedy łatwo jest stracić skupienie. Chaos zarządza przestrzenią pomiędzy rzeczywistościami, tworząc wir, gdzie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość tworzą niepowtarzalny splot, który jest esencją twojego celu.

Podczas tego przejścia twoje stare znaczniki i drogowskazy zanikają.  Od dawna używany sprzęt nawigacyjny już nie działa.  Jest to ten czas, kiedy jesteś wzywany, aby zjednoczyć się ze swoją odwagą i siłą wewnętrzną oraz wskoczyć w wiarę w siebie - na nowe i śmiałe sposoby.

Ten proces jest dozwoleniem, by przeszłość rozwiązała się, podczas gdy przyszłość nie jest w pełni skrystalizowana, jest zarysowanym przejściem, gdzie prezentujesz się wraz ze sposobnością do testowania swojego duchowego zadania.

Kiedy bezpieczny port tego, co jest ci znane, znika w oddali, ogrom oceanu z nieznanymi możliwościami rozpościera się przed tobą.  Abyś żeglował po tym oceanie niezrealizowanych możliwości, jest konieczne, byś połączył się ze swoim wewnętrznym przewodnikiem, abyś wyznaczył swoje położenie wobec jasnej gwiazdy twojego celu duchowego i zaczął żeglować w jej świetle.

Poranione dzieci, czyli twoje jaźnie

Kiedy wchodzisz w pustkę, jest to często czas, gdy pewne aspekty twojej świadomości, które dążą do uzdrowienia, wychodzą na światło dzienne.  Poranione dzieci – jaźnie mają tendencję, by czuć się podatne na urazy i zagrożone, podczas gdy ty sterujesz w pomieszany chaos nieznanego.

W czasie gdy przebywasz w tym chaosie, tworzysz uzdrawiające, wewnętrzne zjednoczenie z tymi jaźniami, skupiając się na nich i słuchając ich obaw i trosk.  Wystarczy spędzanie czasu z tymi jaźniami i kochanie ich, a będzie to bardzo uzdrawiające.

Wejście w ciemną noc duszy

Dobrowolne podjęcie podróży przez pustkowia nieznanego, gdy masz podczas sterowania tylko światło wewnętrznego przewodnictwa, znane jest jako „doświadczenie odosobnienia” lub „ciemna noc duszy”.  Jest to wewnętrzna praca podczas procesu, który nazywa się także „żłobieniem sobie przejścia”.  Podczas tego przejścia twoja wyższa jaźń kieruje twą uwagę do tych części ciebie, które potrzebują uzdrowienia i miłości.  Kiedy te aspekty krzyczą o zrozumienie, usiądź z nimi, potrzymaj je za rękę i poproś swoich przewodników i aniołów, aby otoczyli je miłością.

Dla niektórych jedynie podczas takich prób jest możliwe dotarcie do tych zranionych części siebie i przyniesienie im koniecznego uzdrowienia. Kiedy poranione części ciebie otrzymają uzdrowienie, którego potrzebują, by wzrastać, dojrzeć i rozwinąć się, będziesz zdolny osiągnąć nowy poziom wewnętrznego zjednoczenia. To jest to, co pozwala ci przełamać się poprzez wszelkie pozostałe bariery, które służą jako strażnicy przy wrotach do świadomości piątego wymiaru.

Twoja wyższa jaźń aranżuje „żłobienie sobie przejścia”

Możesz doświadczyć mnóstwa testów podczas żłobienia sobie przejścia.  Zachowaj świadomość, że twoja wyższa jaźń rozpisała na poszczególne instrumenty owo żłobienie sobie przejścia, jeszcze zanim się urodziłeś.  Wszystko zostało tak ustalone, by pomóc ci w podniesieniu twojego zrozumienia i duchowej czujności poprzez tworzenie okoliczności sprzyjających uwolnieniu starych nawyków takich jak: użalanie się nad sobą, lęk i opieranie się.

Im szybciej będziesz zdolny ogarnąć ten czas chaosu i transformacji, tym wcześniej przybędziesz na brzeg następnej fazy twojego stawania się.

Tłumaczenie: Anna Bogusz-Dobrowolska



Dlaczego przytaczam ten artykuł na blogu w większości poświęconym numerologii?

Ponieważ świetnie koreluje on z tym, co obecnie dzieje się w naszej psychice i duchowości: odkrywa przyczynę obecnego stanu rzeczy i podaje prostą metodę pracy nad wyeliminowaniem przeszkód w rozwoju duchowym, co w płaszczyźnie życia codziennego przekłada się na usunięcie obolałości wnętrza, a w związku z tym – na polepszenie relacji z sobą samym i otoczeniem.

Przyznam się, że z różnych powodów zrezygnowałam z comiesięcznego zamieszczania prognoz numerologicznych, tym razem jednak, w czasie gdy obserwowałam wydarzenia lipcowe, a raczej ich odbicie w nastrojach i ogólnej atmosferze w  różnych dziedzinach życia – doznałam niepokoju              i niepokój ten narastał z każdym dniem, jeśli nie godziną. Została nam jeszcze prawie połowa miesiąca, więc wiele jeszcze można przemyśleć, zmienić, jeśli nie – uratować. Ale może do rzeczy:

Jak powinien wyglądać lipiec 2012 jako „wzorcowy” miesiąc uniwersalny?

Trójka jest liczba ruchu, aktywności, nieoczekiwanych zmian, radosnych, często spontanicznych podróży dla samej radości przebywania w dobrym towarzystwie, życzliwości w kontaktach towarzyskich, obfitości na stołach i w portfelach, rozrywek i polotu.

Zwykle w miesiącu uniwersalnym trzecim rynek staje się bardzo aktywny, giełda aż pulsuje, ludzie zawiązują różne grupy realizujące ciekawe inicjatywy, wszędzie panuje radosna atmosfera szukania rozrywek i uczestniczenia w nich.

Co z tego wzorca zrealizowało się jak dotąd? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie – w odniesieniu do własnego życia i życia najbliższych oraz do sytuacji, chociażby w naszym kraju. Przypuszczam, że na co najmniej 60 procent zgodzimy się co do tego, że nie jest to „miesiąc wzorcowy”, co zresztą nie byłoby niczym niespotykanym (nie ma w rzeczywistości czegoś takiego jak typy idealne).

W związku z czym realizujemy ten miesiąc raczej w „negatywie”. Co to oznacza?

Zastój, brak radości, nieżyczliwość i napięcie w kontaktach międzyludzkich, dążenie do konfrontacji, skargi, użalanie się, podżeganie do kłótni i plotek, niedostatek (Jaki procent dzieci wyjeżdża na wakacje? Jaki procent dorosłych spędza urlop poza miejscem zamieszkania?) W związku z tym sarkazm, izolowanie się od innych bądź spotkania towarzyskie bogato okraszone użalaniem się, pretensjami do wszystkich i o wszystko. Nasila się niezadowolenie z siebie, wzrasta odsetek przypadków depresji. Nutą nadrzędną staje się chaos i nieporozumienia.

Tak, to wszystko może mieć i ma w większym lub mniejszym stopniu miejsce w tym miesiącu ( i nie tylko w tym). Nie ma co ukrywać, jest to bardzo trudny czas (astrologia też to potwierdza), ale jeśli damy się pokonać złym nastrojom i popłyniemy na fali niezadowolenia i rozgoryczenia, może się tak zdarzyć, że następny miesiąc będzie dla nas jeszcze trudniejszy, ponieważ jego energia zmusi nas do bardzo mozolnego pozyskiwania środków do życia, ciężkiej pracy i ograniczeń.

Co możemy zrobić, jeżeli w ogóle można coś zrobić? (Idę „tropem” tego artykułu, ale materiałów na temat Transformacji i pracy nad sobą jest wiele, chociażby w Internecie.)

Można coś z tym zrobić i nawet trzeba!

Przede wszystkim: Powinniśmy zdać sobie sprawę z zaistniałej sytuacji i zagrożeń,  jakie może przynieść;

O ile tego dotąd nie zrobiłeś/aś, należałoby dopuścić do siebie świadomość tego, że żyjemy w okresie Transformacji, która poprzedza przejście międzymiarowe i należałoby zdecydować, że bierze się odpowiedzialność za przygotowanie się do tego faktu;

W powyższym artykule jest mowa o przeorientowaniu siebie – zacznijmy to robić;

Zaakceptujmy chaos i zawirowania jako fazę towarzysząca wprowadzaniu zmian;

Uzyskajmy kontakt z naszym Przewodnikiem (może to być nasza Wyższa Jaźń, Anioł Stróż, Opiekun Duchowy);

Podejmijmy pracę nad uzdrawianiem obolałych aspektów naszej osobowości (metoda powyżej podana jest bardzo dobra); Trzeba też pamiętać, że nie chodzi tu tylko o cierpienie psyche czy ducha – jeśli np. pojawia się irytacja, jest to sygnał, że nie sytuację irytującą należy uzdrawiać, lecz że mamy w sobie coś, co wywołuje tę irytację i nad tym mamy pracować;

Dobrze będzie, gdy zapamiętamy, że pracując nad sobą, pracujemy jednocześnie nad niekomfortową dla nas sytuacją ogólną, nad otoczeniem, nad zjawiskami o wiele szerszym zakresie. Nie musimy a nawet nie powinniśmy zajmować się doskonaleniem i przeorientowaniem innych, nawet najdroższych dla nas osób.
Odpowiadasz za siebie. Uzdrawiając siebie, uzdrawiasz innych, uzdrawiasz sytuacje, instytucje, społeczeństwo, świat. Tylko w to uwierz.

I przede wszystkim: Nie zmarnujmy siły napędowej tego miesiąca, przeznaczmy go na swój rozwój, na uporanie się z cieniami, aby nie wejść pod ich wpływ. Unikajmy pokusy rozżalania się nad sobą, sytuacją oraz innymi towarzyszami naszej ziemskiej podróży.

To jest droga do zdobycia prawdziwej duchowej dojrzałości. Droga wiodąca przez odwagę i konsekwencję ku integracji wewnętrznej i radości stawania się Nowym Człowiekiem.

Mam nadzieję, że spotkamy się w Nowej Erze! Namaste.

Anna Bogusz-Dobrowolska (16 lipca 2012 r.)










środa, 27 czerwca 2012

Na co komu ta numerologia?



Na co komu ta numerologia?

            Żyjemy w specyficznych czasach. Nawet osoby, które nie interesują się polityką, ekologią, nietypowymi zjawiskami przyrody nie mogą dłużej udawać, że NIC SIĘ NIE DZIEJE, ponieważ właśnie z tych obszarów nadchodzą wstrząsające lub poruszające wieści: skandale polityczne, afery gospodarcze i finansowe, rezygnacje bądź aresztowania członków establishmentu finansowego oraz oficjeli rządowych, dziwne zjawiska na słońcu i kataklizmy przyrody, masowe zgony w świecie zwierząt itd. Opinię publiczną co jakiś czas zatrważają akty terroryzmu i zapowiedzi konfliktów wojennych, nawet z użyciem broni masowego rażenia.  Słowem, nie sposób nie odczuwać pewnego niepokoju.

            Do tego te ciągle wymieniane w różnych przekazach daty: 12. 12. 2012 a zaraz potem: 21. 12. 2012!

            Są tacy, którzy na hasło rok 2012 reagują bardzo gwałtownie, twierdząc, że jest to bzdura wymyślona przez południowoamerykańskich Indian i niepotrzebnie robi się wokół tego tyle szumu, bo żadnego końca świata nie będzie, nawet w sensie zakończenia jakiegoś cyklu.  Świat zaczął się dzielić na przeciwników i zwolenników koncepcji końca świata, a wśród tych drugich zaznaczył się dodatkowy podział na tych, którzy uważają, że fakt ten nastąpi nagle (nie ważne z jakich przyczyn), zmiatając z Ziemi prawie całe życie lub że koniec świata, następując z dnia na dzień przemieni nas w istoty z wyższego wymiaru wraz z naszą planetą. Z kolei wśród zwolenników opcji końca świata jest grupa opowiadających się za  stopniową bądź nagłą transformacją, ale osiąganą przez grupę nielicznych a jeszcze inna grupa spogląda w niebo, obserwując coraz to częstsze przeloty UFO i liczy na rozwiązanie, które przyjdzie z Kosmosu, podczas gdy ich przeciwnicy drżą przed zagładą z ręki Obcych żądnych zapanowania nad naszą planetą. Jest jeszcze opcja mieszana, składająca się ze zwolenników obu wymienionych grup.

            Do tych wszystkich spekulacji, przewidywań i przeczuć dochodzą wieści o dziwnych zjawiskach na niebie, relacje o niezwykłych dźwiękach w różnych rejonach Ziemi, przekazy chanellingowe od istot galaktycznych i bezcielesnych mistrzów duchowych (to już teren dla zgłębiających te zagadnienia) – wszystko to współtworzy klimat oczekiwania na coś niezwykłego a jednocześnie wywołuje fale niepokoju o naszą dalszą indywidualną i zbiorową egzystencję, jej bezpieczeństwo i jakość.

            Jestem numerologiem, więc nie mogłabym nie przeanalizować roku 2012. Swoje uwagi zawarłam w jednym z pierwszych swoich artykułów zamieszczonych na tym blogu, i po tych kilku miesiącach, jakie upłynęły od początku roku stwierdziłam, po ponownym przeczytaniu go, że niewiele bym zmieniła w tych zapisach.

W skrócie mogę powiedzieć, że nutą wiodącą tego roku jest ROZWÓJ, czyli postęp, który osiągany jest poprzez często nieprzewidziane i nieprzewidywalne, gwałtowne zmiany. Przekładając to na lapidarne sformułowanie, można powiedzieć, że jedyne, co będzie pewne to ZMIANY, zajdą duże zmiany i to na wszystkich płaszczyznach i poziomach. To krótkie zdanie wyznacza ramowy scenariusz roku 2012.

No dobrze – powie ktoś – ale jak pojedynczy człowiek, ja, ty, on, nasze dzieci, nasi krewni i przyjaciele – jak mamy się znaleźć w tym chaosie, kiedy nie wiemy tak naprawdę, co będzie jutro i czy w ogóle będzie jakieś jutro, bo tyle jest koncepcji na temat przebiegu wydarzeń, że nie wiadomo, co jest PRAWDĄ.

Odpowiedziałabym ponownie słowami Ramthy: „Prawdą jest to, co jednostka uzna za prawdę. Prawda jest opinią, postawą, przekonaniem, które stało się absolutem w kreatywnej myśli. Jednakże opinie różnych osób na jakiś temat będą odbiegały od siebie, czasami w dużym stopniu, ponieważ zostały sformułowane w oparciu o indywidualne doświadczenia, porozumienia i nieporozumienia zgromadzone w duszy nie tylko w czasie tego życia, ale wszystkich poprzednich. Zatem jedna osoba może być zupełnie przekonana, że coś jest prawdą, a inna nie. One nie będą w stanie siebie zrozumieć, ponieważ sobą nie były i nie dysponują zestawem takich samych doświadczeń. Czyja prawda jest prawdą? Obie. One obie są prawdziwie słuszne, ponieważ każda wyraża prawdę opartą na doświadczeniu i zrozumieniu, które zostało osiągnięte, ale jeżeli ktoś uważa swoją prawdę za jedyną, jaka istnieje, jego zrozumienie jest ograniczone”(Ramtha – Biała Księga).

            Czyli nie ma prawdy jedynej, lub jakby niektórzy chcieli, jedynej słusznej prawdy. Więc który ze scenariuszy się ziści, skoro każdy z nas jako jednostka czy my jako grupy jednostek możemy mieć swoje widzenie prawdy i swoją koncepcję przebiegu wydarzeń?

            Istnieje coś takiego jak świadomość zbiorowa, swoisty konglomerat różnych opinii i przekonań, które zawieszone w strefie mentalnej naszej planety wspólnie kształtują obraz przebiegu dalszych wypadków. W wyniku tego powstaje nowa wartość, coś jakby wypadkowa poszczególnych przekonań – obraz – scenariusz dominujący, który zostaje uwzględniony i dopuszczony do realizacji/materializacji przez moce twórcze Wszechświata. Tu wkraczamy na teren fizyki kwantowej, ale nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, więc nie będę się rozwodzić w tym temacie.

            Abstrahując od owego dominującego w scenariuszach wariantu istnieje jeszcze jeden faktor modyfikujący. W gruncie rzeczy można powiedzieć, że jego zaistnienie i działanie  jest nadrzędne i decydujące dla losów planety i ludzkości, a w tym każdej pojedynczej osoby. Tym czynnikiem są wydarzenia na skalę galaktyczną, wszechświatową i wielowszechświatową,  które same w sobie są przejawem uniwersalnych, wszechobejmujących działań regulowanych przez prawa kosmiczne i Plan Kreacji, którego Autorem jest sam najwyższy Stwórca posługujący się w realizacji nadanych przez siebie dekretów bytami duchowymi Hierarchii Niebiańskich...

            W ten sposób, w dużym uproszczeniu docieramy do niosącego ukojenie odkrycia, że wszystko to, co rozgrywa się na naszych oczach, jest wspólnym dziełem naszego Stwórcy, niebiańskich/galaktycznych współtwórców a także nas samych, którzy jako kreacja Stwórcy obdarowani jesteśmy Jego mocą tworzenia poprzez swoje myśli, przekonania i pragnienia.  

            Długo ukrywano przed nami te prawdę, przez całe długie tysiąclecia. A ci, którzy ją przed nami ukryli, tworzyli nasz świat na miarę swoich potrzeb i oczekiwań jako gigantyczny obóz pracy dla okaleczanych genetycznie, zniewolonych ograniczeniami karmicznymi, stopniowo odmóżdżanych ludzkich Istot, pozbawionych swojej świadomości duchowej i świadomości swojego Boskiego pochodzenia a wraz z tym boskich mocy, w które zostały wyposażone od samego początku, czyli - od uświęconego aktu wyłonienia się z jestestwa Ojca-Matki.

Przyszedł czas, byśmy jako Ludzkość uświadomili sobie, że przyszedł czas, abyśmy świadomi przemian, jakie zostały zaplanowane przed eonami i zainicjowane w Kosmosie od jakiegoś czasu,  rozerwali te wielowcieleniowe okowy i odetchnęli pełną piersią oraz przypomnieli sobie o swoim boskim dziedzictwie i boskim potencjale...

A co ma do tych spraw numerologia? – może przecież paść takie pytanie:

            Synonimem liczby bieżącego roku -5- jest WOLNOŚĆ, czyli uwolnienie się z sytuacji patowej, powtarzającej się mozolnie, z kołowrotu błędów, wyjście na prostą, a co z tym się wiąże – otwarcie się na nową przestrzeń działania. To z kolei wymaga od naszej zbiorowej świadomości akceptacji NOWEGO, czyli wszelkich zmian, jakie zachodzą na wszelkich płaszczyznach, ponieważ są to czynniki, które wspierają nasz ROZWÓJ. W przypadku Piątki jako sygnifikatora roku uniwersalnego rozwój obejmuje wszystkie obszary życia na poziomie: politycznym, społecznym, gospodarczym, finansowym, kulturowym itp., nie mówiąc już o oczywistych przemianach świadomości,  a przebieg tych zmian bywa nieprzewidziany i nieprzewidywalny, często jest gwałtowny, co pociąga za sobą atmosferę chaosu, zamętu i niepokoju, a nawet lęku. W efekcie tych pozornie chaotycznych ruchów nastaje nowa jakość, nowe wartości, pojawiają się nowe fakty. (Lecz nie jest to NWO, ponieważ pozytywna Piątka mocno trzyma się norm etycznych.)

Prześledźmy pokrótce pozostałą połowę roku bieżącego:

Lipiec, czyli igrzyska, a w związku z nimi ożywienie na rynkach. Zawiążą się różne „grupy zadaniowe, operacyjne”. W sumie pozytywna Trójka daje dobrą rozrywkę, obfitość, dobre kontakty towarzyskie (no cóż, czas urlopów!). Ale każda liczba ma swój negatywny aspekt, a jeżeli takowy doszedłby do skutku, pojawiłyby się skargi, narzekania, depresja, ekstrawagancja.

Naprawi te negatywności sierpień, który zmusi nas do dokładności (punktualności), przedsiębiorstwa będą rozglądać za zdolnymi pracownikami, podejmowane będą powolne i rozważne próby konstruowania pewnych docelowych działań/służb na rzecz poprawy.

We wrześniu możliwy jest wzrost sprzedaży, spekulacja, wzmożone działania marketingowe, niezwykłe projekty i przedmioty wprowadzone na rynek. (Chyba nawet będziemy pozytywnie zaskakiwani.)

Październik zwróci nas ku sprawom rodziny, dzieci, może być sporo ślubów, przeprowadzane będą  modernizacje miejskie, uwaga będzie skierowana na edukację i zdrowie. Tu uwaga: negatywna Szóstka upiera się i wymusza w imię wyższych racji społecznych (Mamy trudny temat: szczepienia obowiązkowe, przeczytajmy dostępne materiały jeśli chcemy zachować zdrowie własne i naszych dzieci.) Może też być tak i oby! – że zapanuje równowaga, a potrzeby społeczne zostaną dostrzeżone i będą zaspokajane.

Listopad może w końcu przyniesie tę długo oczekiwaną poprawę w dziedzinie finansów, oby nie była to zmyłka ze strony ciągle jeszcze aktywnych Władców Ciemnego Imperium! Ujawnią się liczne odkrycia, będzie czas sprzyjający eksperymentom naukowym.



Grudzień w tradycyjnej numerologii to znaczna ekspansja materialna, wzrost, wielkie plany zastosowane w działaniu, organizacje powstające dla celów handlowych.

Ale Ósemka to również liczba Transformacji: od poziomu fizycznego, materialnego – do duchowego.

Nie uważam siebie za klasyka, ale zacytuje to, co już kiedyś napisałam: Jeśli weźmiemy pod uwagę przekazy na temat Wzniesienia, tematem nadrzędnym miesiąca będzie transformacja o bardzo szerokim zasięgu. Wymagać ona będzie dużego wysiłku z naszej strony, ponieważ ósemka zawsze oznacza sukces okupiony wytrwałą, dobrze zaplanowaną pracą, wnikliwą strategią i wytrwałością. Nic nie dokonuje się „samo” – trzeba wysiłku, by obronić swoje wartości i priorytety. Wystarczy spojrzeć na datę: 12 12 12 – według przekazów jest to czas, w którym ma nastąpić podłączenie/restart sieci energetycznej rozlokowanej w ziemi. Uwolniona zostanie wiedza z najlepszych czasów Atlantydy, przydatna do życia oświeconego społeczeństwa, jakim ma szansę stać się dzisiejsza ludzkość.



Kombinacja 1-2 świadczy o tym, że siły Światła i ciemności znajdą się w konfrontacji, a wynik nie jest przesądzony. Jednocześnie tę kombinację można traktować jako sprawczą siłę twórczą: 1 – energia męska, 2 – energia żeńska, suma: 3 = nowa jakość. A jaka będzie ta nowa jakość? Jest ona nieprzewidywalna, ponieważ nikt nie wie, w jakim aspekcie będą realizować się wyżej opisane zmiany. Ciągle jeszcze żyjemy w dualności, co oznacza polaryzację pomiędzy dwiema siłami, może nie nazywajmy ich Dobrem i Złem, powiedzmy: są to siły Światła i Ciemności. Wariant wydarzeń, który podałam, jest optymistyczny, jednakże procesy, których uczestnikami i twórcami jesteśmy, zachodzą na tak wielką skalę, że nie sposób określić, w jakim stopniu zrealizuje się ten scenariusz. Dość powiedzieć, że pozytywna trójka to ŚWIATŁO, jasny, ciepły płomień, przy którym każdy może się ogrzać, to życzliwość i serdeczna przyjaźń, dzielenie się wiedzą i obfitością. A negatywna trójka to mrok, depresja, samotność, szarość i zniewolenie... W sumie liczby te dają 9, czyli jest to dzień uniwersalny 9. Co się zwykle dzieje w takim dniu? Rozpatruje się problemy społeczne, wzrasta tolerancja, nawiązują się przyjacielskie stosunki.



To Ty, Człowieku, wybierasz pomiędzy Światłem a Ciemnością. To Ty, Człowieku jesteś Twórcą na podobieństwo Najwyższego Twórcy...



No i na koniec – najczęściej obecnie wymieniana data: 21 12 12. Wiele przekazów chanelingowych kojarzy tę datę z ostatecznym terminem tzw. Ujawnienia, czyli oficjalnego ukazania się na Ziemi Mistrzów Duchowych oraz przyjaznych nam istot z naszej galaktyki, jak i innych wymiarów i wszechświatów. Wydaje się, że prawdopodobieństwo ujawnienia można przyjąć a priori, wraz z wątpliwym dobrodziejstwem przekrętu ze strony obecnych na naszej planecie przedstawicieli tworzonego od wieków NWO. Należy o tym po prostu wiedzieć i zachować czujność, zdrowy rozsądek, a przede wszystkim – dobrą kondycję duchową. Niezależnie od tego pozostaje otwarte pytanie: Czy sprawdzą się przypuszczenia, że z tym dniem zakończy się nieodwołalnie jakaś era w życiu naszej planety? Przeliczmy: 2+1+1+2+1+2=9. Dziewiątka zawsze oznacza zakończenie jakiegoś cyklu, ale równie dobrze może to być cykl dziewięciomiesięczny, dziewięcioroczny itd. Ale dzień uniwersalny liczymy z pełnej daty, więc gdy dodamy 2+0, otrzymamy 11! Oznacza to, że dzień ten będzie podobny do liczonego z pełnej daty (21. 03. 2012.) dnia równonocy wiosennej. Być może nowością może się stać radykalność zmiany na poziomie duchowym i energetycznym, w końcu będzie to rok piąty, rok zmiany na lepsze, awansu ludzkości.



W tej sytuacji, czy powinniśmy uciekać na najwyższe góry, budować arki przetrwania lub bić się w piersi w oczekiwaniu na nieuchronnie nadchodzące rozliczenie? Każdy postąpi według swojej Prawdy, a prawdę tę i naszą rolę w tych wydarzeniach zaplanowaliśmy wcześniej i jakkolwiek byśmy postąpili, będzie to zaakceptowane z miłością.



Jeśli wejdziemy głębiej w znaczenie konfiguracji 2 – 1, spostrzeżemy 2 – która nakłada jednostce - 1- solidne ograniczenia w drodze do pełnego wyrażenia siebie – realizacji. W sumie 2 i 1 dają 3, czyli Światło. Rzecz sprowadza się do konieczności pokonania ograniczeń, aby móc w pełni wyrazić siebie, przejawić swoje Światło, Radość, Twórczość. Jeśli będziemy pamiętali o tym, by nie obwiniać o te ograniczenia okoliczności zewnętrznych, a każdy z nas z osobna i wszyscy razem poszukamy tych ograniczeń i przeszkód we własnym wnętrzu, mamy realną szansę zakończyć tę erę ciemności, zniewolenia i ograniczeń, i stopniowo, lecz konsekwentnie zmierzać ku pełnemu urzeczywistnieniu Boskości, która jest w nas. Czego szczerze, z całego serca życzę wszystkim towarzyszom ziemskiej wędrówki i sobie.



Tranzycja planety do wyższego wymiaru to jedna sprawa, a co z nami, jako ludzkością, jako indywidualnymi jednostkami?

Tu przypomnę o koncepcjach na temat Transformacji. Trudno przewidzieć, który scenariusz przeważy i zostanie zaakceptowany do realizacji, ale jedno mogę powiedzieć z całą stanowczością i nawet mocą: Każdy z nas i wszyscy razem odpowiadamy w znacznym stopniu za jakość wydarzeń, które do siebie przyciągniemy. Nie na darmo powiedziano: CHCESZ ZMIENIĆ ŚWIAT, ZMIEŃ NAJPIERW SIEBIE.

Nie ma innej możliwości. Wszystkie nasze ponadczasowe doświadczenia podróży wielu wcieleń służyły i służą jednemu celowi: abyśmy, przechodząc przez liczne eksperymenty życiowe w końcu dotarli do zrozumienia swojego boskiego dziedzictwa a wraz z tym – odkryli w sobie potencjał Bezwarunkowej Miłości i wprowadzili go w swoje życie w praktyce.



Ci, którzy chociażby cząstką duszy przeczuwają tę Prawdę, zaczynają tęsknić za spełnieniem siebie jako Świetlistej Istoty w Drodze powrotnej do Źródła i bliskie ich sercom stają się takie atrybuty Boskości jak: bezwarunkowa Miłość, przebaczenie, współczucie, radość tworzenia i niezachwiane przekonanie, że Człowiek obdarzony jest mocami twórczymi i stwórczymi na podobieństwo najwyższego Stwórcy. Takie właśnie istoty Światła stają teraz gotowe do pomocy tym, którzy nie do końca rozpoznają dalszą drogę przed sobą. Sami pracując nad pomnożeniem swojego Światła, pomagają innym rozpoznać w sobie takie same tęsknoty, domysły, potencjał, a przede wszystkim Boskie Światło, które przegania ciemności...



Droga wiedzie przez pracę nad sobą i nie ma żadnych możliwości, by zrobić to na skróty:

Pierwszy etap to poznanie siebie oraz uświadomienie sobie, że wszelkie ograniczenia w naszym życiu tak naprawdę wywodzą się z naszego wnętrza i tylko poprzez pracę nad sobą uzyskujemy uwolnienie..

Ważne jest rozpoznanie tych obszarów, do których broni nam dostępu nasze Ego. Samo Ego nie jest czymś „złym” w dualności, jednakże my zmierzamy ku światu, w którym tej dualności  ma nie być. Trzeba więc wiedzieć, gdzie przeszkadza nam w rozwoju nasza pycha, samolubstwo, nieliczenie się z  innymi, upodobanie do przemocy bądź kompleks niższości, brak „twarzy”, czy przesadna uległość. W numerologii wiąże się to z negatywną Jedynką wyrażoną w formie liczby lub najczęściej litery A (S), (J), która także jest numerologiczną Jedynką.


Bardzo istotne dla naszego postępu jest rozpoznanie naszych lęków, obaw i fobii. Co do tych ostatnich – eliminowanie ich często jest zadaniem dla psychoterapeutów – stan taki sygnalizuje zwykle Szóstka w sferze dążeń i podświadomości, czyli w bardzo strategicznym położeniu. Co do lęków i fobii, są one o tyle niebezpieczne, że mogą skutecznie zablokować jednostce drogę do rozwoju, który nie jest możliwy bez okazania postawy AKCEPTACJI.  Trzeba sobie uświadomić tę dychotomię: STRACH – MIŁOŚĆ. Jeśli boisz się, nie możesz naprawdę kochać, ponieważ bojąc się, nieświadomie uruchamiasz mechanizmy obronne, a ich działanie jest proste: UCIECZKA bądź AGRESJA. Nie ma czegoś takiego jak ucieczka od prawdziwej miłości (nawet w symbolicznym znaczeniu) lub agresja wobec kogoś, kogo naprawdę kochamy. Abstrahuję tu od sytuacji gwałtownego wyładowania silnych emocji w związku z np. troską o ukochaną osobę. Trzeba sobie uświadomić, że lęki to nasze ograniczenia, blokady, przeszkody. Numerolog wychwytuje je jako sygnalizowane przez liczbę 2 na wszelkich pozycjach daty urodzenia, w tzw. liczb karmicznych, w liczbach przeznaczenia oraz w liczbach cykli i szczytów Drogi Życia, a mówią o nich także litery: B, (K), T w negatywnych aspektach. (Wszystko zależy od pozycji litery w imionach i nazwiskach oraz od jej sąsiedztwa.) O literach jako nośnikach pozytywnych bądź negatywnych wibracji można mówić w nieskończoność...
Trzecim czynnikiem hamującym nasze przejawianie się w świecie jest zablokowanie naszej kreatywności oraz ekspresji, nie tylko twórczej. Człowiek z negatywnie uwarunkowaną Trójką nie umie się wypowiedzieć, zamyka się w sobie, stroniąc od ludzi, brak mu wiary w siebie i radości życia. Stąd pretensje, narzekania, zgorzknienie i skargi. Taki człowiek nie rozwija się. Pozytywna Trójka to rozwój twórczy, obfity, mieniący się światłem, różnorodnością, radością, ciepełkiem i życzliwością. Bez uświadomienia sobie, że szczęście rodzi się wtedy, gdy MY jesteśmy razem, jednostka skazana jest na odizolowanie i powolne zamieranie w ciemnej piwnicy samotności i zgorzknienia.


Świadomie wymieniam tylko te trzy przeszkody na drodze do rozwoju duchowego, ponieważ zawierają się one w podstawowej trójni: 1 – 2 – 3, a wszystkie inne ograniczenia są sygnalizowane kombinacją tych trzech podstawowych liczb.

Proszę popatrzeć:  Pozytywna 1: silna indywidualność, odwaga, inspiracja, inicjatywa, męskość, poczucie godności, nieliczenie się z ograniczeniami;

Negatywna 1: "nijakość”, wycofywanie się, brak inicjatywy, „miękkość” albo agresywność, terroryzowanie otoczenia, samozadowolenie, pycha, skrajny egoizm;

Pozytywna 2: słodycz, dążenie do zgody, bezkonfliktowość, empatia, dokładność, cierpliwość, delikatność;


Negatywna 2: złośliwość, konfliktowość, nieliczenie się z czyimiś uczuciami, niedbałość, impulsywność, zaborczość i brutalność;
Pozytywna 3: towarzyskość, serdeczność, miłe usposobienie, życzliwość, godność, zamiłowanie do piękna i sztuki;
Negatywna 3: stronienie od ludzi, użalanie się, skargi, plotki, sybaryta trwoniący to, co ma, niestały i nielojalny, stroniący od piękna niechluj.
Jak powiedziałam, reszta liczb to kombinacja składników trójni 1 – 2 – 3. Podam tylko jeden przykład:
4 - pozytywna: kombinacja 1 + 3: rezygnacja z odpoczynku i rozrywek na rzecz konstruktywnej i rzetelnej pracy;
4 - negatywna: 2+2, czyli ograniczenie, opór, słabość, zbytnia emocjonalność, pieszczenie się.

Wiem, że kiedyś przyjdzie taki czas, kiedy nie będzie już negatywnych aspektów liczb, kiedy być może numerologia nie będzie już miała zastosowania, ponieważ Człowiek odzyska i uruchomi cały swój potencjał zawarty w uśpionych dotąd, ale już aktywowanych helisach DNA.
Jednak zanim to nastąpi, oby jak najrychlej, dobrze jest poznać wyboje na własnej drodze do szczęścia i spełnionego życia. Szczególnie te czasy wymagają od nas wyjątkowej mobilizacji, jeśli chodzi o uwalnianie z osobowości negatywnych wzorców.
Istnieją różne metody, poznania siebie, a takie nauki jak astrologia, numerologia czy tarot są jednymi z nich.
Ważne jest jedno, aby nie tylko myśleć o pracy nad sobą w kontekście bieżących wydarzeń lub własnego komfortu życiowego, ale także robić to naprawdę.

Dotyczy to wszystkich nas, niezależnie od poziomu naszych starań i stopnia rozwoju, zawsze jest coś do zrobienia, ponieważ tak naprawdę, to, co robimy z sobą i dla siebie (oklepana to już prawda! – robimy dla świata). Lecz nie to jest najważniejsze: pracując nad sobą jesteśmy jak Twórca - rzeźbiarz, który patrząc na niekształtną bryłę kamienia widzi w jej środku istniejące piękno tej Postaci, którą potrzebuje z tej topornej bryły wydobyć. A odbywa się to przez odkuwanie i złuszczanie tego, co tym pięknym kształtem nie jest...

Kochani, oddzielmy od siebie wszystko, co nie jest MIŁOŚCIĄ... Odzielmy od świata wszystko, co Nią nie jest. Namaste.










sobota, 16 czerwca 2012

Nie jesteśmy sami...: GALERIA ŚWIATŁA

Nie jesteśmy sami...: GALERIA ŚWIATŁA: GALERIA ŚWIATŁA  to miejsce dla nas, Pracowników Światła. Każdy z nas wyposażony został w talenty i zdolności, kóre cieszą i rozwijają serca...

piątek, 8 czerwca 2012

Zaproszenie


Nie jesteśmy sami....

Drodzy Czytelnicy, w trosce o Wasz komfort, po przeanalizowaniu statystyki stron, na które najchętniej zaglądacie, postanowiłam uruchomić nowy blog, poświęcony wyłącznie tematyce  naszych kontaktów z cywilizacjami pozaziemskimi oraz Mistrzami Duchowymi i bytami anielskimi, zaawansowanymi duchowo Istotami, które wspomagają nas, Mistrzów uczestniczących w projekcie Ziemia, w procesie przemian, jakim obecnie podlega Gaja oraz jej mieszkańcy. Motywem przewodnim jest Transformacja roku 2012 i następnych oraz działania Pracowników Światła na jej rzecz.
Zapraszam serdecznie do odwiedzenia: http://jagathon8.blogspot.com

Nie jesteśmy sami...

sobota, 2 czerwca 2012

Numerologia na wesoło


Jak pożyczyć 300 zł od przedstawicieli poszczególnych wibracji numerologicznych?

W zakładce: Numerologia. Serdecznie zapraszam.

piątek, 1 czerwca 2012

ESEJE NA TEMATY DUCHOWE - CD.



Ewolucja duchowa - Boski Plan Życia
ESEJE NA TEMATY DUCHOWE - BOSKI PLAN ŻYCIA

Życie ma znaczenie. Ma swój porządek. Ma pewien cel i przebieg.
Ten cel i przebieg może być i jest znany wszystkim mędrcom Ziemi oraz wzniesionym istotom galaktycznym, które są tu obecne, aby pomóc nam podczas naszego Wzniesienia.
Boski Plan Życia można sformułować przy pomocy słów, chociaż jest to mało prawdopodobne, by słowa mogły oddać jego treść w całym ogromie i wspaniałości jego przyrodzonej chwały. Nasze wyjaśnienia będą stronnicze i cząstkowe. Lecz może lepiej jest mieć do czynienia z „surowymi”, przybliżonymi twierdzeniami i doskonalić je, niż nie mieć pojęcia o niczym i wędrować w ciemnościach.
A więc otrzymujecie w przybliżeniu zapis, który jak oczekuję, ma bardzo krótką trwałość i wkrótce zostanie zastąpiony przez coś lepszego.  Odwołuję się w nim do tego, czego dowiedziałem się z wizji w roku 1987 i późniejszych badań, opisanych na stronie: http://www.angelfire.com/space2/light11/epilog.html . Te kwestie są również podsumowaniem zawartości mojej książki The Purpose of Life is Enlightenment (Celem życia jest Oświecenie).
Ewolucja duchowa Boski Plan Życia
1. Każdy mężczyzna, każda kobieta i każde dziecko na tej planecie jest Bogiem. Każdy mężczyzna, każda kobieta i każde dziecko żyje od zawsze, przechodząc przez nieskończone wcielenia w ciała fizyczne.
Wszystko, co nam znane i nieznane, wszystko, co jest i czego nie ma, jest Bogiem. Nie ma niczego, z tego, o czym wiemy bądź nie - co nie jest Nim (Nią - Bóg nie ma płci. Posługuję się tutaj umownym określeniem mędrców, stosując zaimek "On", w odniesieniu do „Niego”). Ta Istota spowodowała to, że Ty jesteś Bogiem i Ja jestem Bogiem, jak również każdy inny. Będąc Bogiem, nie możemy być zniszczeni lub zrezygnować z istnienia. Jesteśmy zatem wieczni, chociaż nasze ciała fizyczne nie są wieczne.
"Nieśmiertelność", o której nauczali tacy nauczyciele jak Jezus, nie jest nieśmiertelnością duszy, która jest z natury nieśmiertelna, lecz ustąpieniem potrzeby ponownego narodzenia się w ciele fizycznym. Jeśli tak się dzieje, reinkarnujemy nieskończoną ilość razy, aż osiągniemy ten poziom, kiedy odczujemy, że nie potrzeba nam kolejnych, ponownych narodzin. Lecz nie jest to koniec ewolucji duchowej, która trwa, dopóki nie powrócimy do Boga, od którego przyszliśmy poprzez prawie nieskończony przebieg postępujących oświeceń.
Ewolucja duchowa oznacza po prostu to, że nie ciało fizyczne ewoluuje, jak mówił Darwin, lecz również ciała duchowe, w których zamieszkujemy. Podróżujemy poprzez czas trwania życia i po tym czasie, ucząc się, rozróżniając, doskonaląc naszą umiejętność odróżniania Realnego od nierealnego, aż w końcu w pełni uświadamiamy sobie Jedność. Czynimy wtedy postęp od nieświadomości ku świadomemu rozpoznaniu naszej natury jako Boga.
2. Celem życia jest oświecenie. Cel życia polega na tym, że Bóg powinien spotkać się z Bogiem i podczas tego spotkania zasmakować Jego własnego błogosławieństwa. Dla tego celu została utworzona całość życia.
Bóg jest Jednym bez wątpienia. W Swojej najwyższej ekspresji Bóg nie ma formy/kształtu i jako taki nie napotyka żadnych form i nie używa żadnych narzędzi i technologii.  Bóg jest sam we wszechświecie form i ponad nimi. Nie ma innych istot, nie ma nikogo, by poznawał Boga, a Bóg nie ma żadnych środków, aby poznać Boga. W świetle tego, aby zadowolić pragnienie poznania Siebie i posmakować Swojego własnego błogosławieństwa, Bóg stworzył formy życia i wyznaczył im zadanie poznawania ich prawdziwej natury, ich pierwotnej tożsamości.
Zaszczepił w nie (formy) tęsknotę, która może być zaspokojona jedynie poprzez uświadomienie sobie swojej tożsamości jako Boga. Stworzył prawa uniwersalne, które pomagają jednostkom w podróży od Boga do świata i ze świata ponownie do Boga. W każdym okresie życia formy uświadamiają sobie swoją prawdziwą tożsamość jako Bóg, Bóg spotyka Boga i dla tego spotkania jest tworzone wszelkie życie.
3. Wszyscy z nas podróżowali od Boga, na Jego polecenie i będą wyzwoleni z cyklu fizycznych narodzin i śmierci, w chwili, w której wiemy, że wszystko w tym świecie, łącznie z nami, jest Bogiem. Hinduscy mędrcy nazywają ten poziom oświecenia vijnana (doskonała mądrość) i sahaja (naturalny, permanentny stan) nirvikalpa samadhi.
Kiedy w mózgu ustaje wszelka aktywność, kiedy serce duchowe (hridayam) otwiera się i nigdy już się nie zamyka, jednostka uświadamia sobie Boga w stanie sahaja nirvikalpa samadhi, który jest stanem wyzwolenia od potrzeby ponownych fizycznych narodzin (mukti). Ten poziom zwany jest przez niektórych vijnana (doskonała mądrość) i nirwana (zaniechanie ruchu). Lecz na tym nie zatrzymuje się ewolucja duchowa. Zatrzymuje się jedynie potrzeba narodzenia się w 3. wymiarze. Nakazy egzystencji rozciągają się w nieskończoność, wymiar za wymiarem, wszechświat za wszechświatem.
4. Ojciec stworzył domenę/sferę Matki jako oprawę dla naszej podróży duchowej i edukacji. Wędrujemy w tej rzeczywistości materialnej przez kolejne egzystencje, nieustannie ucząc się.
Pierwsze kreacje w życiu były tym, co Chrześcijanie nazywają Duchem Świętym i Chrystusem bądź Synem a co Hindusi zwą Boską Matką lub Shakti i Atman. Na samym początku jest podstawowa uniwersalna stwórcza wibracja zwana jako Aum/Amen, Logos Świata. Znana była Salomonowi jako "Mądrość" lub Sofia, Lao-Tzu jako Matka. Ten poziom rzeczywistości jest światem Fenomenów, gdzie Ojciec lub Brahman jest Bezcielesny i Transcendentalny, ponad światem Fenomenów.
Chrystus bądź Atman to "Ojciec we Mnie" lub "Brahman-obecny-w-jednostce", "fragment" lub "iskra", metaforycznie mówiąc, złożony w ciało (lub ciała), które stworzone zostały przez matkę. Nikt nie może poznać Ojca, nie poznawszy wpierw Syna w chwili oświecenia.  Ten pierwszy znak - widok Światła rośnie wraz z medytacją, aż pewnego dnia staje się widokiem Ojca Światłości. Syn jest Ojcem, lecz Ojciec jest większy niż Syn. Ojciec jest we mnie (w sercu tej osoby) i ja jestem w Ojcu (jak wszystko, co jest).
Ani Ojciec nie jest mężczyzną, ani Matka  - kobietą. Te określenia są umownymi cechami stosowanymi w nauczaniu przez mędrców starożytnych. Nie ma kosmicznej żeńskości, mówiąc po prostu, ani kosmicznej męskości. Różnica jest taka sama jak pomiędzy ruchem (Matka) a spoczynkiem (Ojciec), dźwiękiem a ciszą. Jedynie Ojciec nie jest fizyczny ani materialny; o wszystkim innym, niezależnie od tego na jakim poziomie subtelności i czystości istnieje, można powiedzieć, że jest fizyczne lub materialne w porównaniu z Ojcem.
5. Ojciec wykonał materialną domenę praw. Najważniejszym dla nas prawem, które powinniśmy poznać, jest Prawo Karmy, które wymaga, aby to, co zrobiliśmy innym, zrobiono nam.
Sfera materialna jest jedyna domeną, gdzie stosuje się prawo. Prawo nie stosuje się do Twórcy tego prawa, jednakże może On uznać to prawo i poddać się mu, jak przypadku Awatara. Matka jest: Głosem wołającym na Pustkowiu: dźwiękiem Aum/Amen, który odbija się echem poprzez sferę Fenomenów jako muzyka sfer, która tworzy, ochrania i transformuje wszystkie rzeczy. Ojciec jest Pustkowiem, na którym nie obowiązuje Go żadne prawo.
Najważniejszym dla nas prawem, któremu podlegamy jako istoty trzeciowymiarowe jest Prawo Karmy. Prawo Karmy jest jak zwrotnica, która zapobiega zejściu pojazdu z toru jazdy. Powstrzymuje indywidualną duszę od pójścia zbyt daleko na lewo lub w prawo i zapewnia to, że jednostka, zmierzając ku przeznaczeniu, powraca od poziomu Dziecka Marnotrawnego do Boga, kiedy zmęczy się wszystkimi doświadczeniami w świecie materialnym.
6. Forma naszej pełnej podróży jest wyjątkowym łukiem, jak drabina Jakuba, od Boga i do Boga. Lecz dzień za dniem, podążamy także po spirali duchowej, powracając do tych samych lekcji karmicznych, które powtarzają się tak długo, aż je zrozumiemy.
Jak powiedział Jezus, przyszliśmy na świat od Ojca, pozostajemy tu przez chwilę, a potem powracamy do Ojca, co może być porównane do zataczania łuku.  Kiedy miałem wizję na temat celu życia, w roku 1987, droga indywidualnej podróży od Boga i z powrotem do Boga zatoczyła szerokie koło.
Niemniej Prawo Karmy zapewnia nam powrót do tych samych lekcji ciągle od nowa, aż w końcu wyuczymy się ich i ten powrót poprzez kolejne wcielenia, może być postrzegany jako ponowne znalezienie się w określonej sytuacji na wyższym poziomie spirali. Tak oto kształt życia, jeśli chcesz, może być wizualizowany jako spiralny łuk lub kolista spirala. Ta prawie nieskończona podróż jest zobrazowana w wielu religiach jako drabina świadomości lub schody egzystencji, którymi schodzimy w dół, a następnie wchodzimy w górę.
7. Z dnia na dzień, możemy rozwijać się lub nie, ale cały czas jesteśmy kosmicznie przyciągani z powrotem do Niego przez pozazmysłową wieczną tęsknotę, zasianą przez Niego, dla Niego: tęsknotę za wyzwoleniem (więcej na ten temat: "The Longing for Liberation”).
Tęsknota za wyzwoleniem jest właśnie jednym z charakterystycznych elementów budowania życia lub wchodzenia w formy życia. Wielu ludzi, odczuwając przypływ tej pozazmysłowej tęsknoty, stara się zagłuszyć ją posiadaniem, doświadczeniami, związkami i tak dalej. Lecz Bóg wymyślił życie tak, że nic nie przynosi satysfakcji, z wyjątkiem powrotu do Niego. Idziemy przez życie bez końca nabywając, ciesząc się i odrzucając, zawsze nieusatysfakcjonowani, w niekończącym się cyklu pragnień. To rozwija u nas umiejętność rozróżniania. Stopniowo stajemy sie świadomi, że nic oprócz Boga nie zaspokoi naszego nienasyconego pragnienia i głodu. Następnie rozwijamy postawę odłączenia (detachment). W tym punkcie przestajemy być dziećmi marnotrawnymi i zaczynamy nasz powrót do Ojca, który wita nas z otwartymi ramionami.
Ta tęsknota działa potem jak latarnia przed domem lub magnes, który przyciąga wszystkie formy życia, niezależnie od tego jak są wzniosłe, przyciągając je ze wszystkich kierunków, aż ponownie połączą się z Bogiem. Stąd miłość do Boga w oczach świętych i głębokie oddanie egzaltowanych istot, w których tęsknota za wyzwoleniem działa silniej niż w nas.
8. W kosmicznym Dramacie jest trzech Aktorów, których istnienie powinniśmy sobie uświadomić: Bóg Ojciec, Bóg Matka i Bóg Dziecko. Są oni Transcendentalni, Fenomenalni i Transcendentalni w Fenomenie. Chrześcijanie zwą Ich (zauważ zmianę) Ojciec, Syn i Duch Święty. Hindusi zwą Ich: Brahman, Atman i Shakti. Nieposiadający formy stają się dwiema Formami. Ów Jeden stworzył tryliony form poprzez działanie Dwóch a następnie w cudowny sposób wszedł w Nich. Wymaga się od nas, byśmy poznali tę Trójnię.
"Święte Osoby" nie są osobami, lecz poziomem rzeczywistości. Są opisani jako Transcendentalni, Fenomenalni i Transcendentalni w Fenomenie. My jesteśmy Transcendentalnymi w Fenomenie iskrami boskości, które zamieszkują w łonie Matki aż do swych boskich narodzin. Matka kształci Swoje dzieci w szkole życia, aż są gotowe, by zostać zaprowadzone na spotkanie z Ojcem.
Wszystkie religie mają koncepcję tej Świętej Trójni, chociaż uzgodnienie tych określeń może wymagać nieco dokopywania się do wiedzy. "Znamy", trzy poziomy w kolejnych, coraz to wyższych doświadczeniach oświecenia. Poznajemy Syna, Chrystusa lub Atmana w doświadczeniu "strumienia wejść" lub "przebudzenia duchowego", kiedy kundalini dosięga czwartej czakry, czakry serca.
Poznajemy Matkę w doświadczeniu savikalpa samadhi czyli świadomości kosmicznej, kiedy kundalini osiąga szóstą czakrę, czyli czakrę czoła (i otwiera Trzecie Oko).
Poznajemy Ojca najpierw w doświadczeniu kevalja nirvikalpa samadhi, kiedy kundalini dosięga siódmej czakry, czyli czakry korony i w permanentnym doświadczeniu sahaja nirvikalpa samadhi, kiedy energia dosięga duchowego serca, hridayam.
Chrystus czyli Atman jest często zwany "Jaźnią", która prowadzi nas do stwierdzenia, że nie możemy poznać Boga, dopóki nie staniemy się znawcami własnej Jaźni. Co tłumaczy się tak, że nie możemy przejść przez doświadczenie oświecenia siódmej czakry, póki nie przejdziemy przez doświadczenie oświecenia czakry czwartej. Dlatego poznaj Siebie.  Medytuj na Jaźni, którą znasz a stanie się ona wiedzą o Bogu. Wszystkie przypowieści Jezusa na temat skarbu zakopanego w ziemi, perle o wielkiej wartości, nasieniu gorczycy i miarce mąki dotyczą tej podróży do oświecenia.
Wiedza o tych trzech poziomach Rzeczywistości jest wymagana od wszystkich istot, zanim zakończą one życie jako istoty ludzkie (człowieczeństwo). Ich wiedza symbolizuje postępujące dokonanie. Nie jest to tylko jedno oświecenie lub jeden poziom oświecenia, jest ich wiele. A poza człowieczeństwem jest również wiele dalszych stopni życia.
9. Każdy może Go osiągnąć - niektórzy rankiem; inni w południe; a jeszcze inni wieczorem. Doświadczenia będą rozmaite, lecz wszyscy ostatecznie poznają Boga.
Nikt nie zawiedzie, jeśli chodzi o powrót do Boga. Nawet ta bardzo mała grupa, która wybrała takie zło, że jest likwidowana. I o nich można powiedzieć, że powrócą do Boga. Zresztą oni podróżują z różną prędkością do oświecenia. Jestem prowadzony do wiary w to, że Bóg nie martwi się o czas, jaki zajmie nam powrót. Nie jest to dyshonorem, gdy zajmie nam to więcej czasu niż innym. Co więcej, różne istoty są stwarzane w różnych czasach. Ci, którzy osiągają oświecenie, kiedy my nie możemy, są stworzeni wcześniej niż my.  Ci ludzie, którzy osiągają oświecenie bez rygoru dyscypliny, prawdopodobnie praktykowali rygorystyczną dyscyplinę w innych życiach. Inni są już oświeceni i powracają do warunków nieoświeconych, aby służyć poprzez pokazywanie, jak powinny wyglądać duchowe praktyki.
10. Każdy z prawdziwych sposobów zadziała. Bóg odgrywa wszystkie role i obserwuje wszystkie działania. Staje się On wieloma; po Nim nie ma nic.
Nie ma religii ani praktyki duchowej, która jest nieważna, jeśli prawdziwie i szczerze się jej wyznaje. Niektóre kulty i nakazy mają ciemne cele, lecz wszystkie doświadczenia duchowe wszystkich prawdziwych mistrzów, tłumaczone na nauki religijne (jeśli są przystosowane do poziomu i utrzymywane w czystości) są do przyjęcia w oczach Boga. Jest tylko jeden Bóg. Bóg Chrześcijan jest Bogiem Mahometan i Bogiem Hindusów, Buddystów, Żydów, Taoistów, Sufitów itd. Bóg jest jeden, lecz Jego imion jest wiele. Słuchaj, Izraelu, Pan twoim Bogiem. Pan jest Jeden i nie ma nikogo innego. Nie ma nikogo oprócz Boga.
Niektórzy ujrzą Światło; inni zobaczą "formę" Boga; jeszcze inni mogą mieć intuicyjne wyczucie wiedzy. Wszystkie prawdziwe ścieżki szczerze przemierzane wiodą do Boga. Bóg, poprzez Matkę, wyznaczył wiele ścieżek, aby dopasować je do różnych oczekiwań poszukiwaczy, lecz wszystkie są skuteczne. Nie ma podstaw do mówienia, że jedna religia lub ścieżka jest lepsza niż inne. Nic nie wspiera przekonania, że gorliwi wyznawcy jednej religii dotrą do Boga a gorliwi wyznawcy innej - nie. Bóg nie jest po żadnej stronie, jest po wszystkich stronach.
11. W Swej miłości jest On uniwersalny, niestronniczy i najwyższy. To czego chce, musi się stać. On zadekretował ten Dramat dla Swego Upodobania. Za każdym razem, gdy ktoś poznaje swoją Jazń - "O, Ty jesteś Mną" - Bóg spotyka Boga!
Bóg kocha wszelkie formy życia – ludzkie -nie-ludzkie - podludzkie, nadludzkie. Nie robi różnic pomiędzy formami życia. Jego wola musi przetrwać. Wszystko dzieje się w Jego Istnieniu. Stworzył On Dramat lub lilę dla swojego upodobania, grę w ślepą babkę, w której Bóg gra wszystkie role i jest obiektem poszukiwania, jak również poszukiwaczem, i poszukiwaczem samego siebie. Tylko Bóg może uświadomić Sobie Boga. Kiedykolwiek każdy z nas uświadamia sobie Boga, uświadamia sobie po prostu to własną Jaźń, która uświadamia sobie, że jest Bogiem.
Źródło: http://the2012scenario.com/spiritual-essays/the-divine-plan-for-life/spiritual-evolution-the-divine-plan-for-life-2/
Tłumaczenie: Anna Bogusz-Dobrowolska


czwartek, 31 maja 2012

Cd. Droga do przyszłości - chanelling przekazów Jana Pawła II

miłość - dobro i zło - zmiany na Ziemi - przebiegunowanie - zmiana nachylenia osi ziemskiej






Potęga miłości

- Ojcze, czy zauważyłeś, że wszystkie nasze dotychczasowe dialogi, wiersze,

teksty, mówią o miłości i oddaniu Ziemi? Czy to jest TO przesłanie od Ciebie?

- Dziecko, dobrze wiesz, że na ten temat rozpisują się wszystkie źródła wiedzy

spirytystycznej, wszystkie Boskie przekazy. Dlaczego tak jest? Albowiem miłość

– nie słowo, lecz energia, jaka się w niej zawiera, jest podstawą bytu wszelkich

istnień. Miłość jest produktem wyjściowym tworzenia piękna. Składa się z

niezliczonej ilości cząsteczek elementarnych, produkowanych i wysyłanych

wszędzie tam, gdzie znajdują się wyższe istoty. Pamiętaj, że nie ma sztywnego

podziału na istoty wyższego czy niższego rzędu, tak jak nie istnieje

dobro czy zło. Są to tylko przejściowe produkty służące nauce wartościowania, służące

ewolucji istnień, mającej na celu podniesienie kolektywnej wibracji. Wiem, że w

wielu oczach ta teoria jest zbyt sucha, zbyt techniczna. Ale taki jest przekaz

prawdy. Ona jest przekazywana specjalnymi kanałami percepcji. Albo dotrze,

albo nie. W zależności od poziomu emocjonalnego odbiorcy. Tylko odbiorcy, bo

nadawca ma te kanały drożne, otwarte, chłonne, nienasycone. Wszystkie

istnienia, które mają zdolność transmisji tej energii, są nią nasiąknięte jak

gąbki. One chętnie dzielą się nią z otoczeniem. Nawet nie wiesz, jak chętnie...

Czy wiesz, że nie tylko ludzie czy domowe zwierzęta potrafią emitować tę

energię? Największą porcję tej energii emituje natura. Powietrze, ziemia,

woda, ogień czy drzewo. Czy miewasz czasem uczucie ekstazy, będąc na łonie

natury?

- Tak, to jest właśnie to, co odczuwam tutaj każdego dnia. Kocham to miejsce

na Ziemi, bo odbierając oczyma ten panoramiczny obraz hektarów zieleni –

aż do Atlantyku, który widzę z fazendy – widzę obraz dziewiczej niewinności

natury, w której naprawdę jestem zakochana. Wieczorami żal mi jest się z tym

widokiem rozstać, a rano jak szalona cieszę się od nowa na spotkanie.

Naprawdę, kocham tę naturę całym sercem i mam wrażenie, że z wzajemnością.

- Dobrze to ujęłaś. Bo natura nasycona jest ogromną porcją miłości i chętnie

przekazuje ją dalej, dzieli się nią ze wszystkimi, którzy się otwarli na jej odbiór.

Czasem serce potrafi się całkowicie wypełnić tym uczuciem, obcując z jedną tylko roślinką. Tak wpływa na nas miłość Gai, tak oddziałuje na nas nasza

planeta i matka nasza jednocześnie. Jesteśmy jej mieszkańcami, tu się

rodzimy i umieramy, zrzucając fizyczne ciało z powrotem do jej wnętrza. Ona

nas karmi, wpływa na wszystkie nasze stany – my jesteśmy jej kreatorami,

mocno uzależnionymi od jej reakcji. Nikomu tak naprawdę nie udało się

przezwyciężyć natury. A próby, które wykonuje aktualna cywilizacja i tak

dobiegają końca.

- Co to oznacza?

Ziemskie przeobrażenia - Ziemia objęta jest swoim naturalnym cyklem rozwoju i zachodzące na niej

zmiany są wynikiem wiekowego procesu przekształceń, służących zachowaniu

właściwej pozycji planetarnej w systemie galaktycznym i jego zbiorów. Te

wzajemnie na siebie nakładające się konstelacje planet służą zachowaniu

określonej równowagi, co przy towarzyszącej temu kosmicznej prędkości

przemieszczania się planet nie jest całkiem jednoznaczne, całkiem proste. Co

kilkaset tysięcy lat pojawia się potrzeba skorygowania położenia planetarnego

względem konstelacji gwiazd rodzimych, w naszym systemie

– względem słońca. Ziemia, jak wiesz, musi dokonać zmiany położenia osiowego. I tak

nastąpi przebiegunowanie Ziemi z półkuli północnej na południową i odwrotnie.  

- Nie dojdzie do żadnych wielkich kataklizmów, zagłady ludzkości i temu

podobnych zdarzeń?

- Nie, nie na skalę globalną. Nie będzie zagłady ludzkości, ale przebiegunowanie to oznaczać będzie zmianę pól magnetycznych z dodatniego na ujemny, a to pociągnie za sobą wiele chorób układu krążenia, zawałów serc, problemów mentalnościowych i samobójstw, bo określona grupa ludzi nie

będzie sobie umiała z tym stanem poradzić, nie będzie umiała i nie będzie chciała żyć. Na to nie będzie wpływu – każdy człowiek będzie przechodzić ten proces na swój indywidualny sposób, a to, kto przetrwa te lata przemian i adaptacji, zależeć będzie od konkretnych czynników. Wiem, że jesteś ciekawa, jakich. To dłuższy temat, chętnie go rozwinę w dalszej części naszej rozmowy.

- Ogromne dzięki, Ojcze. Jestem niezmiernie ciekawa Twojej interpretacji

PRAWDY. Kocham Cię, wiesz to? Ojcze, poruszyłeś bardzo trudny i jednocześnie ważny temat. Niezmiernie istotne jest znać prawdę na temat możliwości przetrwania tego okresu. Czy możesz nam wyjaśnić, jakie czynniki pozwolą ludziom na przetrwanie przeobrażeń Ziemi?

- Tak. Jak wiesz, nasze rozmowy dotyczą w większości problemów

człowieczeństwa, miłości, piękna, altruizmu. I to są właśnie te czynniki, które

dana jednostka ludzka musi posiąść, ażeby mogła zabezpieczyć swoją

odporność fizyczną i psychiczną. W człowieku musi powstać bariera

odpornościowa, w której taki element, jak strach nie może mieć miejsca.

Nawet zalążek strachu może wywołać zachwianie równowagi psychicznej. To,

co pozwoli ludziom przetrwać, to bezgraniczna i bezinteresowna miłość.

Jeszcze dzisiaj, na krótko przed rozpoczęciem przemian zachodzących na

planecie Ziemi, liczba ludzi potrafiących bezinteresownie kochać sięga zaledwie

kilku procent. Ten proces transformacji, wykształcenia bezinteresownej miłości,

jest aktualnie waszym najważniejszym zadaniem. Bez tej zdolności, tej siły,

jednostka przegra z przekształceniami planetarnymi. Nie mówię tu celowo,

przekształceniami Ziemi, bo najsilniejszy wpływ w tym okresie będą wywierały

prądy i fale kosmiczne. Świat nie zatrzyma się nawet na ułamek sekundy. Ten

proces nastąpi w pełnym ruchu, w pełnej kosmicznej prędkości kwantów i

światła.





- W czym konkretnie przejawi się to przeosiowanie Ziemi? Czy będziemy to

jakoś konkretnie odczuwać?

- Tak, będziecie i to dobitnie. Jednym z najważniejszych znaków przeosiowania

będzie zanik nocy. Przez wiele godzin, może to potrwać nawet do tygodnia, nie

nastąpi noc. Ludzie zgubią rachubę czasu, przestaną się orientować w zakresie

biorytmicznym. Pojawią się akcenty lęków, bóle głowy, zakłócenia układu

krążenia, zachwiania równowagi, wymioty. Częściowo objawy zbliżone będą do

choroby morskiej. Po tak długim dniu nastąpi ciemność, noc trwająca podobnie

jak dzień, około tygodnia. W tym okresie ludzie stracą nadzieję, słabi

psychicznie targną się na życie, aktów samobójstw będą miliony. W tym czasie

nie będzie już można nikomu pomóc. Będzie to okres selekcji, zgodnie z

prawami przemian, jakie na Ziemi dokonują się – jak już wspomniałem

– co kilkaset tysięcy lat. I w ten właśnie okres Ziemia wkracza ponownie. To co

podaje kalendarz Majów, czyli data 21.12.2012, jest datą początku procesu,

który trwać będzie kilkanaście lat. Nie można określić z całkowitą dokładnością

zakończenia tego procesu, bo po przebiegunowaniu się Ziemi, planeta

znajdować się będzie jeszcze pod silnym wpływem prądów oraz sił

magnetycznych i kosmicznych. Do całkowitego zaniku tych drgań i fal

potrzebnych będzie także kilkanaście lat. Tym samym możemy prognozować

okres około 30 lat, czyli do 2042 - go roku ludzkość poddana będzie największej

próbie wszech czasów. Dodatkowym problemem będzie fala kataklizmów w

wielu regionach Ziemi. To, co przeżywamy dzisiaj, będzie zwielokrotnione.

Niektóre kataklizmy pochłoną kolejne setki tysięcy ludzi. Pamiętajmy jednak,

że jest to proces zmian planetarnych, na które ludzkość nie ma żadnego

wpływu. Pamiętajmy jednocześnie, że jednostka może dokonać swojej pełnej

transformacji, chroniącej ją przed negatywnymi czynnikami przeobrażenia. Tak

więc każdy z was, moje dzieci, ma szansę na przetrwanie i rozpoczęcie

nowego, lepszego życia.